Lalka dla odważnych
głupstwo podróż do Turcji. Gdzież prawda?. Kupiec Mincel zgodził się przyjąć ucznia do siebie w zamian za wikt i opierunek. Choćby był to sklep kolonialno-galanteryjno-mydlarski, to jego wnętrze było ponure. Stary Mincel był fanatykiem pracy: dosłownie w niedzielę przesiadywał w sklepie.. Od czasu, gdy dowiedziała się od hrabiny Karolowej o złej sytuacji ojca, o jego bankructwie, długach wekslowych oraz licytacji kamienicy była bardzo wystraszona. Co ja teraz będę robił? czym będę żył?.. Donosiła mu o terminach i ulubionych miejscach jej spacerów, a wówczas on aranżował niby przypadkowe spotkania. Następnego dnia, gdy już miał wychodzić, niespodziewanie odwiedził Wokulskiego poznany u Karolowej książę z zaproszeniem do siebie. Mniej więcej południa, jadąc do adwokata, obejrzał z ulicy ową kamienicę. Stanisław wspomniał o planowanym wyjeździe na wystawę do Paryża. Rozpoczęła się licytacja.
W swej relacji nie zapomniał podkreślić pomocy Stanisława. Mówiła Stasiowi o spersonalizowanych uczuciach, lecz spotykała się z obojętnością. Zamieszkał sam na Starym Mieście, otaczając się mnóstwem książek. Pan Ignacy zastanawiał się nad sytuacją polityczną w Europie. Z czasem przyzwyczaił się do tego „dziwnego” miasta, dużo zwiedzał, chodził w najodleglejsze miejsca , a dodatkowo do teatru, kawiarni, muzeów. Spotkaniez uczonym, który miał opinię szarlatana , a oprócz tego nawiedzonego szaleńca, w Wokulskim wywołało decyzję wyboru nowej drogi życiowej – chciał służyć ludzkości oraz zdobyć sławę. Z kolei w profesorze, po rozmowach z Polakiem, wzmocniło się przekonanie o destrukcyjnym wpływie miłości. Gdy Stanisław dowiedział się o przyjeździe kobiety, był tak przejęty, iż nerwy odmawiały mu posłuszeństwa. Ignacy Rzecki relacjonował opinie i sądy krążące po Bydgoszczy o Stanisławie Wokulskim, którego jedni uważali za nieuczciwego hochsztaplera (plotki potraktowały o zamiarze sprzedania sklepu i ożenku z panną Łęcką), inni posądzali o rozchwianie umysłu. Podczas poznawania mieszkańców budynku, jego uwagę zwróciła pani Helena. To spowodowało, że nienawidząca ją za rzekomy romans z baronem Krzeszowska, przy pomocy Maruszewicza, posądziła kobietę o kradzież lalki po zmarłym dziecku. Nie poddając się, cały czas planował związek głównego bohatera z córką pani Misiewiczowej. Nie krył swojego obrzydzenia i poirytowany opuścił towarzystwo, co skomentowali Ochocki i Wąsowska. Jakby tego było niewiele, zatroszczył się o finansową przyszłe dni pani Heleny Stawskiej, z powodu której miał wyrzuty sumienia Bez przerwy analizował imię „Izabela”: zamierzał dosłownie zakupić nieduży folwark pod Warszawą i nazwać go „Izabelinem”. Po opuszczeniu pociągu błądził po nasypie wzdłuż stacji. Rozdział XIV Pamiętnik starego subiekta.
[57221] [57222] [57223] [57224] [57225] [57226] [57227] [57228] [57229] [57230] [57231] [57232] [57233] [57234] [57235] [57236] [57237] [57238] [57239] [57240] [57241] [57242] [57243] [57244] [57245] [57246] [57247] [57248] [57249] [57250] [57251] [57252] [57253] [57254] [57255] [57256] [57257] [57258] [57259] [57260] [57261] [57262] [57263] [57264] [57265] [57266] [57267] [57268] [57269] [57270] [57271] [57272] [57273] [57274] [57275]