Lalka dla odważnych
Siadał wtedy w kantorku przy oknie, gdzie mieściło się jego stanowisko pracy. nieomalże co miesiąc stawiałem cały majątek, a co dzień życie”. Poinformował przyjaciela o indywidualnych planach: miał zamysł rozszerzyć sklep oraz, ażeby odciążyć Ignacego, zatrudnić dwóch subiektów. Przy tym opowiadał o trudach i cierpieniach przeżytych na wojnie, w gronie których najtrudniejsza do zniesienia była samotność i tęsknota za ojczyzną: „- Nie posiadasz pojęcia, co ja wycierpiałem, oddalony od wszystkich, niepewny, czy już kogo zobaczę, tak strasznie samotny.. Zrobił wówczas na niej złe wrażenie swoimi bardzo czerwonymi dłońmi, których widok wywołał w niej obrzydzenie. W Wielką Środę o jedenastej rano panna Izabela z Florentyną pojechały powozem do sklepu Stanisława Wokulskiego. To wszystko przypominało mu osobiste dzieciństwo i młodość, które upłynęły na ciężkiej pracy i nauce. Po wylewnym podziękowaniu, Wokulski zawrócił. Przez kolejne dwa lata po tym bolesnym wydarzeniu pan Ignacy tułał się samotnie prawie że że po całej Europie, odwiedzając : Włochy, Francję, Niemcy i Anglię. Dosłownie pan Mraczewski odnalazł dla siebie miejsce w Moskwie – przywozi bowiem z Petersburga nowe idee, głoszące bezpodstawność bogactwa arystokratycznej warstwy społeczeństwa. Wokulski uświadomił sobie, że widział go uprzednio w towarzystwie Izabeli. Po pożegnaniu ze zgromadzonymi nowo poznany młodzieniec zapytał kupca, czy ma możliwość mu towarzyszyć w drodze powrotnej. W liście pani Meliton donosiła o rychłej licytacji kamienicy Łęckich, na którą największą ochotę ma ich krewna, baronowa Krzeszowska.
Po paru dniach do Wokulskiego przeszedł Maruszewicz prosząc, w imieniu barona Krzeszowskiego, o pożyczkę pieniężną w zamian dając weksel. Wokulski, po otrzymaniu listu od Łęckigo, nie mógł usiedzieć w miejscu. Była zawiedziona. Na biurku ujrzał dwa listy, jeden od magdalenek chwalących skierowaną po Wielkanocy dziewczynę, a drugi od Marianny. Była przerażona rozmiarem długów. Pewnego wieczoru Ignacego niespodziewanie odwiedził dawny znajomy, niewidziany od piętnastu lat - kiper Machalski (byli razem na Węgrzech, a później pracowali w Poznaniu). W 1861 roku Ignacy zabrał Wokulskiego do siebie i tym samym Wokulski zaczął pracę u Mincla. Rzecki dostrzegł wiszącą na niej tablicę z nazwiskiem Wokulskiego jako obecnego posiadacza. Przez kilka następnych dni Wokulski dużo czasu spędzał na spacerach i rozmowach z Łęcką. To wydarzenie spowodowało, ze bohater dostrzegł ślepy zachwyt Łęckiej podrzędnym skrzypkiem, do którego garnęły się wszelkie kobiety. Rozdział XIII Czas ucieka, wieczność pozostaje. Zamknął się w mieszkaniu na pełne tygodnie, pragnąc jedynie zapaść się pod ziemię, co wyznał odwiedzającemu go doktorowi Szumanowi. Po jakimś czasie otworzył list z Paryża, który otrzymał jakiś czas temu. Spotkał się jeszcze dwa razy z Wąsowską, adwokatem i rejentem, a po uregulowaniu wszystkich spraw wyjechał, a jego majątek (sprzęty, konie, powóz i inne rzeczy) wykupił Henryk Szlangbaum. Rozdział XVI Pamiętnik starego subiekta. Z jednej strony miał przebywać na wschodzie, a w późniejszym czasie przedostać się do Ameryki, a z drugiej widziano go przy zakupie naboi dynamitowych w Zasławku.
[42501] [42502] [42503] [42504] [42505] [42506] [42507] [42508] [42509] [42510] [42511] [42512] [42513] [42514] [42515] [42516] [42517] [42518] [42519] [42520] [42521] [42522] [42523] [42524] [42525] [42526] [42527] [42528] [42529] [42530] [42531] [42532] [42533] [42534] [42535] [42536] [42537] [42538] [42539] [42540] [42541] [42542] [42543] [42544] [42545] [42546] [42547] [42548] [42549] [42550] [42551] [42552] [42553] [42554] [42555]