Lalka dla odważnych
Sklepem pod nieobecność nowego posiadacza zarządzał Rzecki: „Ani natomiast ciekawość ogółu, ani fizyczne i duchowe zalety trzech subiektów, ani nawet ustalona reputacja sklepu może nie uchroniłaby go od upadku, gdyby nie zawiadował nim czterdziestoletni pracownik korporacji, przyjaciel i zastępca Wokulskiego, pan Ignacy Rzecki”. Rozdział II Rządy starego subiekta Ignacy Rzecki od dwudziestu pięciu lat mieszkał w pokoiku przy sklepie, który przez ten czas kilkakrotnie zmieniał właścicieli. Przeglądał towary w gablotach (spinki, rękawiczki, albumy i tym podobne przedmioty), żeby punktualnie o godzinie ósmej otworzyć drzwi wejściowe sklepu. Rzecki dopiero po dłuższej chwili rozpoznał druha: „- Staś.. Obok starego budynku był budowany nowy, dużo większy i Łęcka pomyślała, że to dla niej Wokulski go buduje, że chce ją tym nabyć. W sklepie poprosiła pana Mraczewskiego o poradę w wyborze rękawiczek. Otrzymawszy odpowiedzi na nurtujące ją pytania, wraz z Florentyną opuściła pomieszczenie. Dopiero później przyszło mu na pomysł, że on nigdzie i nigdy jej nie widział, ale - że jest tak coś - jakby na nią od dawna czekał. Wraz z familią żył w strasznej biedzie: zimę spędzili u jego brata, a w tej chwili nie mają na komorne, zdechł mu koń i pozostają bez środków na utrzymanie. Na drugi dzień, w Wielki Czwartek, do Wokulskiego przyszło małżeństwo Krzeszowskich (oddzielnie) z prośbą o ponowne przyjęcie Mraczewskiego. Rozdział IX Kładki, na których spotykają się kobiety i mężczyźni różnorakich światów. Wokulski za tę zniewagę oraz za impertynencje podstarzałego adoratora do panny Izabeli, wyzwał go na pojedynek. Poszedł na spacer nad Wisłę, gdzie rozważał sens prywatnej miłości, zastanawiał się nad powodami zaproszenia na obiad , a dodatkowo jak posiada się zachować i w co ubrać.
Stanisław z Izabelą oddalili się w stronę pomarańczarni. Rozpoczęła się licytacja. Przypomniały mu się czasy młodości, gdy w roku 1857, pracując w winiarni u Hopfera, 1szy raz spotkał się z przyjacielem. Co się tam działo, dobrze nie wiem, bo najdziksze fantazje przebiegały mi po głowie. Rozdział XXI Pamiętnik starego subiekta. Po zapytaniu o lokatorów, otrzymał informację, że połowa z nich płaci czynsz, a połowa nie. W czasie pobytu w Paryżu nieustannie towarzyszyły mu gorzkie wspomnienia. W przypływie koncepcji na zagadnienie Łęckiej, wmawiał sobie, że Starski, Ochocki, Rossi to jej kochankowie. Geist pokazał Wokulskiemu swój wynalazek – metal lżejszy od powietrza, co bardzo zafascynowało bohatera. Schował podarunek z złoty medalion, który zawiesił na szyi jako szkaplerz. Nowy znajomy opowiedział, że mieszka u prezesowej już dwa miesiące, ponieważ oświadczył się młodziutkiej Ewelinie Janockiej, wnuczce starszej pani. Rozdział V Pod jednym dachem. Fachowcowi poprzedniego roku spaliło się gospodarstwo z warsztatem, a w tej chwili razem z matką mieszkał w ogrodowej chałupie. Coraz w zdecydowanej większości przypadków także słyszała, jak niektóre damy „z towarzystwa” zachwalały bohatera jako dobrą partię na męża (twierdził tak nawet sam książę). W gorączce uniesienia i wzburzenia Stanisław na najbliższej stacji poprosił konduktora, by ten przyniósł mu fikcyjny telegram wzywający do natychmiastowego powrotu do Warszawy. Podczas tej rozmowy Stanisław zaproponował wspólny wypad do Paryża, do pracowni profesora Geista.
[26127] [26128] [26129] [26130] [26131] [26132] [26133] [26134] [26135] [26136] [26137] [26138] [26139] [26140] [26141] [26142] [26143] [26144] [26145] [26146] [26147] [26148] [26149] [26150] [26151] [26152] [26153] [26154] [26155] [26156] [26157] [26158] [26159] [26160] [26161] [26162] [26163] [26164] [26165] [26166] [26167] [26168] [26169] [26170] [26171] [26172] [26173] [26174] [26175] [26176] [26177] [26178] [26179] [26180] [26181]