Lalka dla odważnych
Siadał wówczas w kantorku przy oknie, gdzie mieściło się jego stanowisko pracy. Mógł tak leżeć godzinami: „Lecz im mniej wychodził, tym często marzył o jakiejś dalekiej podróży na wieś albo za granicę.. W 1846 roku handel w sklepie nieco osłabł, wtedy to w końcu pełnoprawnym subiektem został Ignacy Rzecki. Toteż mój kapitał systematycznie wzrastający był w ciągłym ruchu. Słuchanie o jego dobroci bardzo ją oburzało, posądzała go o złe zamiary... Wokulski przypatrywał się jej non stop. Dla niej postanowił zostać bogaczem i, w konsekwencji tego, wyruszył zdobyć fortunę na wojnie z Bułgarią, pomimo sceptycznych uwag swego znajomego doktora Szumana (u którego leczył się z melancholii). Rozmowa uspokoiła Stacha – Julian nie był jego rywalem. Stanisław poczuł się szczęśliwy… Rozdział XIV Dziewicze marzenie. Przed kilku laty Łęcka była w nim zakochana, zresztą ma możliwość w chwili obecnej też… Właśnie przyjechał do Warszawy na występy i choć obiecał odwiedziny, czekały cztery godziny na próżno. Następnego dnia bohater odebrał dwa listy: jeden od pani Meliton, donoszący, jak przeważnie, o planach panny Łęckiej, a drugi od adwokata, zapraszającego go do siebie.
Przypomniał sobie kupno powozu, wyścigi, ofiary na cele dobroczynne, kwiaty dla Rossiego. Stanisław jednak wychwalał wyjątkowość autorki listu, żadne słowa subiekta nie docierały do jego „prywatnego szczęścia”. Zobowiązała się spędzić lato ze swym rozmówcą na wsi. Poprosił też, by przyjaciel zbierał od osób komorne (bez podwyżki czynszu) i pilnował, ażeby płacili w terminie. Ponieważ gościnny Machalski już na schodach przyjął nas ogromnymi kielichami wina (i to wcale dobrego), a mnie wziął w priorytetową opiekę, muszę więc przyznać, że w tym samym momencie zaszumiało mi w głowie, a w wiele minut później byłem kompletnie zapity. Poprzez zaborczość i zazdrość posunęła się dosłownie do śledzenia, choć Wokulski nie dawał jej powodów do takiego zachowania, był na właściwie każde jej skinienie. Rozdział XXI Pamiętnik starego subiekta. Wzruszony Rzecki w imieniu Wokulskiego umorzył im czynsz do października i na pożegnanie obiecał pani Stawskiej, że odszuka jej małżonka. Nękany przez samotność, odwiedził poznanego profesora, od którego otrzymał kawałek wynalezionego metalu. Po paru dniach otrzymał list od prezesowej Zasławskiej. W pociągu jadącym do Zasławka spotkał barona Dalskiego, starszego mężczyznę także jadącego do majątku. Gdy wysiedli, baron rozmową umilał czas oczekiwania na konie. W trakcie trwającego karnawału triumfy w salonach święciła znowu panna Izabela. Parę dni później lokaj barona oznajmił powrót pana. Fakt przyjęcia oświadczyn poprzez Izabelę wywołał w bohaterze „dziwną rzewność i współczucie”, poczuł „niepokonaną potrzebę robienia znakomita innym”. W końcu postanowił zrealizować swoje długoletnie marzenie i wyjechać na wieś, nie doszło natomiast do tego, ponieważ, pomimo kupna biletu i spakowania bagaży, z pociągu wyskoczył po trzecim dzwonku.
[843] [844] [845] [846] [847] [848] [849] [850] [851] [852] [853] [854] [855] [856] [857] [858] [859] [860] [861] [862] [863] [864] [865] [866] [867] [868] [869] [870] [871] [872] [873] [874] [875] [876] [877] [878] [879] [880] [881] [882] [883] [884] [885] [886] [887] [888] [889] [890] [891] [892] [893] [894] [895] [896] [897]