Lalka dla odważnych
O szóstej trzydzieści wraz ze służącym Piotrem, do obowiązków którego należało zamiatanie podłogi, wchodził do swojego miejsca pracy. Lubił w pewnych sytuacjach wystawiać na stół sklepowe zabawki, by po nakręceniu ich wszystkich jednocześnie, oddawać się chwili radości i wspomnień z dzieciństwa.. Wolny czas wolał poświęcać na leżenie na łóżku i wpatrywanie się w prywatne zakratowane okno.. Potem drzwiami od podwórka wbiegał stary Mincel mrucząc: Morgen!, poprawiał szlafmycę, dobywał z szuflady księgę, wciskał się w fotel i parę razy ciągnął za sznurek kozaka. Stary Mincel był fanatykiem pracy: nawet w niedzielę przesiadywał w sklepie.. Wspominał pierwsze spotkanie Łęckiej w warszawskim teatrze, będące impulsem do porzucenia naukowych badań przyrodniczych, i usilne zabiegi, aby ją w przyszłości ujrzeć: „Siedziała w loży z ojcem i panną Florentyną, ubrana w białą suknię. Wraz z rodziną żył w strasznej biedzie: zimę spędzili u jego brata, a aktualnie nie mają na komorne, zdechł mu koń i pozostają bez środków na utrzymanie. Następnego dnia, gdy już miał wychodzić, niespodziewanie odwiedził Wokulskiego poznany u Karolowej książę z zaproszeniem do siebie. W liście pani Meliton donosiła o rychłej licytacji kamienicy Łęckich, na którą największą ochotę posiada ich krewna, baronowa Krzeszowska. Na te wyrazu mężczyźnie wrócił cały zapał i siły. W dzień wyścigów na Polach Mokotowskich Wokulski pojechał ujrzeć swoją klacz.
Pożegnał dziękującą mu za wszystko Łęcką, po czym w doskonałym humorze pojechał do doktora Szumana, prosząc, aby był jego sekundantem podczas pojedynku. Poinformowany o danych gościa wpadł we wściekłość, że służący odprawił Wokulskiego z kwitkiem. Była przerażona rozmiarem długów.. Nareszcie przyszedł - w cudzej odzieży, zmizerowany, ale z zadartą głową. Minclowa bardzo kochała męża, poza swoim „Stasiulkiem”, nie widziała świata.. Miała na myśli studentów, do których w nocy schodziły się praczki i wspólnie urządzali głośne harce, przeszkadzając jej w spokojnym śnie. Żądała jej natychmiastowego wyrzucenia, na co Rzecki, mając dość słuchania tych bzdur, wyszedł, zabierając ze sobą Wirskiego. Gdy wysiedli, baron rozmową umilał czas nadzieja na konie. Rozdział V Pod jednym dachem. Gdy Stanisław dowiedział się o przyjeździe kobiety, był tak przejęty, iż nerwy odmawiały mu posłuszeństwa. Coraz zazwyczaj także słyszała, jak niektóre damy „z towarzystwa” zachwalały bohatera jako dobrą partię na męża (twierdził tak nawet sam książę). Między bohaterem a inteligentną Stawską zawiązała się nić przyjaźni: u niej czuł się dobrze i bezpiecznie. W myślach był na siebie zły za romantyczny idealizm, który sprawił ubóstwianie niegodnej tego kobiety. Subiekt pisał też o wyjeździe Stacha do Moskwy w sprawie interesów z Suzinem oraz dodatkowo o przyjęciu poprzez panią Stawską Mraczewskiego.
[19043] [19044] [19045] [19046] [19047] [19048] [19049] [19050] [19051] [19052] [19053] [19054] [19055] [19056] [19057] [19058] [19059] [19060] [19061] [19062] [19063] [19064] [19065] [19066] [19067] [19068] [19069] [19070] [19071] [19072] [19073] [19074] [19075] [19076] [19077] [19078] [19079] [19080] [19081] [19082] [19083] [19084] [19085] [19086] [19087] [19088] [19089] [19090] [19091] [19092] [19093] [19094] [19095] [19096] [19097]