Lalka dla odważnych
Mincel i S. Miesięcznym wynagrodzeniem młodego ucznia było dziesięć PLN, z których musiał się wyliczyć przed Niemcem, i powiedzieć, ile zaoszczędził. Zaskoczona hrabina podziękowała wylewnie, a Łęcka podejrzewając, iż Wokulski nie zna angielskiego, zaczęła komentować jego zachowanie (teraz bohater podjął decyzję o nauce tego języka). Po pożegnaniu ze zgromadzonymi nowo poznany młodzieniec zapytał kupca, czy może mu towarzyszyć w drodze powrotnej. Wiedział, iż te dwie sprawy musi załatwić anonimowo. Stanisław poczuł się szczęśliwy… Rozdział XIV Dziewicze marzenie. Przed kilku laty Łęcka była w nim zakochana, zresztą może aktualnie również… Teraz przyjechał do Warszawy na występy i choć obiecał odwiedziny, czekały cztery godziny na próżno. Rozmawiali o etykiecie: Stanisław wygłosił opinię, iż nie preferuje być niewolnikiem zasad, gdyż widział towarzystwo, gdzie o nich zapominano. Rozdział XVII Kiełkowanie rozmaitych zasiewów i złudzeń Powrócił do mieszkania wieczorem. Choć Rzecki był bardzo zły, Stanisław znalazł rozwiązanie. Zdecydował, że odda za inkasenta pieniądze dla spółki, a on kiedyś mu je zwróci (Rzecki nie był zadowolony z takiego rozwiązania). O trzynastej Wokulski udał się w odwiedziny do barona. W istocie baron nie był chory tylko zły na nachodzących go komorników. Łęcka rozprawiała o Rossim, niedocenianym przez Warszawiaków wielkim artyście.
Przypomniał sobie kupno powozu, wyścigi, ofiary na cele dobroczynne, kwiaty dla Rossiego. Gość wszedł bardzo wzburzony i zdenerwowany faktem, że Żyd kupił jego kamienicę za kwotę dużo niższą, niż była warta. Z zamieszania i prawdopodobnej awantury uratowało wszystkich przybycie Wokulskiego, który nakazał Żydom, ażeby o osiemnastej przyszli do niego i wtedy dostaną pieniądze. Zobowiązała się spędzić lato ze swym rozmówcą na wsi. Stach zaczął uczęszczać na uniwersytet jako wolny słuchacz, pracował dniami i nocami, w międzyczasie udzielając korepetycji, dużo czytając i wciąż się ucząc. Jej mąż Ludwik, oskarżony o morderstwo na lichwiarce, uciekł za granicę, a gdy prawdziwego mordercę znaleziono, a jego uniewinniono, nie dał znaku życia. Rozdział II Widziadło. Po pożegnaniu i deklaracji Juliana o rychłych odwiedzinach, Wokulski wstąpił jeszcze po Węgiełka i razem udali się w kierunku aglomeracje. Pewnego dnia pojawił się u niego Maruszewicz i próbował wyłudzić od starego subiekta prowizje za pośrednictwo w dystrybucji kamienicy Łęckich. Dzięki temu wszystko wyjaśniło się na korzyść pani Stawskiej. Kazimiera opowiadała, jak przy łóżku chorej prezesowej czuwał Starski w oczekiwań na pierwsze miejsce w jej testamencie. Wąsowska powtórzyła opinię starszej pani, według której Izabela nie zasługiwała na Wokulskiego, ponieważ był za dobry dla niej - rozpieszczonej panny. Malwersant pojawił się po paru dniach u Stanisława. W myślach był na siebie zły za romantyczny idealizm, który spowodował ubóstwianie niegodnej tego kobiety. Od Ochockiego dowiedział się z kolei o rozejściu barona Dalskiego z żoną Eweliną, czego przyczyną był jej romans z Kazimierzem (baron nawet pojedynkował się, ale na szczęście żaden z nich nie zginał) , a dodatkowo o próbach obalenia testamentu prezesowej poprzez Starskiego, który uciekł za granicę ścigany poprzez wierzycieli. Kupił precyzyjną wagę i zaczął robić badania i analizy chemiczne.
[53668] [53669] [53670] [53671] [53672] [53673] [53674] [53675] [53676] [53677] [53678] [53679] [53680] [53681] [53682] [53683] [53684] [53685] [53686] [53687] [53688] [53689] [53690] [53691] [53692] [53693] [53694] [53695] [53696] [53697] [53698] [53699] [53700] [53701] [53702] [53703] [53704] [53705] [53706] [53707] [53708] [53709] [53710] [53711] [53712] [53713] [53714] [53715] [53716] [53717] [53718] [53719] [53720] [53721] [53722]