42513 malarstwa

Lalka dla odważnych

Wokulski, położonego na Krakowskim Przedmieściu.”. Tego dnia 1-szy przyszedł pan Klejn (mizerny, o posiniałych ustach), pracujący na stanowisku przy dystrybucji porcelany. Rozpoczął się codzienny ruch w sklepie. Starszy pan wpoił synowi fascynację wybitnym Francuzem. Najraniej przychodził do roboty, krajał mydło i ważył krochmal jak automat; jadł, co mu podano, w najciemniejszym kącie sklepu, prawie że wstydząc się tego, że doświadcza ludzkich wymagań”. Rzecki z sympatią wspominał swojego pierwszego pracodawcę: „Na każdą Wigilię Mincel obdarowywał nas prezentami”. Rozdział IV Powrót W deszczowe i śnieżne, niedzielne popołudnie Ignacy Rzecki grał na gitarze i rozmyślał nad rychłym powrotem Wokulskiego. Rzecki dopiero po dłuższej chwili rozpoznał druha: „- Staś. Pięknie je urządził bogatymi meblami, a całość uzupełniały różnorakie ciekawe drobiazgi... Przypomniał sobie, jak znajomy wspominał o bulwarach znajdujących się w tamtej części Warszawy i postanowił je obejrzeć. Po wyjściu barona, Krzeszowska oznajmiła Wokulskiemu, iż był to jej mąż, z którym w tej chwili się rozwodzi.

Po szybkim pożegnaniu z poznanymi gośćmi wyszedł. Dzięki usilnym zabiegom Jana Mincla, po roku został sprowadzony do Warszawy. Wokulski nie odmówił, niemniej jednak zaproszenie nie zrobiło na nim wrażenia. Dopiero po powrocie do domu przypomniała sobie, że ma ich odwiedzić Wokulski. Choć Oberman miał u niego kapitał wynoszący kilkaset rubli, to natomiast nie zamierzał go zagarnąć (pieniądze były przeznaczone na szkołę dla syna). Łęcki poprosił go o wypłacanie pięciu tysięcy procentu z góry, i poinformował, że nie będzie ich stać na planowany wypad do Paryża, wobec czego Wokulski zobowiązał się pokryć wszelkie koszty wspólnej podróży. W piwnicy zrobiło się pusto. Spojrzałem. Zamieszkał sam na Starym Mieście, otaczając się mnóstwem książek.. Kilka razy zmieniał pociągi, jakby chciał uciec od prześladującej go Izabeli. Dał wynalazcy trzysta franków, obiecując, że kiedyś zjawi się u niego jako pracownik. Rozdział IV Wiejskie rozrywki W Zasławku Wokulski zastał całą galerię arystokratycznych typów. Wszyscy zaczęli plotkować, iż była utrzymanką Stanisława. Spotkał się jeszcze dwa razy z Wąsowską, adwokatem i rejentem, a po uregulowaniu wszystkich spraw wyjechał, a jego majątek (sprzęty, konie, powóz i inne rzeczy) wykupił Henryk Szlangbaum. Gdy do subiekta przyszedł list od Węgiełka, pan Ignacy dowiedział się o wybuchu w zasławskim zamku, z czego doktor Szuman wysnuł hipotezę o śmierci Wokulskiego w ruinach.

[42458] [42459] [42460] [42461] [42462] [42463] [42464] [42465] [42466] [42467] [42468] [42469] [42470] [42471] [42472] [42473] [42474] [42475] [42476] [42477] [42478] [42479] [42480] [42481] [42482] [42483] [42484] [42485] [42486] [42487] [42488] [42489] [42490] [42491] [42492] [42493] [42494] [42495] [42496] [42497] [42498] [42499] [42500] [42501] [42502] [42503] [42504] [42505] [42506] [42507] [42508] [42509] [42510] [42511] [42512]