Lalka dla odważnych
Po tych czynnościach Rzecki zapisywał w notesie zamiar dnia. Rzecki podliczał wtedy dzienny utarg i robił plany na następny dzień pracy.. Podkreślił, iż wszystko robił uczciwie i że jego pieniądze nie są naznaczone oszustwem: „- Nie bój się - ciągnął Wokulski. A dodatkowo opowiadał o trudach i cierpieniach przeżytych na wojnie, w gronie których najtrudniejsza do zniesienia była samotność i tęsknota za ojczyzną: „- Nie masz pojęcia, co ja wycierpiałem, oddalony od wszystkich, niepewny, czy już kogo zobaczę, tak strasznie samotny.Rzecki powoli dostrzegał zmiany, które zaszły w „Stasiu” wskutek wojny: „- Boję się twojej trzeźwości, pod wpływem której gadasz jak wariat.Tomasz Łęcki pochodził z rodziny, w której było kilku senatorów, a ojciec posiadał kiedyś miliony, pochłonięte później wydarzeniami politycznymi i podróżami.. Ile tam było pogardy dla marnego kupca. Mężczyzna po zakupie wielu produktów nakazał odesłanie ich do lokalu mieszkalnego. Donosiła mu o terminach i ulubionych miejscach jej spacerów, a wtedy on aranżował niby przypadkowe spotkania. W drodze Ochocki opowiedział odrobinę o sobie. Łęcka zapytała o elementy korporacji, do której wszedł jej ojciec. Rzecki był bardzo oszołomiony tą decyzją i następnego dnia po południu poprosił pana Lisieckiego o zastępstwo przy kasie, a sam udał się do sądu.
Łęcki był bardzo zdenerwowany. Wystraszona, przewidywała, że będzie ją chciał wyrzucić z lokalu i prosiła o wstawiennictwo w sprawie niskiego czynszu. Rozdział XX Pamiętnik starego subiekta. Poprosił również, by przyjaciel zbierał od ludzi komorne (bez podwyżki czynszu) i pilnował, żeby płacili w terminie. Machalski powiedział wtedy Rzeckiemu, że Stach zna się na mechanice i zamierza wyjechać do Kijowa na uniwersytet. Rzecki pamięta, jak pewnego razu nasmarowała się jakimś mazidłem: „I zmarło biedactwo niespełna we dwie doby na zakażenie krwi, tyle jedynie mając przytomności, by wezwać rejenta i cały majątek przekazać swemu Stasiulkowi. na drugi dzień nie mogłem go poznać: w starcu ocknął się mój Stach Wokulski: Wyprostował się, oko nabrało blasku, głos siły. To spowodowała nić sympatii, która zawiązała się między nimi (Rzecki obiecał dosłownie, że Stach umorzy dług Wirskiemu za komorne). Wokulski zgodził się na tę propozycję. Zaproponował Stanisławowi wejście w spółkę i sfinansowanie dalszych badań nad jego obecnym wynalazkiem. Pobyt upływał na rozmowach, przejażdżkach i spacerach. Na zakończenie opowieści Stanisław zapytał Izabelę: „Obudzisz się ty, moja królewno?”, a kobieta wymijająco odpowiedziała: „Nie wiem, ma możliwość”. Pewnego dnia kuzynkę odwiedziła pani Wąsowska wraz z Julianem Ochockim. Niecne plotki doszły również do uszu Ignacego Rzeckiego i wywołały w starszym mężczyźnie falę przygnębienia. Z namiętnością czytał książki z lat młodzieńczych, wyjątkowo zaś „Don Kichota” – powieść o błędach idealizmu. W trakcie wizyty Węgiełka, zamierzającego założyć fabrykę, Stanisław dowiedział się o trudnej historii małżeństwa i urazie do żony w skutek jej wcześniejszej znajomości ze Starskim (wyznał, iż to on 1-wszy ja „zbałamucił”).
[8759] [8760] [8761] [8762] [8763] [8764] [8765] [8766] [8767] [8768] [8769] [8770] [8771] [8772] [8773] [8774] [8775] [8776] [8777] [8778] [8779] [8780] [8781] [8782] [8783] [8784] [8785] [8786] [8787] [8788] [8789] [8790] [8791] [8792] [8793] [8794] [8795] [8796] [8797] [8798] [8799] [8800] [8801] [8802] [8803] [8804] [8805] [8806] [8807] [8808] [8809] [8810] [8811] [8812] [8813]