Lalka dla odważnych
Mincel i S. Także ją musieli całować w rękę. Stary Mincel był fanatykiem pracy: dosłownie w niedzielę przesiadywał w sklepie. Wtedy to opowiadał Ignacemu tajniki sztuki kupieckiej i sprzedawanych produktów. Rzecki z sympatią wspominał swojego pierwszego pracodawcę: „Na każdą Wigilię Mincel obdarowywał nas prezentami”. Miał nadzieję, że przyjaciel przejmie od niego dobrze prosperujący sklep wraz ze wszystkimi skrupulatnie prowadzonymi rachunkami, a on wówczas wyjedzie po dwudziestu pięciu latach na wysłużony urlop. Po szybkim przygotowaniu poczęstunku mężczyźni zaczęli rozmawiać o wojnie i o polityce. Poinformował przyjaciela o spersonalizowanych planach: miał plan rozszerzyć sklep , a dodatkowo, by odciążyć Ignacego, zatrudnić dwóch subiektów. Bo widzisz, najgorszą samotnością nie jest ta, która otacza człowieka, niemniej jednak ta pustka w nim samym, kiedy z państwie nie wyniósł ani cieplejszego spojrzenia, ani serdecznego słówka, ani wręcz iskry oczekiwań. Rozumiesz mnie, Stasiu?.”. Nie istniały różnice położeń jeograficznych, gdyż w Paryżu, Wiedniu, Rzymie, Berlinie czy Londynie znajdowali się wszyscy sami inni ludzie, te same obyczaje, te same sprzęty, a dosłownie te same potrawy: zupy z wodorostów Oceanu Spokojnego, ostrygi z Morza Północnego, ryby z Atlantyku albo z Morza Śródziemnego, zwierzyna ze wszystkich krajów, owoce ze wszystkich części świata.. W 1846 udał się na Węgry (za zgodą wuja Raczka , a ponadto pojawiającego się we śnie ojca) wraz ze swym przyjacielem, Augustem Katzem, z którym uczestniczył później w zwycięskiej bitwie na węgierskiej równinie (z tego miejsca obserwowali płonące wsie i unoszący się dym).
Poślubiła człowieka, który ją bił i był alkoholikiem. Na te słowa mężczyźnie wrócił cały zapał i siły. Około południa, jadąc do adwokata, obejrzał z ulicy ową kamienicę. Za parę dni do Lasku Bolońskiego zajechały powozy. Pan Rzecki po powrocie do sklepu zastał czekającego Mraczewskiego, rozprawiającego o tym, jak to należy Wokulski straci kilkadziesiąt tysięcy rubli, nie wchodząc w biznes z Suzinem. Gdy ojciec się położył, zaczęła podejrzewać, iż zbliża się nieuchronnie termin jej zamążpójścia (nie brała pod uwagę Wokulskiego). Była przerażona rozmiarem długów. Wino Machalskiego było tak mocne, że teraz straciłem przytomność. W jednym domu mieszkało trzech studentów, którzy nie dość, że od kilku miesięcy nie płacili czynszu, to i hardo twierdzili, że płacić nie będą (motywowali to górnolotnymi ideami i celami społecznymi). Dzięki zaproszeniu od pani Stawskiej, Ignacy miał pretekst do kolejnych odwiedzin. Wokulski pojechał do Paryża. Wkrótce potem Stanisław też opuścił Zasławek. żeby przestać rozmyślać nad swym losem, jeszcze bardzo często przesiadywał u pięknej Heleny. Dowiedział się, że przyjaciel sprzedał sklep Szlangbaumom , a ponadto o tym, że Ci śmieją się ze Stacha, który według nich na siłę wpycha się do salonów. W końcu postanowił zrealizować własne długoletnie marzenie i wyjechać na wieś, nie doszło natomiast do tego, ponieważ, mimo kupna biletu i spakowania bagaży, z pociągu wyskoczył po trzecim dzwonku. Gdy do subiekta przyszedł list od Węgiełka, pan Ignacy dowiedział się o wybuchu w zasławskim zamku, z czego doktor Szuman wysnuł hipotezę o śmierci Wokulskiego w ruinach.
[839] [840] [841] [842] [843] [844] [845] [846] [847] [848] [849] [850] [851] [852] [853] [854] [855] [856] [857] [858] [859] [860] [861] [862] [863] [864] [865] [866] [867] [868] [869] [870] [871] [872] [873] [874] [875] [876] [877] [878] [879] [880] [881] [882] [883] [884] [885] [886] [887] [888] [889] [890] [891] [892] [893]