22029 moja

Lalka dla odważnych

Ci zastanawiali się nad: „pokojem san-stefańskim, wyborem nowego papieża albo szansami europejskiej wojny”. Kupcy warszawscy , a ponadto okoliczna inteligencja interesowali się przyszłością galanteryjnego sklepu pod korporacją J. Uczęszczał najpierw do Szkoły Przygotowawczej, a po pomyślnie zdanych egzaminach końcowych do Szkoły Głównej, którą rzucił po roku edukacji i wyjechał do Irkucka.. Poświęcał też siły na edukację jedynego syna, którego nauczył pisać, czytać, a także wpoił mu musztrę. W 1846 roku handel w sklepie nieco osłabł, wtedy to w końcu pełnoprawnym subiektem został Ignacy Rzecki. Toteż mój kapitał stale wzrastający był w ciągłym ruchu. Pięknie je urządził bogatymi meblami, a całość uzupełniały różnorakie ciekawe drobiazgi.". Czuł wyłącznie, że stała się ona jakimś mistycznym punktem (…)”. W Wielki Piątek Rzecki zamknął sklep o godzinie czternastej a Wokulski wziął z kasy półimperiały na datek i poszedł do kościoła. Motywował własną prośbę faktem, iż zaprosił już wszystkich przyjaciół na „sesję” powstającej firmy do handlu ze Wschodem, podczas której Stanisław będzie gościem honorowym (chciano porozmawiać z nim o interesach). Potem od mecenasa dowiedział się o sumie, z jaką baronowa stanie do licytacji – sześćdziesiąt tysięcy rubli. Byli zdziwieni przypadkowym spotkaniem, lecz od razu zawiązała się między nimi w dyskusja.

Do sklepu przyszli pan Mraczewski z Rosjaninem Suzinem, partnerem Stanisława w interesach, który próbował namówić wspólnika na biznes w Paryżu i duży zarobek. W drodze miał złudzenie, że ludzie ze zdziwieniem mu się przyglądają i rozważają, co także takiego musiało się stać, że o tej porze nie jest w sklepie. Wydedukował sobie, że Wokulski bez wątpienia nie zrobiłby takiego głupstwa i nie stracił tylu gotówki w złym interesie. Łęcki poprosił go o wypłacanie pięciu tysięcy procentu z góry, i poinformował, że nie będzie ich stać na planowany wypad do Paryża, wobec czego Wokulski zobowiązał się pokryć wszystkie koszty wspólnej podróży. Starski wyrażał radość z planowanych wspólnych wakacji. Na stacji spotkali doktora Szumana, który oznajmił, że bankrut i próżniak Starski będzie podróżował tym samym pociągiem. Stach zaczął uczęszczać na uniwersytet jako wolny słuchacz, pracował dniami i nocami, w międzyczasie udzielając korepetycji, dużo czytając i wciąż się ucząc. Pewnego dnia Staś całkiem zniknął dwóch oczu niepokojącemu się subiektowi. Zamieszkał sam na Starym Mieście, otaczając się mnóstwem książek. Rzecki pamięta, jak pewnego razu nasmarowała się jakimś mazidłem: „I zmarło biedactwo niespełna we dwie doby na zakażenie krwi, tyle wyłącznie mając przytomności, ażeby wezwać rejenta i cały majątek przekazać swemu Stasiulkowi. Ponownie ożyły w nim siły witalne, nie liczyło się już nic, prócz rychłego ujrzenia Izabeli (wręcz kolejny złoty biznes, proponowany w liście Suzina, któremu odpisał, że zgadza się, ale na spotkaniedo Moskwy przyjedzie dopiero w październiku). Zaczęła czynić mu oczywiste nadzieje. Kobieta zaprowadziła tam nowe porządki: podwyższyła natychmiastowo czynsz i odmówiła lokalu mieszkalnego studentom. Przyznał, iż niestety polskie realia przenigdy nie pozwolą odnieść sukces wybitnej jednostce. W przedziale Stanisław był świadkiem angielskojęzycznej rozmowy Izabeli i Starskiego, którzy nie podejrzewali, że Wokulski nauczył się tego języka u rodowitego Anglika – Collinsa. Dowiedziawszy się, że jego były podwładny, a obecny posiadacz sklepu podejrzewa go o wynoszenie towarów – zdenerwowany pan Rzecki nagle zasłabł, a później zmarł.

[21974] [21975] [21976] [21977] [21978] [21979] [21980] [21981] [21982] [21983] [21984] [21985] [21986] [21987] [21988] [21989] [21990] [21991] [21992] [21993] [21994] [21995] [21996] [21997] [21998] [21999] [22000] [22001] [22002] [22003] [22004] [22005] [22006] [22007] [22008] [22009] [22010] [22011] [22012] [22013] [22014] [22015] [22016] [22017] [22018] [22019] [22020] [22021] [22022] [22023] [22024] [22025] [22026] [22027] [22028]