Lalka dla odważnych
W prawie każdy wieczór w renomowanej jadłodajni zbierali się „właściciele składów bielizny i składów win, fabrykanci powozów i kapeluszy, poważni ojcowie rodzin utrzymujący się z osobistych funduszów i posiadacze kamienic bez zajęcia” i rozmawiali zarówno na zagadnienie polityki jak o przyszłości sklepu. Czas upływał im na rozmowie o Wokulskim. głupstwo całe życie, którego początku nie pamiętamy, a końca nie znamy. Z mieszkania wychodził rzadko.. Pan Domański proponował zabranie chłopca do prywatnych biur (na stanowisko pomocnika woźnego). Potem drzwiami od podwórka wbiegał stary Mincel mrucząc: Morgen!, poprawiał szlafmycę, dobywał z szuflady księgę, wciskał się w fotel i parę razy ciągnął za sznurek kozaka. Po południu przychodzili nabywcy całkiem dobrze ubrani i bardziej zamożni. Wokulski wyznał, iż to dzięki trwającemu konfliktowi zbrojnemu wzbogacił się, a z uwagą dzięki bogatemu wspólnikowi i celnym inwestycjom.. W ich rękach stalowe szyny zwijają się jak wstążki.. Na jednym z postojów w węgierskiej chacie rozżalony brakiem równości i wolności na świecie Katz popełnił samobójstwo. Donosiła mu o terminach i ulubionych miejscach jej spacerów, a wtedy on aranżował niby przypadkowe spotkania.
Gospodarz poprosił, by gość wypowiedział się o handlu z Rosją okowitą i zbożem, na co Wokulski stwierdził, iż zna się wyłącznie na handlu towarami (perkalem), opowiadając, jak można na tym zajęciu zarobić. W dzień wyścigów na Polach Mokotowskich Wokulski pojechał spostrzec swoją klacz. Pożegnał dziękującą mu za wszystko Łęcką, po czym w idealnym humorze pojechał do doktora Szumana, prosząc, aby był jego sekundantem podczas pojedynku. Poinformowany o danych gościa wpadł we wściekłość, że służący odprawił Wokulskiego z kwitkiem. Z listu wynikało prócz tego, że Wokulski kupuje kamienicę Łęckich, a Klejn dopowiedział, że robi to za pośrednictwem Szlangbauma. Stach odjechał, nie podając terminu powrotu. Rozmawiali o Wokulskim, nieszczęśliwej i chorej miłości, w której się zatracał, o źle ulokowanych uczuciach. Kasia, córka Hopfera, podkochiwała się w Stachu, dlatego również jej ojciec przymykał oko na fakt, iż młodzieniec kosztem nauki zaniedbywał obowiązki. W jednym domu mieszkało trzech studentów, którzy nie dość, że od kilku miesięcy nie płacili czynszu, to i hardo twierdzili, że płacić nie będą (motywowali to górnolotnymi ideami i celami społecznymi). Zdenerwowany wybiegł z pokoju i poszedł na spacer. W czasie obiadu bohater zauważył zalotne spojrzenia narzeczonej barona – Eweliny - w stronę Starskiego. Natomiast znudzona i egoistyczna Izabela, nieświadoma jego wewnętrznej walki, wspominała ubiegłoroczną trzydziestoosobową majówkę, na co bohater odpowiedział, że rok temu o tej porze był w Bułgarii i myślał o niej. Wieczorami odwiedzał panią Stawką, przez co coraz bardziej widział negatywne cechy Łęckiej (ujawniały się w kontraście z dobrą i prostolinijną naturą pani Heleny). Fakt przyjęcia oświadczyn poprzez Izabelę wywołał w bohaterze „dziwną rzewność i współczucie”, poczuł „niepokonaną potrzebę robienia wspaniała innym”. Rozdział XV Dusza w letargu. Nie zainteresował go nawet fakt, iż Żyd złamał obietnicę pozostawienia w sklepie jego pracowników.
[16512] [16513] [16514] [16515] [16516] [16517] [16518] [16519] [16520] [16521] [16522] [16523] [16524] [16525] [16526] [16527] [16528] [16529] [16530] [16531] [16532] [16533] [16534] [16535] [16536] [16537] [16538] [16539] [16540] [16541] [16542] [16543] [16544] [16545] [16546] [16547] [16548] [16549] [16550] [16551] [16552] [16553] [16554] [16555] [16556] [16557] [16558] [16559] [16560] [16561] [16562] [16563] [16564] [16565] [16566]