Lalka dla odważnych
Radca zaczął opowiadać o spersonalizowanej osiemnastoletniej znajomości z Wokulskim. Tego dnia 1szy przyszedł pan Klejn (mizerny, o posiniałych ustach), pracujący na stanowisku przy sprzedaży porcelany.. Z lokalu mieszkalnego wychodził rzadko. Kolejnym pracownikiem sklepu był August Katz, który obsługiwał stanowisko mydlarskie: „Mizerny ten człeczyna odznaczał się niezwykłą punktualnością. Może mieć bardzo elegancką, ale jaką?. Doszła do wniosku, że mężczyzna ją osacza i że usiłuje wkraść się, przez planowane z nią małżeństwo, do sfery arystokracji. Czuł wyłącznie, że stała się ona jakimś mistycznym punktem (…)”. W trakcie wizyty poznał prezesową Zasławską, która przyznała się do uczucia żywionego niegdyś do jego stryja. Dzięki usilnym zabiegom Jana Mincla, po roku został sprowadzony do Warszawy. Miejscem, w którym pracował przed wyjazdem kierował wówczas już Jan Mincel, świeżo poślubiony małżonek Małgorzaty Pfeifer. Rozdział XII Wędrówki za cudzymi interesami. Stanisław przystał na tę ofertę i złożył wizytę Żydowi, którego poprosił o wzięcie udział w licytacji budynku i jego kupno za dziewięćdziesiąt tysięcy rubli (miał zrobić to w jego imieniu, ale w zupełnej tajemnicy). Poznał dżokeja i obiecał mu sowite uposażenie za wygraną.
Potem odsprzedał zwierzę za osiemset rubli. Po opuszczeniu gmachu sądu pan Ignacy ciut się uspokoił, przekonując się w duchu, iż ktoś napisał zwykłe plotki w anonimie. Przy tym hrabina odradzała młodszej krewnej wyjazd do Paryża z Wokulskim, roztaczając przed nią wspaniałe perspektywy lata spędzonego na wsi z Kaziem. Gość zapytał, czy może się zatrzymać u przyjaciela na tydzień, na co ten ochoczo się zgodził. Ponieważ gościnny Machalski już na schodach przyjął nas ogromnymi kielichami wina (i to wcale dobrego), a mnie wziął w szczególną opiekę, muszę zatem przyznać, że zaraz zaszumiało mi w głowie, a w wiele minut w przyszłości byłem kompletnie zapity... Stach i po tym nieszczęściu milczał, ale osowiał jeszcze bardziej. Mając kilka tysięcy rubli dochodu przestał zajmować się handlem, zerwał ze dobrymi znajomymi i zagrzebał się w naukowych książkach”. Kilka razy zmieniał pociągi, jakby chciał uciec od prześladującej go Izabeli. Profesor był chemikiem-wynalazcą, a całą fortunę utopił w badaniach i odkryciach. Ponownie ożyły w nim siły witalne, nie liczyło się już nic, prócz rychłego ujrzenia Izabeli (wręcz kolejny złoty interes, proponowany w liście Suzina, któremu odpisał, że zgadza się, ale na spotkaniedo Moskwy przyjedzie dopiero w październiku). Wirski opowiedział subiektowi o zabawnej scenie eksmisji studentów w asyście komornika i ślusarza, odbywającej się poprzez okno. Fakt przyjęcia oświadczyn poprzez Izabelę wywołał w bohaterze „dziwną rzewność i współczucie”, poczuł „niepokonaną potrzebę robienia dobra innym”. W gorączce uniesienia i wzburzenia Stanisław na najbliższej stacji poprosił konduktora, żeby ten przyniósł mu fikcyjny telegram wzywający do natychmiastowego powrotu do Warszawy. Do opowieści konkurenta o rękę Heleny odnosił się z dystansem i chłodem, wciąż bowiem marzył o małżeństwie Stacha z tą dobrą kobietą.
[18165] [18166] [18167] [18168] [18169] [18170] [18171] [18172] [18173] [18174] [18175] [18176] [18177] [18178] [18179] [18180] [18181] [18182] [18183] [18184] [18185] [18186] [18187] [18188] [18189] [18190] [18191] [18192] [18193] [18194] [18195] [18196] [18197] [18198] [18199] [18200] [18201] [18202] [18203] [18204] [18205] [18206] [18207] [18208] [18209] [18210] [18211] [18212] [18213] [18214] [18215] [18216] [18217] [18218] [18219]