16817 matki

Lalka dla odważnych

Uczęszczał najpierw do Szkoły Przygotowawczej, a po pomyślnie zdanych egzaminach końcowych do Szkoły Głównej, którą rzucił po roku edukacji i wyjechał do Irkucka.. Mógł tak leżeć godzinami: „Lecz im mniej wychodził, tym w bardzo wielu przypadkach marzył o jakiejś dalekiej podróży na wieś albo za granicę... Potem drzwiami od podwórka wbiegał stary Mincel mrucząc: Morgen!, poprawiał szlafmycę, dobywał z szuflady księgę, wciskał się w fotel i parę razy ciągnął za sznurek kozaka. Również ją musieli całować w rękę. Jego serce wypełniało szczęście z niespodziewanego powrotu wojaka. Bo widzisz, najgorszą samotnością nie jest ta, która otacza człowieka, niemniej jednak ta pustka w nim samym, kiedy z kraju nie wyniósł ani cieplejszego spojrzenia, ani serdecznego słówka, ani nawet iskry oczekiwań. To było powodem jego ciężkiej pracy i w konsekwencji poprawienia stanu indywidualnych funduszy: robił rachunki, odbierał produkty… Ta praca była ucieczką przed samym sobą, przed zwariowaniem: „Niemniej jednak gdym oderwał się od interesów, a nawet gdym na chwilę złożył pióro, czułem ból, jakby mi - czy ty rozumiesz, Ignacy ? - jakby mi ziarno piasku wpadło do serca.. Była nauczycielka przewidywała, że gdyby Wokulski kupił i kamienicę, i klacz, to na pewno wkradłby się w łaski Izabeli. Przywitał się i zapewnił o wygranej klaczy Sułtanki, żeby nie stało się zadość zakładowi damy. Po paru dniach do Wokulskiego przeszedł Maruszewicz prosząc, w imieniu barona Krzeszowskiego, o pożyczkę pieniężną w zamian dając weksel.

Nazajutrz poszedł do fryzjera, założył garnitur frakowy i pojechał do Łęckich. Krzeszowska z kolei, gotowa zapłacić cenę siedemdziesięciu tysięcy, była bez ustanku przebijana przez Żyda Szlangbauma, który w efekcie nabył budynek za dziewięćdziesiąt tysięcy. Wystraszona, przewidywała, że będzie ją chciał wyrzucić z lokalu mieszkalnego i prosiła o wstawiennictwo w sprawie niskiego czynszu. Po tym zapewnieniu goście dłużnika wyszli. Kiper cieszył się, że choć jeden subiekt byłby uczony. W 1861 roku Ignacy zabrał Wokulskiego do siebie i tym samym Wokulski zaczął pracę u Mincla. Pewnego razu kiper zaprosił Ignacego i Stacha do swej piwnicy. Odbyło się dosłownie huczne wesele, w tydzień po którym młodszy małżonek zajął miejsce Mincla w sklepie i wziął się do roboty: nawiązał nowe kontakty z kupcami moskiewskimi, co potroiło obroty sklepu.. Po powrocie do hotelu zastał w salonie przyjęć kilku interesantów i pakiet listów. Gdy Stanisław dowiedział się o przyjeździe kobiety, był tak przejęty, iż nerwy odmawiały mu posłuszeństwa. Kobieta zaprowadziła tam nowe porządki: podwyższyła natychmiastowo czynsz i odmówiła domu studentom. To spowodowało, że nienawidząca ją za rzekomy romans z baronem Krzeszowska, przy pomocy Maruszewicza, posądziła kobietę o kradzież lalki po zmarłym dziecku. By wesprzeć niewinną i przestraszoną Helenę, podstawowy bohater znalazł dla niej pracę kasjerki w jednym ze swoich sklepów. Kobieta dostrzegła w galanteryjnym kupcu wartościowego i silnego mężczyznę, a on w niej anielskie serce. Tak również się stało.

[16762] [16763] [16764] [16765] [16766] [16767] [16768] [16769] [16770] [16771] [16772] [16773] [16774] [16775] [16776] [16777] [16778] [16779] [16780] [16781] [16782] [16783] [16784] [16785] [16786] [16787] [16788] [16789] [16790] [16791] [16792] [16793] [16794] [16795] [16796] [16797] [16798] [16799] [16800] [16801] [16802] [16803] [16804] [16805] [16806] [16807] [16808] [16809] [16810] [16811] [16812] [16813] [16814] [16815] [16816]