11007 nadejście

Lalka dla odważnych

W 1870 roku wrócił do Warszawy z niewielkim funduszem: „Poprzez pół roku szukał zajęcia, z daleka omijając handle korzenne, których po współcześnie dzień nienawidzi, aż nareszcie przy protekcji swego dzisiejszego dysponenta, Rzeckiego, wkręcił się do sklepu Minclowej, która akurat została wdową, i - w rok potem ożenił się z babą grubo starszą od niego”. Pan Ignacy wspominał pokój ciotki, w którym wisiały ilustracje świętych. Po kilku miesiącach od tej bolesnej straty koledzy ojca wraz z siostrą nieboszczyka radzili się nad losem autora pamiętnika." Zapłać temu panu!. Zdawało mu się, że już kiedyś ją widział i że ją dobrze zna. Panie analogicznie jak inni znajomi Wokulskiego wstawiły się za Mraczewskim w sprawie ponownego przyjęcia do pracy i to spowodowało, iż ten obiecał dać mu posadę w Moskwie. W dalszej części rozmowy Karolowa zaprosiła bohatera do siebie na święcone, po czym mężczyzna pożegnał się i odszedł do bocznej nawy. W tym samym czasie Izabela wróciła do mieszkania bardzo wzburzona i opowiadała Florentynie, jak to Wokulski, „intuicyjny kupiec”, oczarował wszystkich gości na przyjęciu. Wraz z pięcioma towarzyszami przebrał się w chłopskie odzienie i udał na tułaczkę w kierunku Turcji. Na jednym z postojów w węgierskiej chacie rozżalony brakiem równości i wolności na świecie Katz popełnił samobójstwo. Obecny na spotkaniu pan Łęcki, gorący zwolennik poczynań Stanisława, przedstawił mu młodzieńca ze swego rodu, Juliana Ochockiego. Parę dni przed wyścigiem koni Stanisława odwiedził brytyjski hrabia, poznany na sesji handlowej w książęcym pałacu. Miał zbyt ogromne plany powiązane z koniem…wierzył w zwycięstwo klaczy i od jej sukcesu uzależnił spersonalizowane powodzenie w miłości. Poznał dżokeja i obiecał mu sowite uposażenie za wygraną.

Zjawił się o umówionej godzinie. Wokulski przyjął takie warunki. Zaszedł jeszcze do sklepu, gdzie okazało się, że inkasent Oberman zgubił ponad czterysta rubli, które należały do firmy Wokulskiego. Po opuszczeniu gmachu sądu pan Ignacy ciut się uspokoił, przekonując się w duchu, iż ktoś napisał łatwe plotki w anonimie. Po wejściu służącego, proszącego w imieniu pana do gabinetu, Wokulski opuścił roześmiane towarzystwo. - Ja - odpowiedział jakiś nieomalże obcy mi głos. Prócz tego dowiedział się, że przecieka dach oraz dodatkowo, że żadna osoba nie wywozi śmieci. W czasie pobytu w Paryżu non stop towarzyszyły mu gorzkie wspomnienia. W chwili, gdy Wokulski z panią Wąsowską galopowali konno do majątku, do Zasławka przyjechała panna Izabela Łęcka (wiedziała, kogo tu zastanie - ciotka poinformowała ją o przyjeździe Stanisława w liście). To wszystko natomiast pozwoliło kobiecie zdawać sobie sprawę uczucie, którym obdarzyła bohatera. To wydarzenie spowodowało, ze bohater dostrzegł ślepy zachwyt Łęckiej podrzędnym skrzypkiem, do którego garnęły się wszelkie kobiety. Rozdział XII Pogodzeni małżonkowie. Bohater czuł się zdruzgotany i wykończony psychicznie. Tytuł rozdziału odnosi się do stanu emocjonalnego Wokulskiego po rozstaniu z Łęcką. Kupił precyzyjną wagę i zaczął robić badania i analizy chemiczne. .

[10952] [10953] [10954] [10955] [10956] [10957] [10958] [10959] [10960] [10961] [10962] [10963] [10964] [10965] [10966] [10967] [10968] [10969] [10970] [10971] [10972] [10973] [10974] [10975] [10976] [10977] [10978] [10979] [10980] [10981] [10982] [10983] [10984] [10985] [10986] [10987] [10988] [10989] [10990] [10991] [10992] [10993] [10994] [10995] [10996] [10997] [10998] [10999] [11000] [11001] [11002] [11003] [11004] [11005] [11006]