Lalka dla odważnych
Drugim subiektem był pan Lisiecki, który po przyjściu wdał się w dyskusję z Rzeckim. O ósmej, wraz ze służącą, przychodziła do sklepu mamusia starego Mincla, przynosząc pracownikom kosz bułek i kawę. niemal co miesiąc stawiałem cały majątek, a co dzień życie”. Tak było kiedyś… W obecnej chwili, gdy rozeszła się już wieść o bankructwie Łęckich, wszyscy przestali ich zapraszać, a nawet odwiedzać... Nie uzyskał jednakże od Wokulskiego odpowiedzi. Na jednym z postojów w węgierskiej chacie rozżalony brakiem równości i wolności na świecie Katz popełnił samobójstwo. Był przyrodnikiem, chemikiem , a dodatkowo wynalazcą pasjonatem, zakochanym w osobistych naukowych i technicznych odkryciach, marzącym o budowie maszyny latającej. Przywitał się i zapewnił o wygranej klaczy Sułtanki, by nie stało się zadość zakładowi damy. Florentyna zaprosiła do stołu. Choćby Rzecki był bardzo zły, Stanisław znalazł rozwiązanie. Poinformowany o danych gościa wpadł we wściekłość, że służący odprawił Wokulskiego z kwitkiem. Rzecki w teatrze zauważył także Stanisława, a w loży Izabelę Łęcką, rozpromienioną w trakcie gry Rossiego.
Rozpoczęła się licytacja. Pan Rzecki po powrocie do sklepu zastał czekającego Mraczewskiego, rozprawiającego o tym, jak to należy Wokulski straci kilkadziesiąt tysięcy rubli, nie wchodząc w interes z Suzinem. Usłyszała, że w nocy wyjeżdża do Paryża. Wokulski był wówczas młodzieńcem, pracującym u Hopfera od czterech lat. Pewnego razu kiper zaprosił Ignacego i Stacha do swej piwnicy. Zgodny chór jednakże osłabnął, gdy pan Leon zaczął tłomaczyć, że należałoby nareszcie wypróbować owej gotowości do czynu. Milczenie. W dodatku dowiedział się, że przecieka dach , a ponadto, że nawet jedna osoba nie wywozi śmieci. W rozmowie z rządcą Wirskim (zdeklasowany obywatel ziemski , a dodatkowo żołnierz wojen napoleońskich) okazało się także, że analogicznie jak pan Ignacy, walczył kiedyś w bitwie pod Magentą i był bonapartystą. Dlatego również zaaranżowała spotkaniepod swoim dachem. Do Izabeli jednak żadne argumenty nie docierały, dla niej zawsze kupiec był człowiekiem drugiej kategorii. Gdy Stanisław znalazł proboszcza, który zgodził się na umieszczenie pamiątkowego napisu na zamkowym kamieniu i polecił człowieka, który go wykona, bohater poznał miejscowego rzemieślnika – Węgiełka. Wkrótce potem Stanisław także opuścił Zasławek. Ta bolesna wiadomość spowodował, że Wokulski doznał szoku, czuł, że „coś w nim pękło, coś go oświeciło i coś się skończyło”. Gdy pan Ignacy, podupadający na zdrowiu i tęskniący za Augustem Katzem, zachęcał go do złożenia wizyty pani Helenie, ten puszczał jego ofertę mimo uszu i obwieścił planowany wyjazd w interesach do Moskwy. Gdy do subiekta przyszedł list od Węgiełka, pan Ignacy dowiedział się o wybuchu w zasławskim zamku, z czego doktor Szuman wysnuł hipotezę o śmierci Wokulskiego w ruinach.
[7307] [7308] [7309] [7310] [7311] [7312] [7313] [7314] [7315] [7316] [7317] [7318] [7319] [7320] [7321] [7322] [7323] [7324] [7325] [7326] [7327] [7328] [7329] [7330] [7331] [7332] [7333] [7334] [7335] [7336] [7337] [7338] [7339] [7340] [7341] [7342] [7343] [7344] [7345] [7346] [7347] [7348] [7349] [7350] [7351] [7352] [7353] [7354] [7355] [7356] [7357] [7358] [7359] [7360] [7361]