135 młodzieniec

Lalka dla odważnych

Czas upływał im na rozmowie o Wokulskim.. Wtedy to opowiadał Ignacemu tajniki sztuki kupieckiej i sprzedawanych produktów. Toteż mój kapitał nieustająco wzrastający był w ciągłym ruchu. niemal co miesiąc stawiałem cały majątek, a co dzień życie”. W pewnym momencie Wokulski zapytał o niejakiego Łęckiego, na co przyjaciel poinformował, iż to bankrut i w tym roku jego kamienica, w której zajmował ogromne lokal, zostanie zlicytowana. W końcu poinformowała Izabelę, że długi wekslowe jej ojca ktoś wykupił, o co panna Łęcka posądzała swą ciotkę, hrabinę Krzeszowską. Rozdział VI W jaki sposób nowi Ci ukazują się nad starymi horyzontami... Wokulski przypatrywał się jej bez ustanku. Mężczyzna po zakupie wielu towarów nakazał odesłanie ich do lokalu mieszkalnego. W Wielką Niedzielę Stanisław pojechał do hrabiny, u której zastał wielu gości. Wraz z powiększeniem sklepu grono subiektów zasilił zasymilowany Żyd Szlangbaum (stale wytyka mu się jego pochodzenie).

Wokulski nie zgodził się. Była zawiedziona. Systematycznie nie opuszczały go myśli, iż powinien sobie zasłużyć na pannę Izabelę. Choć Oberman miał u niego kapitał wynoszący kilkaset rubli, to natomiast nie zamierzał go zagarnąć (pieniądze zostały przeznaczone na szkołę dla syna). Poinformował ją o wynajętym pokoju, dał pieniądze na zagospodarowanie, na maszynę do szycia, i zapewnił, aby o nic się nie martwiła (powiedział, ze na pewno poszukają się chętni na wykorzystanie z ich krawieckich usług). Rozdział XVIII Zdumienia, przywidzenia i obserwacje starego subiekta. Wokulski jednakże, pomimo iż powszechnie wiadomo było, że niedługo i tak wybiera się do tego ośrodki miejskie na wystawę - odmówił. Ignacy przed sądem zobaczył Łęckiego rozmawiającego ze swoim adwokatem, a w budynku dostrzegł baronową Krzeszowską (również z mecenasem). Zapowiedziała jego jutrzejsze odwiedziny. W efekcie żadna osoba nie chciał przyjąć go do pracy: „Kupcy nie dali mu roboty, gdyż był uczonym, a uczeni nie dali mu też, ponieważ był eks-subiektem”. Od strony podwórka widok był jeszcze gorszy: sterta nieuprzątniętych śmieci i ścieki płynące rynsztokami. Ponadto dowiedział się, że przecieka dach , a oprócz tego, że nikt nie wywozi śmieci. Łęcka sądziła, że prezesowa zapisała majątek Kaziowi, lecz ta, przyznając mu jedynie tysiąc rubli rocznie dożywotniej renty, całą resztę przeznaczyła „na podrzutków i nieszczęśliwe matki”. Stanisław obiecał mu pracę w Olsztynie pod warunkiem, że dobrze wykona teraźniejsze zlecenie. Nazajutrz rano, po liście wzywającym ją do Warszawy, Łęcka wyjechała. Tytuł rozdziału odnosi się do stanu emocjonalnego Wokulskiego po rozstaniu z Łęcką.

[80] [81] [82] [83] [84] [85] [86] [87] [88] [89] [90] [91] [92] [93] [94] [95] [96] [97] [98] [99] [100] [101] [102] [103] [104] [105] [106] [107] [108] [109] [110] [111] [112] [113] [114] [115] [116] [117] [118] [119] [120] [121] [122] [123] [124] [125] [126] [127] [128] [129] [130] [131] [132] [133] [134]