13963 klęcząca

Lalka dla odważnych

Ci zastanawiali się nad: „pokojem san-stefańskim, wyborem nowego papieża lub szansami europejskiej wojny”... Także pan Raczek był gotów wziąć go do siebie. Choćby był to sklep kolonialno-galanteryjno-mydlarski, to jego wnętrze było ponure. Wówczas to opowiadał Ignacemu tajniki sztuki kupieckiej i sprzedawanych towarów. W 1850 roku Franc został na miejscu (na Podwalu) z towarami kolonialnymi, a Jan z galanterią przeniósł się do sklepu na Krakowskie Przedmieście (którym w czasie akcji powieści kieruje Ignacy Rzecki).Rzecki powoli dostrzegał zmiany, które zaszły w „Stasiu” wskutek wojny: „- Boję się twojej trzeźwości, pod wpływem której gadasz jak wariat. W końcu poinformowała Izabelę, że długi wekslowe jej ojca ktoś wykupił, o co panna Łęcka posądzała swą ciotkę, hrabinę Krzeszowską. Po dokonanym zakupie podeszła do kantorku, w który pracował posiadacz i z wielką pogardą spojrzała na Wokulskiego, pytając o zakupione srebra Łęckich. Dzięki usilnym zabiegom Jana Mincla, po roku został sprowadzony do Warszawy. Wraz z panią Meliton zaplanował nonszalancki spacer po Łazienkach. Izabela cieszyła się z jego wygranej w pojedynku z baronem, którego nie lubiła po niegdysiejszych umizgach, a który w wiele dni po przegranym pojedynku przysłał jej list z przeprosinami i pochwałami bohatera. Na pytanie o możliwość podziękowania za jego obecne uprzejmości, rycerskim tonem poprosił o certyfikat służenia jej w każdej sytuacji i we wszystkim, po czym pożegnał się i wyszedł.

O trzynastej trzydzieści Wokulski był już Łazienkach (pani Meliton doniosła mu w liście, że Izabela będzie tam o czternastej). Pewnego wieczoru Ignacego niespodziewanie odwiedził dawny znajomy, niewidziany od piętnastu lat - kiper Machalski (byli razem na Węgrzech, a w przyszłości pracowali w Poznaniu). Mężczyznaten wmawiał synowi, żeby nie wydawał na książki, lecz dokładał mu na kontynuację sprawy. Zastali tam też pana Leona i parę innych ludzi: „Poszliśmy tam dobrze po dziewiątej i gdzież ażeby, jeśli nie do jego ulubionej piwnicy, w której przy migotaniu trzech łojowych świeczek zobaczyłem kilkanaście osób, a między nimi pana Leona. Marzyło mi się, że pan Leon mówi, jak zwykle, o potędze wiary, o upadku duchów i o potrzebie poświęcenia, czemu głośno wtórowali obecni. Minclowa też chodziła zła. Po powrocie wyznał przyjacielowi, że do Hopfera już nie wróci, ponieważ jest uczonym i posiada na to papiery od petersburskich towarzystw naukowych. Wzruszony Rzecki w imieniu Wokulskiego umorzył im czynsz do października i na pożegnanie obiecał pani Stawskiej, że odszuka jej małżonka. Dzięki wizycie w Zasławku, Wokulski na własne oczy widział przykład rozumnego gospodarowania. Tym samym Izabela nie mogła liczyć na oświadczyny Starskiego, który już kiedyś zapowiedział, że nigdy nie poślubiłby „gołej panny”. Wokulski po raz 1szy został z ukochaną naprawdę sam na sam. Gdy Stanisław znalazł proboszcza, który zgodził się na umiejscowienie pamiątkowego napisu na zamkowym kamieniu i polecił człowieka, który go wykona, bohater poznał miejscowego rzemieślnika – Węgiełka. Wkrótce potem Stanisław też opuścił Zasławek. Wszyscy ludzie zaczęli plotkować, iż była utrzymanką Stanisława. Rozmowa z nią była kolejnym bodźcem wyrywającym go z otępienia. Nie miał siły poinformować o ty czekającą na wiadomości Helenę.

[13908] [13909] [13910] [13911] [13912] [13913] [13914] [13915] [13916] [13917] [13918] [13919] [13920] [13921] [13922] [13923] [13924] [13925] [13926] [13927] [13928] [13929] [13930] [13931] [13932] [13933] [13934] [13935] [13936] [13937] [13938] [13939] [13940] [13941] [13942] [13943] [13944] [13945] [13946] [13947] [13948] [13949] [13950] [13951] [13952] [13953] [13954] [13955] [13956] [13957] [13958] [13959] [13960] [13961] [13962]