850 końcu

Lalka dla odważnych

TOM I Rozdział I Jak wygląda firma J. Przeglądał produkty w gablotach (spinki, rękawiczki, albumy i tym podobne przedmioty), ażeby punktualnie o godzinie ósmej otworzyć drzwi wejściowe sklepu. ". Mógł tak leżeć godzinami: „Lecz im mniej wychodził, tym w dużej liczbie przypadków marzył o jakiejś dalekiej podróży na wieś albo za granicę. Autor pamiętnika na jego kartach wyjaśnił genezę zajmowania obecnego sklepu: Wokulski ożenił się z wdową po Janie Minclu, a po jej śmierci odziedziczył majątek Niemców wraz ze sklepem. Zarazem widok przedmiotów, wyrobionych nie wczoraj i mogących służyć kilku pokoleniom, nastrajał go na jakiś ton uroczysty”.”.. Rozdział VIII Medytacje By ochłonąć i zastanowić się nad Ci, Wokulski wyszedł na spacer. Skierował własne kroki ulicą Karową w kierunku Wisły.. Rzecki, zmęczony wędrówką i przeżyciami ostatnich lat, odnalazł spokój w bezpiecznych i jednostajnych obowiązkach związanych z prowadzeniem sklepu. Po pożegnaniu i powrocie ze spaceru, w trakcie którego nie spotkał obiektu swego uczucia, Wokulski znalazł w lokalu mieszkalnego list od pani Meliton. Choć Wokulski wygrał pojedynek, postrzeliwszy barona w twarz, to mecenas zarzucił mu lekkomyślne zachowanie i ostrzegł przed arystokracją, mogącą w chwili obecnej odstąpić od planowanej spółki.

Po opuszczeniu towarzystwa poprzez pana Tomasza, Łęcka zaprosiła Wokulskiego do salonu. Do spotkania natomiast nie doszło, ponieważ służący Krzeszowskiego powiedział, że pan jest chory i nikogo nie przyjmuje. W istocie baron nie był chory tylko zły na nachodzących go komorników. Mężczyźni ustalali zasady licytacji kamienicy oraz jej cenę - dziewięćdziesiąt tysięcy rubli. Wokulski dał przeczytać zafrapowanemu przyjacielowi list, w którym Izabela pisała, że muszą ładnie pożegnać Rossiego, dziękowała za wieńce dla artysty , a oprócz tego wyrażała przyjemność, iż za tydzień wyjeżdżają wspólnie do Paryża. Rozmawiali o Wokulskim, nieszczęśliwej i chorej miłości, w której się zatracał, o źle ulokowanych uczuciach. Po zapytaniu o lokatorów, otrzymał informację, że połowa z nich płaci czynsz, a połowa nie. Baronowa z wielką pretensją oznajmiła, że nie będzie już płaciła siedmiuset rubli miesięcznie, gdyż w kamienicy mieszkają niemoralni inni ludzie. Dowiedziawszy się, że odwiedza ją Izabela, natychmiast wrócił do Warszawy. W pociągu jadącym do Zasławka spotkał barona Dalskiego, starszego mężczyznę także jadącego do majątku. W chwili, gdy Wokulski z panią Wąsowską galopowali konno do majątku, do Zasławka przyjechała panna Izabela Łęcka (wiedziała, kogo tu zastanie - ciotka poinformowała ją o przyjeździe Stanisława w liście). Po przyjeździe do lasu piękna Wąsowska, świadoma uczuć Stanisława do Łęckiej, połączyła ich w parę w czasie poszukiwania grzybów, a sama zniknęła z Kaziem za wzgórzem. To spowodowało, że nienawidząca ją za rzekomy romans z baronem Krzeszowska, przy pomocy Maruszewicza, posądziła kobietę o kradzież lalki po zmarłym dziecku. Podczas trwającego karnawału triumfy w salonach święciła znowu panna Izabela. Rozdział XII Pogodzeni małżonkowie. Gdy Szuman próbował go od tego odwieść, starania doktora spełzły na niczym.

[795] [796] [797] [798] [799] [800] [801] [802] [803] [804] [805] [806] [807] [808] [809] [810] [811] [812] [813] [814] [815] [816] [817] [818] [819] [820] [821] [822] [823] [824] [825] [826] [827] [828] [829] [830] [831] [832] [833] [834] [835] [836] [837] [838] [839] [840] [841] [842] [843] [844] [845] [846] [847] [848] [849]