Lalka dla odważnych
Nie pozwalał sobie na to jednakże zbyt zazwyczaj, a jeśli już, to w okamgnieniu uciechy, zezłoszczony na chwilę zapomnienia, śpiesznie chował zabawki z powrotem na półki: "Głupstwo handel.. Ciotka była praczką, a ojciec, chcąc wykorzystać maksymalnie czas, zajmował się klejeniem kopert. Na łożu śmierci pożegnał syna słowami: „Pamiętaj!. Choćby był to sklep kolonialno-galanteryjno-mydlarski, to jego wnętrze było ponure. Stary Mincel był fanatykiem pracy: wręcz w niedzielę przesiadywał w sklepie. Jego serce wypełniało szczęście z niespodziewanego powrotu wojaka. Oni dla osobistych celów umieją poruszyć wszystkie siły ziemskie, jakich my nawet nie znamy. Po dokonanym zakupie podeszła do kantorku, w który pracował właściciel i z wielką pogardą spojrzała na Wokulskiego, pytając o zakupione srebra Łęckich. Wokulski przypatrywał się jej non stop. Zdawało mu się, że już kiedyś ją widział i że ją dobrze zna. Rzecki opisał przyjęcie zorganizowane w Hotelu Europejskim z racji poświęcenia nowego sklepu, w którym udział wzięli bogaci kupcy , a dodatkowo arystokraci. Gościem był również doktor Szuman, który w rozmowie z Rzeckim rozwodził się nad dwoistością natury Stacha. Parę dni przed wyścigiem koni Stanisława odwiedził brytyjski hrabia, poznany na sesji handlowej w książęcym pałacu.
Przywitał się i zapewnił o wygranej klaczy Sułtanki, ażeby nie stało się zadość zakładowi damy. Gdy hrabia oznajmił, że baron jest gotów przeprosić Wokulskiego listownie, pan Ignacy nie wyraził potwierdzenia. U Karolowej miał pojawić się Rossi – tragik i artysta włoski, którego obie panie poznały dosyć dawno podczas pobytu w Paryżu. Po wejściu do lokalu mieszkalnego bohater zabrał się do rachunków i postanowił, że złoży wizytę baronowi Krzeszowskiemu. Następnego dnia bohater odebrał dwa listy: jeden od pani Meliton, donoszący, jak zwykle, o planach panny Łęckiej, a drugi od adwokata, zapraszającego go do siebie. Z kolei Florentyna dała Izabeli list od baronowej Krzeszowskiej, która pisała, że ich kamienicę kupił Stanisław Wokulski przez lichwiarza Żyda, w dodatku podstawiając w sądzie fałszywych licytantów. Z rozmowy poprzez Łęcką z kuzynem w języku angielskim, Stanisław zorientował się, iż nie zamierza wyjechać z nim do Paryża. Stach zaczął uczęszczać na uniwersytet jako wolny słuchacz, pracował dniami i nocami, w międzyczasie udzielając korepetycji, dużo czytając i nadal się ucząc. Musiałem być bardzo nietrzeźwy, skoro przywidziało mi się, że pan Leon proponuje, żeby kto z obecnych skoczył z Nowego Zjazdu na bruk idącej pod nim ulicy, i że na to Ci umilkli jak jeden mąż, a wielu pochowało się za beczki. Od strony podwórka widok był jeszcze gorszy: sterta nieuprzątniętych śmieci i ścieki płynące rynsztokami. A dodatkowo dowiedział się, że przecieka dach oraz dodatkowo, że żadna osoba nie wywozi śmieci. W marzeniach widział Stacha przy boku Heleny. Do Izabeli natomiast żadne argumenty nie docierały, dla niej zawsze kupiec był człowiekiem drugiej kategorii. Gdy Stanisław znalazł proboszcza, który zgodził się na lokalizacja pamiątkowego napisu na zamkowym kamieniu i polecił człowieka, który go wykona, bohater poznał miejscowego rzemieślnika – Węgiełka. Gdy czyniła mu wymówki o sposób, w jaki potraktował Izabelę i podjęła próbę ich pogodzenia (przywiozła list, w którym Łęcka pisała o nudzie i samotności), ten uświadomił sobie urok zmysłowej negocjatorki. Gdy sklep został przejęty poprzez Henryka Szlangbauma, pan Rzecki nie widział już dla siebie miejsca wśród nowych subiektów.
[30513] [30514] [30515] [30516] [30517] [30518] [30519] [30520] [30521] [30522] [30523] [30524] [30525] [30526] [30527] [30528] [30529] [30530] [30531] [30532] [30533] [30534] [30535] [30536] [30537] [30538] [30539] [30540] [30541] [30542] [30543] [30544] [30545] [30546] [30547] [30548] [30549] [30550] [30551] [30552] [30553] [30554] [30555] [30556] [30557] [30558] [30559] [30560] [30561] [30562] [30563] [30564] [30565] [30566] [30567]