Lalka dla odważnych
Poprzez całe życie był bardzo sprawny i wyprostowany: „Trzymał się prosto jak sztaba, miał nieduże faworyty i wąs do góry; szyję okręcał czarną chustką i nosił srebrny kolczyk w uchu”. Prócz tego opowiadał o trudach i cierpieniach przeżytych na wojnie, wśród których najtrudniejsza do zniesienia była samotność i tęsknota za ojczyzną: „- Nie masz pojęcia, co ja wycierpiałem, oddalony od wszystkich, niepewny, czy już kogo zobaczę, tak strasznie samotny.." Wokulski wyjechał, mając trzydzieści tysięcy rubli, a powrócił z… dwustu pięćdziesięcioma (z tego część w złocie)." Zapłać temu panu!.. W drodze powrotnej znowu miał przywidzenia z przeszłości, systematycznie bił się z dręczącymi go myślami. Wzbudziło to w nim nadzieję spotkania ukochanej. Jego bitewną przygodę zakończył upadek węgierskiej twierdzy. Po kilku dniach do Wokulskiego przeszedł Maruszewicz prosząc, w imieniu barona Krzeszowskiego, o pożyczkę pieniężną w zamian dając weksel. U Karolowej miał pojawić się Rossi – tragik i artysta włoski, którego obie panie poznały dosyć dawno podczas pobytu w Paryżu. Choćby Rzecki był bardzo zły, Stanisław znalazł rozwiązanie. Marianna bardzo mu dziękowała. Stanisław z Izabelą oddalili się w stronę pomarańczarni.
Po wejściu służącego, proszącego w imieniu pana do gabinetu, Wokulski opuścił roześmiane towarzystwo. Ignacy wspominał, jak w pół roku po śmierci Minclowej, Stach zmarniał w oczach. Przy tym dowiedział się, że przecieka dach , a dodatkowo, że żadna osoba nie wywozi śmieci. Tom II Rozdział I Szare dni i krwawe godziny. Wokulski pojechał do Paryża. Wokulski zgodził się na tę propozycję. Rozdział II Widziadło. Nękany poprzez samotność, odwiedził poznanego profesora, od którego otrzymał kawałek wynalezionego metalu. Pan Rzecki nie przestawał marzyć o ożenku Stacha z panią Heleną, by nie być teoretykiem, podjął się swatania pary. W rozmowie z Wąsowską kapryśna Izabela szczyciła się faktem, iż owinięty dookoła jej palca Wokulski gotowy był rzucić do jej stóp cały swój zgromadzony majątek. Wypowiedział się też o marnowaniu talentu poprzez Ochockiego, a przyczynę takiego stanu widział w zadufanej arystokracji, z której Julian się wywodził. żeby nie rozstawać się z ukochaną, nie wziął nawet udziału w pogrzebie prezesowej Zasławskiej. Dając dróżnikowi kilka sturublówek poradził, żeby na drugi raz nie ściągał żadnego człowieka z torów. Tytuł rozdziału odnosi się do stanu emocjonalnego Wokulskiego po rozstaniu z Łęcką. Kupił precyzyjną wagę i zaczął robić badania i analizy chemiczne. Julian w dodatku nazwał pana Ignacego ostatnim romantykiem i obwieścił Wam nowinę o swoim planowanym wyjeździe do Paryża.
[8757] [8758] [8759] [8760] [8761] [8762] [8763] [8764] [8765] [8766] [8767] [8768] [8769] [8770] [8771] [8772] [8773] [8774] [8775] [8776] [8777] [8778] [8779] [8780] [8781] [8782] [8783] [8784] [8785] [8786] [8787] [8788] [8789] [8790] [8791] [8792] [8793] [8794] [8795] [8796] [8797] [8798] [8799] [8800] [8801] [8802] [8803] [8804] [8805] [8806] [8807] [8808] [8809] [8810] [8811]