Lalka dla odważnych
Sklepem pod nieobecność nowego posiadacza zarządzał Rzecki: „Ani jednakże ciekawość ogółu, ani fizyczne i duchowe zalety trzech subiektów, ani wręcz ustalona reputacja sklepu ma możliwość nie uchroniłaby go od upadku, gdyby nie zawiadował nim czterdziestoletni pracownik spółki, przyjaciel i zastępca Wokulskiego, pan Ignacy Rzecki”. Umeblowanie pokoiku było liche: skromny stół, krzesła, żelazne łóżko, a nad nim wisząca dubeltówka (nigdy nieużywana). W 1846 roku handel w sklepie nieco osłabł, wówczas to w końcu pełnoprawnym subiektem został Ignacy Rzecki. Jak gracz, któremu dziesięć razy z rzędu wychodzi ten sam numer w rulecie.. Nie istniały różnice położeń jeograficznych, gdyż w Paryżu, Wiedniu, Rzymie, Berlinie czy Londynie znajdowali się inni ludzie sami inni ludzie, te same obyczaje, te same sprzęty, a wręcz te same potrawy: zupy z wodorostów Oceanu Spokojnego, ostrygi z Morza Północnego, ryby z Atlantyku albo z Morza Śródziemnego, zwierzyna ze wszystkich krajów, owoce ze wszystkich części świata.”.... Wokół damy kręcił się pan Mraczewski, pomagając w wyborze. Panie identycznie jak równieżnni znajomi Wokulskiego wstawiły się za Mraczewskim w sprawie ponownego przyjęcia do pracy i to spowodowało, iż ten obiecał dać mu posadę w Moskwie. To wszystko nie wzbudziło w Wokulskim takiego podniecenia, jakie odczuł w chwili, gdy dostrzegł Izabelę. Po zakończeniu wspomnień, Rzecki zadał sobie kilka pytań odnośnie niebanalnego jak na kupca postępowania Wokulskiego, który kupił powóz i ogromne mieszkanie, zaopiekował się nierządnicą i dał pracę Wysockiemu.
Wraz z panią Meliton zaplanował nonszalancki spacer po Łazienkach. Przyszedł w imieniu barona Krzeszowskiego z prośbą o odsprzedanie byłej własności. Rozdział XVI „Ona” i „On” – i ci inni. Gdy poszedł do mecenasa, zastał tam Żyda Szlangbauma. W drodze miał złudzenie, że kobiety i mężczyźni ze zdziwieniem mu się przyglądają i myślą, co również takiego musiało się stać, że o tej porze nie jest w sklepie. Roztrząsanie tematu przerwało pojawienie się Żydów, ponownie przychodzących po pieniądze. Ponieważ gościnny Machalski już na schodach przyjął nas ogromnymi kielichami wina (i to wcale dobrego), a mnie wziął w szczególną opiekę, muszę zatem przyznać, że od razu zaszumiało mi w głowie, a w kilka minut później byłem kompletnie zapity. Spojrzałem. Wtedy 1-szy raz usłyszałem w jego głosie jakiś twardy ton, który do na dzień obecny dnia robi mi przykre wrażenie. Rzecki dowiedział się, że stróż siedzi w „kozie”, zatem poszedł do mieszkania rządcy jako dysponent pana Wokulskiego. W rozmowie z rządcą Wirskim (zdeklasowany obywatel ziemski , a dodatkowo żołnierz wojen napoleońskich) okazało się również, że bardzo podobnie jak pan Ignacy, walczył kiedyś w bitwie pod Magentą i był bonapartystą. Dzięki zaproszeniu od pani Stawskiej, Ignacy miał pretekst do kolejnych odwiedzin. Z kolei w profesorze, po rozmowach z Polakiem, wzmocniło się przekonanie o destrukcyjnym oddziaływaniu miłości. Podzielił się ze swym dobroczyńcą pragnieniem ślubu z Marianną. Arystokratka zapewniła go, iż zachowanie kuzynki na raucie z Molinarim było wyłącznie odwetem za zainteresowanie Stanisława panią Heleną i podkreśliła, iż Łęcka darzy skrzypka wyłącznie pogardliwym stosunkiem. Gdy do subiekta przyszedł list od Węgiełka, pan Ignacy dowiedział się o wybuchu w zasławskim zamku, z czego doktor Szuman wysnuł hipotezę o śmierci Wokulskiego w ruinach.
[17719] [17720] [17721] [17722] [17723] [17724] [17725] [17726] [17727] [17728] [17729] [17730] [17731] [17732] [17733] [17734] [17735] [17736] [17737] [17738] [17739] [17740] [17741] [17742] [17743] [17744] [17745] [17746] [17747] [17748] [17749] [17750] [17751] [17752] [17753] [17754] [17755] [17756] [17757] [17758] [17759] [17760] [17761] [17762] [17763] [17764] [17765] [17766] [17767] [17768] [17769] [17770] [17771] [17772] [17773]