34596 majątek

Lalka dla odważnych

W 1870 roku wrócił do Warszawy z niewielkim funduszem: „Poprzez pół roku szukał zajęcia, z daleka omijając handle korzenne, których po aktualnie dzień nienawidzi, aż nareszcie przy protekcji swego dzisiejszego dysponenta, Rzeckiego, wkręcił się do sklepu Minclowej, która akurat została wdową, i - w rok potem ożenił się z babą grubo starszą od niego”. Zaraz dało się zauważyć, iż najlepsze podejście do klientów i dar przekonywania do zakupu produktów miał Mraczewski. Razem z nim na przerwę wychodził Klejn. Lubił zdarza się, że wystawiać na stół sklepowe zabawki, ażeby po nakręceniu ich wszystkich jednocześnie, oddawać się chwili przyjemności i wspomnień z dzieciństwa. Zarazem widok przedmiotów, wyrobionych nie wczoraj i mogących służyć kilku pokoleniom, nastrajał go na jakiś ton uroczysty”. Izabela Łęcka była atrakcyjną kobietą, wychowaną w komfortowych postanowieniach, sypiającą w puchach, mającą wszystko, o czym mogła zamarzyć. Nie istniały pory dnia, gdyż nieraz poprzez pełne miesiące kładła się spać o ósmej rano, a jadała obiad o drugiej po północy. " Tyżeś to czy nie ty?. Zaskoczona hrabina podziękowała wylewnie, a Łęcka podejrzewając, iż Wokulski nie zna angielskiego, zaczęła komentować jego zachowanie (w chwili obecnej bohater podjął decyzję o nauce tego języka). Stamtąd z ukrycia obserwował Izabelę , a ponadto krążących po kościele osób, jego wzrok przykuła młoda dziewczyna, klęcząca obok krzyża i rozdająca jałmużnę „dziadom”. Po rozstaniu z prezesową i powrocie do salonu, zauważył nieobecność panny Łęckiej. Na te słowa mężczyźnie wrócił cały zapał i siły. Poszedł na spacer nad Wisłę, gdzie rozważał sens indywidualnej miłości, zastanawiał się nad powodami zaproszenia na obiad oraz jak ma się zachować i w co ubrać. Nazajutrz poszedł do fryzjera, założył garnitur frakowy i pojechał do Łęckich.

Na te słowa podniecona dama również nabrała pragnienia do zagranicznego wojażu. Z zamieszania i prawdopodobnej awantury uratowało wszystkich przybycie Wokulskiego, który nakazał Żydom, aby o osiemnastej przyszli do niego i wtedy dostaną pieniądze. Subiekt zaproponował Szumanowi spacer. Przypomniały mu się czasy młodości, gdy w roku 1857, pracując w winiarni u Hopfera, 1-wszy raz spotkał się z przyjacielem. W piwnicy zrobiło się pusto. Czuł się oszukany. Austriacy, a raczej Węgrzy, weszli do Bośni i Hercegowiny… Stach pisał do niego, żeby zajął się kamienicą kupioną od Łęckich. Kobietawyraźnie przypadła mu do gustu i rozumiał, jak nieprosto jest jej żyć, niewiedząc, czy jej mąż żyje. Rosjanin, szczęśliwy z przyjazdu wspólnika, zabrał zmęczonego Stanisława do hotelu, gdzie objaśnił szczegóły ich przyszłego interesu (Wokulski miał zarobić pięćdziesiąt tysięcy rubli). Z kolei w profesorze, po rozmowach z Polakiem, wzmocniło się przekonanie o destrukcyjnym oddziaływaniu miłości. Po kilku dniach otrzymał list od prezesowej Zasławskiej. Udało mu się dosłownie nakłonić Stacha do złożenia wizyty swoim lokatorom. Pewnego dnia, będąc z wizytą u poznanych kobiet, Rzecki dowiedział się o zamiarze sprzedaży sklepu przez Wokulskiego. Izabelę nie bardzo zmartwił stan ciotki. Po powrocie do lokalu bohater, wskutek doznanego szoku i zdegustowania, popadł w apatię, ponownie nawiedzały go przywidzenia. Niepokoił się zachowaniem Wokulskiego, gdyż od Szumana dowiedział się o zerwaniu zaręczyn z Łęcką.

[34541] [34542] [34543] [34544] [34545] [34546] [34547] [34548] [34549] [34550] [34551] [34552] [34553] [34554] [34555] [34556] [34557] [34558] [34559] [34560] [34561] [34562] [34563] [34564] [34565] [34566] [34567] [34568] [34569] [34570] [34571] [34572] [34573] [34574] [34575] [34576] [34577] [34578] [34579] [34580] [34581] [34582] [34583] [34584] [34585] [34586] [34587] [34588] [34589] [34590] [34591] [34592] [34593] [34594] [34595]