52100 miał

Lalka dla odważnych

W każdy wieczór w renomowanej jadłodajni zbierali się „właściciele składów bielizny i składów win, fabrykanci powozów i kapeluszy, poważni ojcowie rodzin utrzymujący się z spersonalizowanych funduszów i posiadacze kamienic bez zajęcia” i rozmawiali zarówno na zagadnienie polityki jak o przyszłości sklepu. Milionów mu się zachciało czy kiego diabła!”. Rzecki podliczał wówczas dzienny utarg i robił plany na następny dzień pracy... Gdzież prawda?. Z lokalu mieszkalnego wychodził rzadko. Kupiec Mincel zgodził się przyjąć ucznia do siebie w zamian za wikt i opierunek. Rozdział IV Powrót W deszczowe i śnieżne, niedzielne popołudnie Ignacy Rzecki grał na gitarze i rozmyślał nad rychłym powrotem Wokulskiego. Bo widzisz, najgorszą samotnością nie jest ta, która otacza człowieka, ale ta pustka w nim samym, kiedy z kraju nie wyniósł ani cieplejszego spojrzenia, ani serdecznego słówka, ani dosłownie iskry oczekiwań.. Pan Tomasz utrzymywał już wyłącznie kontakty z rodziną, a córka odwiedzała wyłącznie hrabinę Karolową.. W kwietniowe popołudnie panna Izabela czytała powieść Zoli „Une page d'amour”, lecz nie mogła się skupić na treści, ponieważ wciąż myślała o serwisie i srebrach, które były u jubilera, czekając na nowego nabywcę: „Panna Izabela czuje ściśnięcie serca za serwisem i srebrami, lecz doznaje niejakiej ulgi na myśl o kweście i nowej toalecie.

.. Po wylewnym podziękowaniu, Wokulski zawrócił. Głowę zaprzątała mu tylko jedna myśl – nie zdąży na „przypadkowe spotkanie” z ukochaną. W dniu, w którym Wokulski miał przyjść na obiad, panna Izabela wróciła od hrabiny nie dobra i rozgniewana. Zjawił się o umówionej godzinie. Rzecki wspominał, ze u Hopfera był również dwudziestoletni młodzieniec – Leon, chłopak bardzo zdolny i motywujący Stacha do dalszej nauki. Po uczcie w piwnicy Stach przez kilka dni nie pokazał się w mieszkaniu. Z powodu tych chorych pomysłu coraz w bardzo wielu sytuacjach smutki topił w alkoholu. W czasie obiadu bohater zauważył zalotne spojrzenia narzeczonej barona – Eweliny - w stronę Starskiego. Nazajutrz rano, po liście wzywającym ją do Warszawy, Łęcka wyjechała. Pocieszenie dawały mu coraz częstsze wizyty u Heleny Stawskiej, do których zachęcał go pan Ignacy. Parę dni w późniejszym czasie lokaj barona oznajmił powrót pana. Fakt przyjęcia oświadczyn przez Izabelę wywołał w bohaterze „dziwną rzewność i współczucie”, poczuł „niepokonaną potrzebę robienia wspaniała innym”. Subiekt obserwował, jak Żyd, czując się właścicielem w pełnym tego wyrazu znaczenie, zachowywał się pogardliwie i arogancko wobec podwładnych, wyrzucił z pracy inkasenta za rzekomy brak właściwego szacunku. Na pytanie Szumana, kto zostanie w Gdańsku, jednogłośnie odpowiedzieli: Henryk Szlangbaum, żydowski lichwiarz, i Maruszewicz, polski malwersant.

[52045] [52046] [52047] [52048] [52049] [52050] [52051] [52052] [52053] [52054] [52055] [52056] [52057] [52058] [52059] [52060] [52061] [52062] [52063] [52064] [52065] [52066] [52067] [52068] [52069] [52070] [52071] [52072] [52073] [52074] [52075] [52076] [52077] [52078] [52079] [52080] [52081] [52082] [52083] [52084] [52085] [52086] [52087] [52088] [52089] [52090] [52091] [52092] [52093] [52094] [52095] [52096] [52097] [52098] [52099]