19103 marzenie

Lalka dla odważnych

Tego dnia 1-szy przyszedł pan Klejn (mizerny, o posiniałych ustach), pracujący na stanowisku przy sprzedaży porcelany. Potem drzwiami od podwórka wbiegał stary Mincel mrucząc: Morgen!, poprawiał szlafmycę, dobywał z szuflady księgę, wciskał się w fotel i parę razy ciągnął za sznurek kozaka. Wtedy to opowiadał Ignacemu tajniki sztuki kupieckiej i sprzedawanych towarów.. Toteż mój kapitał bez ustanku wzrastający był w ciągłym ruchu.Tomasz Łęcki pochodził z rodziny, w której było paru senatorów, a ojciec posiadał kiedyś miliony, pochłonięte w przyszłości wydarzeniami politycznymi i podróżami." Choć Izabela domyślała się trudnego położenia swej rodziny, to jej duma nie pozwalała pogodzić się z nową sytuacją. Doszła do wniosku, że mężczyzna ją osacza i że usiłuje wkraść się, poprzez planowane z nią małżeństwo, do sfery arystokracji. Zrobiła na nim szczególne wrażenie. Po wylewnym podziękowaniu, Wokulski zawrócił. Gdy wyszła z kaplicy, zaprosił ją do domu Rzeckiego. Wzbudziło to w nim nadzieję spotkania ukochanej. Pan Ignacy otrzymał od Stacha mieszkanie przy nowym sklepie, w którym zainstalował zgromadzone poprzez lata poprzez subiekta bibeloty powiązane z francuskim rodem cesarskim. Pojechali do pałacu księcia, w którym zastali arystokratycznych przedsiębiorców, samych osób „z tytułami”.

Mniej więcej południa, jadąc do adwokata, obejrzał z ulicy ową kamienicę. Przywitał się i zapewnił o wygranej klaczy Sułtanki, by nie stało się zadość zakładowi damy. Do spotkania natomiast nie doszło, ponieważ służący Krzeszowskiego powiedział, że pan jest chory i nikogo nie przyjmuje. Poinformowany o danych gościa wpadł we wściekłość, że służący odprawił Wokulskiego z kwitkiem. Zubożały arystokrata wrócił do domu powozem Wokulskiego i opowiedział córce o wyniku licytacji. Starski wyrażał radość z planowanych wspólnych wakacji. Rozmawiali o Wokulskim, nieszczęśliwej i chorej miłości, w której się zatracał, o źle ulokowanych uczuciach. Wokulski był wówczas młodzieńcem, pracującym u Hopfera od czterech lat. Zgodny chór jednakże osłabnął, gdy pan Leon zaczął tłomaczyć, że należałoby nareszcie wypróbować owej gotowości do czynu. Miał mu w tym pomóc pan Iumart, wykształcony pracownik Rosjanina, władający czterema językami. Nękany przez samotność, odwiedził poznanego profesora, od którego otrzymał kawałek wynalezionego metalu. Po powrocie do kraju, Wokulski otrzymał listowne zaproszenie od prezesowej do odwiedzin jej majątku w Zasławku. Bohater dowiedział się mnóstwa nowych rzeczy. Kobieta zaprowadziła tam nowe porządki: podwyższyła natychmiastowo czynsz i odmówiła mieszkania studentom. Była dumna z sposobów nieskrępowanego flirtowania i ze swej opinii salonowej lalki. Baronowa, której powierzył misję odszukania Ludwika Stawskiego donosiła, iż mężczyznanie żyje.

[19048] [19049] [19050] [19051] [19052] [19053] [19054] [19055] [19056] [19057] [19058] [19059] [19060] [19061] [19062] [19063] [19064] [19065] [19066] [19067] [19068] [19069] [19070] [19071] [19072] [19073] [19074] [19075] [19076] [19077] [19078] [19079] [19080] [19081] [19082] [19083] [19084] [19085] [19086] [19087] [19088] [19089] [19090] [19091] [19092] [19093] [19094] [19095] [19096] [19097] [19098] [19099] [19100] [19101] [19102]