Lalka dla odważnych
Sklepem pod nieobecność nowego posiadacza zarządzał Rzecki: „Ani natomiast ciekawość ogółu, ani fizyczne i duchowe zalety trzech subiektów, ani nawet ustalona reputacja sklepu może nie uchroniłaby go od upadku, gdyby nie zawiadował nim czterdziestoletni pracownik spółki, przyjaciel i zastępca Wokulskiego, pan Ignacy Rzecki”. Umeblowanie pokoiku było liche: skromny stół, krzesła, żelazne łóżko, a nad nim wisząca dubeltówka (przenigdy nieużywana). Pan Ignacy wraz z nim i jego siostrą mieszkał w dwóch maleńkich i skromnych pokoikach na Starym Mieście. Poświęcał też siły na edukację jedynego syna, którego nauczył pisać, czytać, a też wpoił mu musztrę. Miał nadzieję, że przyjaciel przejmie od niego dobrze prosperujący sklep wraz ze wszystkimi skrupulatnie prowadzonymi rachunkami, a on wtedy wyjedzie po dwudziestu pięciu latach na wysłużony urlop.. Zarazem widok przedmiotów, wyrobionych nie wczoraj i mogących służyć kilku pokoleniom, nastrajał go na jakiś ton uroczysty”. Patrząc na dzielnicę nędzy: Powiśle, obserwował rudery i lepianki, które zajmowali biedacy bez pracy i gotówki. " Tyżeś to czy nie ty?. W drodze powrotnej znowu miał przywidzenia z przeszłości, bez przerwy bił się z dręczącymi go myślami. Wokół damy kręcił się pan Mraczewski, pomagając w wyborze. W Wielką Niedzielę Stanisław pojechał do hrabiny, u której zastał wielu gości. Wokulski poprosił adwokata o wzięcie w jego imieniu udziału w dystrybucji budynku. W istocie baron nie był chory jedynie zły na nachodzących go komorników.
Spacerował, a w okamgnieniu dostrzegł Łęcką z ojcem i hrabiną. Twierdził, że został nędzarzem, ponieważ po zabraniu poprzez komorników należnych im kwot pozostało mu wyłącznie trzydzieści tysięcy. Zobowiązała się spędzić lato ze swym rozmówcą na wsi. Mężczyznaten wmawiał synowi, żeby nie wydawał na książki, lecz dokładał mu na kontynuację sprawy. Tak też uczynił. Mamusia lokatorki była smutna widząc, jak jej córka w oczekiwaniu na powrót męża, powoli traci życie. Wzruszony Rzecki w imieniu Wokulskiego umorzył im czynsz do października i na pożegnanie obiecał pani Stawskiej, że odszuka jej małżonka. Droga upływała mu na niespokojnych myślach, ogarnęła go melancholia. W trakcie podróży wysłał zawiadomienie o swym przyjeździe do Suzina, i prosił, by przyjaciel czekał na niego na dworcu w Paryżu. Była zdziwiona i zmieszana. Dzięki temu wszystko wyjaśniło się na korzyść pani Stawskiej. Kobietawyraziła swą obawę o zbliżającej się tragedii, na co Julian odpowiedział, że Stanisław z pewnością porzuci wszystko żeby realizować się w badaniach naukowych. Zaczął szantażować byłego szefa, iż o ile zamierza wtrącić go do więzienia, to on popełni samobójstwo. Zamknął się w mieszkaniu na pełne tygodnie, pragnąc tylko zapaść się pod ziemię, co wyznał odwiedzającemu go doktorowi Szumanowi. Kamieniarz wyznał, że od poznania tej tajemnicy, zmienił metodę traktowania Marianny. Odwiedzali go liczni znajomi, a pośród nich doktor Szuman (w trakcie jednej z wizyt nazwał Wokulskiego „polskim romantykiem”) oraz Julian Ochocki, egzekutor testamentu prezesowej, który doniósł panu Ignacemu o śmierci Łęckiego (o apopleksję zakończoną śmiercią przyprawiło go odesłanie marszałka przez własną córkę) i w konsekwencji tego o wycofaniu się wszystkich adoratorów panny Izabeli.
[29597] [29598] [29599] [29600] [29601] [29602] [29603] [29604] [29605] [29606] [29607] [29608] [29609] [29610] [29611] [29612] [29613] [29614] [29615] [29616] [29617] [29618] [29619] [29620] [29621] [29622] [29623] [29624] [29625] [29626] [29627] [29628] [29629] [29630] [29631] [29632] [29633] [29634] [29635] [29636] [29637] [29638] [29639] [29640] [29641] [29642] [29643] [29644] [29645] [29646] [29647] [29648] [29649] [29650] [29651]