Lalka dla odważnych
TOM I Rozdział I Jak wygląda firma J. Znał go od 1860 roku, gdy Stanisław był subiektem u Hopfera i miał wówczas nieco ponad dwadzieścia lat. W tej samej chwili dało się zauważyć, iż najlepsze podejście do nabywców i dar przekonywania do zakupu produktów miał Mraczewski. Także pan Raczek był gotów wziąć go do siebie.Rzecki oddawał się wspomnieniom swej pierwszej pracy: „Wstawałem rano o piątej, myłem się i zamiatałem sklep. Miał nadzieję, że przyjaciel przejmie od niego dobrze prosperujący sklep wraz ze wszystkimi skrupulatnie prowadzonymi rachunkami, a on wówczas wyjedzie po dwudziestu pięciu latach na wysłużony urlop." Choćby Izabela domyślała się trudnego położenia swej rodziny, to jej duma nie pozwalała pogodzić się z nową sytuacją. Tomasz wygadał się jeszcze, iż wygrywa w karty z kupcem, co wzbudziło w pannie pewność, że Wokulski specjalnie daje się ogrywać.. Miejscem, w którym pracował przed wyjazdem kierował wtedy już Jan Mincel, świeżo poślubiony małżonek Małgorzaty Pfeifer. U Karolowej miał pojawić się Rossi – tragik i artysta włoski, którego obie panie poznały dosyć dawno podczas pobytu w Paryżu. Podczas obiadu gość celowo używał noża do ryb, czym poruszył ukochaną. Wydedukował sobie, że Wokulski na pewno nie zrobiłby takiego głupstwa i nie stracił tylu gotówki w złym interesie. Nie wiedział jeszcze, jak bardzo się mylił… Rozdział XIX Pierwsze ostrzeżenie.
Gość zapytał, czy ma możliwość się zatrzymać u przyjaciela na tydzień, na co ten ochoczo się zgodził. Na inne uczucia mogła liczyć Małgorzata Mincell, która w ogromnej liczbie przypadków zapraszała najpierw Ignacego i Stacha do siebie na herbatę, by po pewnym czasie ograniczyć zaproszenie tylko dla tego drugiego.. Po zapytaniu o lokatorów, otrzymał informację, że połowa z nich płaci czynsz, a połowa nie. Kilka razy zmieniał pociągi, jakby chciał uciec od prześladującej go Izabeli. Gdy wysiedli, baron rozmową umilał czas oczekiwania na konie. Zdziwiona nieobecnością swego galanteryjnego amanta przy powitaniu, Łęcka udała się na odpoczynek. Ponownie poddał się urokowi Izabeli, która podziękowała mu za ocalenie swej rodziny i przeprosiła za poprzednie zachowanie. Stanisław obiecał mu pracę w Wrocławiu pod warunkiem, że dobrze wykona dotychczasowe zlecenie. Pewnego dnia pojawił się u niego Maruszewicz i próbował wyłudzić od starego subiekta prowizje za pośrednictwo w dystrybucji kamienicy Łęckich. W tym okresie czasu Pani Stawska, ulegając namowom pana Ignacego, w sklepie Stacha kupiła dla osobistej córeczki lalkę po wyjątkowo niskich kosztach. Była dumna z sposobów nieskrępowanego flirtowania i ze swej opinii salonowej lalki. Aby podzielić się z kimś swoimi przemyśleniami, złożył wizytę doktorowi Szumanowi, którego zastał nad rachunkami sklepu kupionego poprzez Szlangbauma. Poprosił Wokulskiego o zgodę, którą ten natychmiast wyraził, przeznaczając jednocześnie pieniądze na posag dziewczyny i prosząc, żeby przed ślubem kamieniarz go odwiedził. Spotkał się jeszcze dwa razy z Wąsowską, adwokatem i rejentem, a po uregulowaniu wszystkich spraw wyjechał, a jego majątek (sprzęty, konie, powóz i inne rzeczy) wykupił Henryk Szlangbaum. Na pytanie Szumana, kto zostanie w Poznaniu, jednogłośnie odpowiedzieli: Henryk Szlangbaum, żydowski lichwiarz, i Maruszewicz, polski malwersant.
[55090] [55091] [55092] [55093] [55094] [55095] [55096] [55097] [55098] [55099] [55100] [55101] [55102] [55103] [55104] [55105] [55106] [55107] [55108] [55109] [55110] [55111] [55112] [55113] [55114] [55115] [55116] [55117] [55118] [55119] [55120] [55121] [55122] [55123] [55124] [55125] [55126] [55127] [55128] [55129] [55130] [55131] [55132] [55133] [55134] [55135] [55136] [55137] [55138] [55139] [55140] [55141] [55142] [55143] [55144]