Lalka dla odważnych
Mógł tak leżeć godzinami: „Lecz im mniej wychodził, tym częstokroć marzył o jakiejś dalekiej podróży na wieś albo za granicę. Rano w ogromnej liczbie przypadków klientami byli służący albo biedacy.Klepie go po wypukłej piersi, ściska za prawą i za lewą rękę, a nareszcie oparłszy na jego ostrzyżonej głowie własną dłoń wykonywa nią taki ruch, jakby mu chciał maść wetrzeć w okolicę ciemienia”.. Rozdział V Demokratyzacja pana i marzenia panny z towarzystwaTomasz Łęcki zajmował wielkie ośmiopokojowe lokal w ładnej kamienicy.. W następnej części listu ciotka chwaliła tego człowieka: „Paru takich Wokulskich, a czuję, że na starość zostałabym demokratką. Tomasz wygadał się jeszcze, iż wygrywa w karty z kupcem, co wzbudziło w pannie pewność, że Wokulski specjalnie daje się ogrywać. To straszni inni ludzie. Wraz z rodziną żył w strasznej biedzie: zimę spędzili u jego brata, a w tej chwili nie mają na komorne, zdechł mu koń i pozostają bez środków na utrzymanie. Jej czas wypełniało organizowanie w swym mieszkania schadzek dla zakochanych. Stanisława Wokulskiego znała od dawna i w pewnym momencie ich znajomości stała się źródłem informacji o poczynaniach Izabeli Łęckiej i jej ojca (to od pani Meliton dowiedział się o długach o złej sytuacji). W pewnym momencie bohatera potrącił baron Krzeszowski. Choćby Wokulski wygrał pojedynek, postrzeliwszy barona w twarz, to mecenas zarzucił mu lekkomyślne zachowanie i ostrzegł przed arystokracją, mogącą aktualnie odstąpić od planowanej korporacji.
Poinformował ją o wynajętym pokoju, dał pieniądze na zagospodarowanie, na maszynę do szycia, i zapewnił, żeby o nic się nie martwiła (powiedział, ze bez wątpienia wyszukają się chętni na użytkowanie z ich krawieckich usług). Marianna bardzo mu dziękowała. Ignacy zaczął domyślać się uczuć przyjaciela do arystokratki, pocieszała go natomiast w tym Tobie koncepcja, iż: „Stach nie jest taki głupi”. Z wywodów ojca Łęcka nie mogła pojąć, w jaki sposób, gdy od trzydziestu tysięcy dają dziesięć procent, on otrzymał od Wokulskiego aż trzydzieści pięć. Wokulski był wówczas młodzieńcem, pracującym u Hopfera od czterech lat. W wielu wypadkach odwiedzał go ojciec, zabierając mu zarobione pieniądze. Odezwał się dopiero po dwóch latach pisząc, że jest w Irkucku. Rozdział XXI Pamiętnik starego subiekta. Wokulski zgodził się na tę propozycję. W czasie pobytu w Paryżu systematycznie towarzyszyły mu gorzkie wspomnienia. Na zakończenie opowieści Stanisław zapytał Izabelę: „Obudzisz się ty, moja królewno?”, a kobieta wymijająco odpowiedziała: „Nie wiem, ma możliwość”. To spowodowało, że nienawidząca ją za rzekomy romans z baronem Krzeszowska, przy pomocy Maruszewicza, posądziła kobietę o kradzież lalki po zmarłym dziecku. Pewnego dnia kuzynkę odwiedziła pani Wąsowska wraz z Julianem Ochockim. Tak również się stało. Co ciekawe, dopiero wtedy wydał się Izabeli godny zainteresowania. Tytuł rozdziału odnosi się do stanu emocjonalnego Wokulskiego po rozstaniu z Łęcką.
[38722] [38723] [38724] [38725] [38726] [38727] [38728] [38729] [38730] [38731] [38732] [38733] [38734] [38735] [38736] [38737] [38738] [38739] [38740] [38741] [38742] [38743] [38744] [38745] [38746] [38747] [38748] [38749] [38750] [38751] [38752] [38753] [38754] [38755] [38756] [38757] [38758] [38759] [38760] [38761] [38762] [38763] [38764] [38765] [38766] [38767] [38768] [38769] [38770] [38771] [38772] [38773] [38774] [38775] [38776]