Lalka dla odważnych
W właściwie każdy wieczór w renomowanej jadłodajni zbierali się „właściciele składów bielizny i składów win, fabrykanci powozów i kapeluszy, poważni ojcowie rodzin utrzymujący się z osobistych funduszów i posiadacze kamienic bez zajęcia” i rozmawiali zarówno na zagadnienie polityki jak o przyszłości sklepu. Znał go od 1860 roku, gdy Stanisław był subiektem u Hopfera i miał wtedy nieco ponad dwadzieścia lat. Rozdział II Rządy starego subiekta Ignacy Rzecki od dwudziestu pięciu lat mieszkał w pokoiku przy sklepie, który przez ten czas wielokrotnie zmieniał właścicieli. Umeblowanie pokoiku było liche: skromny stół, krzesła, żelazne łóżko, a nad nim wisząca dubeltówka (nigdy nieużywana). Po tych czynnościach Rzecki zapisywał w notesie plan dnia. Tego dnia pierwszy przyszedł pan Klejn (mizerny, o posiniałych ustach), pracujący na stanowisku przy dystrybucji porcelany. Też pan Raczek był gotów wziąć go do siebie. Wtedy to opowiadał Ignacemu tajniki sztuki kupieckiej i sprzedawanych produktów.. Dopiero w późniejszym czasie przyszło mu na myśl, że on nigdzie i nigdy jej nie widział, ale - że jest tak coś - jakby na nią od dawna czekał. Rozdział X Pamiętnik starego subiekta. Jego bitewną przygodę zakończył upadek węgierskiej twierdzy. Rzecki analizował ostatnie wydarzenia, między innymi fakt, iż przez nowy sklep przewijały się panny, wdowy, swatki, a dosłownie ojcowie panien na wydaniu – wszyscy oni mięli nadzieję na usidlenie jego przyjaciela, majętnego przedsiębiorcy. Rozdział XII Wędrówki za cudzymi interesami.
Wokulski, po otrzymaniu listu od Łęckigo, nie mógł usiedzieć w miejscu. Nazajutrz poszedł do fryzjera, założył garnitur frakowy i pojechał do Łęckich. Poinformował ją o wynajętym pokoju, dał pieniądze na zagospodarowanie, na maszynę do szycia, i zapewnił, ażeby o nic się nie martwiła (powiedział, ze oczywiście wyszukają się chętni na wykorzystywanie z ich krawieckich usług). Gdy poszedł do mecenasa, zastał tam Żyda Szlangbauma. Starski wyrażał radość z planowanych wspólnych wakacji. Po uczcie w piwnicy Stach przez kilka dni nie pokazał się w mieszkaniu. Rozdział XXI Pamiętnik starego subiekta. Wydawało się mu, że jego lustrzane odbicie to prawdziwa osoba. W czasie pobytu w Paryżu stale towarzyszyły mu gorzkie wspomnienia. W chwili, gdy Wokulski z panią Wąsowską galopowali konno do majątku, do Zasławka przyjechała panna Izabela Łęcka (wiedziała, kogo tu zastanie - ciotka poinformowała ją o przyjeździe Stanisława w liście). Pewnego dnia, będąc z wizytą u poznanych kobiet, Rzecki dowiedział się o zamiarze dystrybucji sklepu przez Wokulskiego. To wydarzenie spowodowało, ze bohater dostrzegł ślepy zachwyt Łęckiej podrzędnym skrzypkiem, do którego garnęły się wszelkie kobiety. Rozmowa z nią była dalszym bodźcem wyrywającym go z otępienia. Arystokratka zapewniła go, iż zachowanie kuzynki na raucie z Molinarim było tylko odwetem za zainteresowanie Stanisława panią Heleną i podkreśliła, iż Łęcka darzy skrzypka tylko pogardliwym stosunkiem.Z migawkowych i urywkowych zapisów starego subiekta dowiadujemy się o śmierci Ludwika Napoleona w Afryce w 1873 roku, o wyjeździe do Astrachania jego ulubionego subiekta – Lisieckiego, o narastaniu wrogich nastrojów do przejmujących polski handel Żydów oraz o pogarszającym się stanie zdrowia i przygnębieniu autora pamiętnika. Z jednej strony miał przebywać na wschodzie, a w przyszłości przedostać się do Ameryki, a z drugiej widziano go przy zakupie naboi dynamitowych w Zasławku.
[12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66]