22456 metalu

Lalka dla odważnych

Tego dnia 1-wszy przyszedł pan Klejn (mizerny, o posiniałych ustach), pracujący na stanowisku przy sprzedaży porcelany. Rozdział III Pamiętnik starego subiekta Ojciec Rzeckiego w młodości był żołnierzem, a na starość pracował jako woźny w Komisji Spraw Wewnętrznych. Pan Domański proponował zabranie chłopca do swoich biur (na stanowisko pomocnika woźnego). Przez wiele lat po śmierci stryja sklep prowadzili Minclowie... Otrzymawszy odpowiedzi na nurtujące ją pytania, wraz z Florentyną opuściła pomieszczenie.". Wraz z rodziną żył w strasznej biedzie: zimę spędzili u jego brata, a właśnie nie mają na komorne, zdechł mu koń i pozostają bez środków na utrzymanie. W drodze powrotnej znowu miał przywidzenia z przeszłości, stale bił się z dręczącymi go myślami. W Wielki Piątek Rzecki zamknął sklep o godzinie czternastej a Wokulski wziął z kasiorki półimperiały na datek i poszedł do kościoła. Stamtąd z ukrycia obserwował Izabelę , a ponadto krążących po kościele osób, jego wzrok przykuła młoda dziewczyna, klęcząca obok krzyża i rozdająca jałmużnę „dziadom”. W 1846 udał się na Węgry (za zgodą wuja Raczka , a dodatkowo pojawiającego się we śnie ojca) wraz ze swym przyjacielem, Augustem Katzem, z którym uczestniczył w późniejszym czasie w zwycięskiej bitwie na węgierskiej równinie (z tego miejsca obserwowali płonące wsie i unoszący się dym). Miejscem, w którym pracował przed wyjazdem kierował wówczas już Jan Mincel, świeżo poślubiony małżonek Małgorzaty Pfeifer.

Wokulski uświadomił sobie, że widział go wcześniej w towarzystwie Izabeli. Zdecydował, że odda za inkasenta pieniądze dla spółki, a on kiedyś mu je zwróci (Rzecki nie był zadowolony z takiego rozwiązania). Na biurku ujrzał dwa listy, jeden od magdalenek chwalących skierowaną po Wielkanocy dziewczynę, a drugi od Marianny. W końcu postanowił, że sam pójdzie do sądu w czasie licytacji i tam na własne oczy skonfrontuje pogłoski z prawdą. Ten potwierdził i zaproponował, że odsprzeda ją za tę samą sumę zawsze, na co panu Tomaszowi stanęły w oczach łzy. Zdziwiona jego chłodem, pobiegła do ojca, lecz Łęcki nie był w stanie wyjaśnić jej przyczyn takiego zachowania bohatera. Zastali tam również pana Leona i parę innych ludzi: „Poszliśmy tam dobrze po dziewiątej i gdzież aby, jeżeli już nie do jego ulubionej piwnicy, w której przy migotaniu trzech łojowych świeczek zobaczyłem kilkanaście osób, a między nimi pana Leona. Stach i po tym nieszczęściu milczał, ale osowiał jeszcze bardziej. To spowodowała nić sympatii, która zawiązała się między nimi (Rzecki obiecał dosłownie, że Stach umorzy dług Wirskiemu za komorne). Dalski był niezwykle zakochany w dziewczynie. Kolejne trzy rozdziały powieści zajmują zapiski starego subiekta. Izabelę nie bardzo zmartwił stan ciotki. Podczas rozmowy na temat ich wspólnego przyjaciela doktor skrytykował marzycielstwo Wokulskiego, które według niego było przyczyną tragedii bohatera. W czasie Wielkiego Postu do Warszawy przyjechał słynny skrzypek Molinari. Powoli zaczęła do niego docierać prawda o Izabeli… Po powrocie do lokalu mieszkalnego zastał Węgiełka, chcącego się pożegnać przed powrotem do Zasławia. .

[22401] [22402] [22403] [22404] [22405] [22406] [22407] [22408] [22409] [22410] [22411] [22412] [22413] [22414] [22415] [22416] [22417] [22418] [22419] [22420] [22421] [22422] [22423] [22424] [22425] [22426] [22427] [22428] [22429] [22430] [22431] [22432] [22433] [22434] [22435] [22436] [22437] [22438] [22439] [22440] [22441] [22442] [22443] [22444] [22445] [22446] [22447] [22448] [22449] [22450] [22451] [22452] [22453] [22454] [22455]