85 każdy

Lalka dla odważnych

Drugim subiektem był pan Lisiecki, który po przyjściu wdał się w dyskusję z Rzeckim. U ojca z kolei to portrety Napoleona zdobiły szare wnętrze czterech ścian: „Był tam jeden Napoleon w Egipcie, drugi pod Wagram, trzeci pod Austerlitz, czwarty pod Moskwą, piąty w dniu koronacji, szósty w apoteozie”. Rzecki z sympatią wspominał swojego pierwszego pracodawcę: „Na każdą Wigilię Mincel obdarowywał nas prezentami”.. Bo widzisz, najgorszą samotnością nie jest ta, która otacza człowieka, ale ta pustka w nim samym, kiedy z państwie nie wyniósł ani cieplejszego spojrzenia, ani serdecznego słówka, ani nawet iskry oczekiwań. Nie zapomniał również o tym, iż mężczyzna wraz ze swą córką miał w ich sklepie otwarty kredyt. Każdy, kto ich odwiedzał, zachwycał się subtelnością wystroju domu: „Kto tu wszedł, miał swobodę ruchu; nie potrzebował lękać się, że mu coś zastąpi drogę albo że on coś zepsuje. W dalszej części listu ciotka chwaliła tego człowieka: „Kilku takich Wokulskich, a czuję, że na starość zostałabym demokratką.. Chciał zobaczyć płat nadrzecznej globu zasypanej śmieciami. Przez całą tę scenę małżeństwo nie zamieniło ze sobą ani słowa. Wzbudziło to w nim nadzieję spotkania ukochanej. To wszystko nie wzbudziło w Wokulskim takiego podniecenia, jakie odczuł w chwili, gdy dostrzegł Izabelę. Razem pojechali obejrzeć nowy zakup właściciela sklepu – klacz.

Jego klacz wygrała, a zarobione na zakładach trzysta rubli złożył na ręce hrabiny Karolowej na rzecz ochronki. W trakcie obiadu gość celowo używał noża do ryb, czym poruszył ukochaną. W swej relacji nie zapomniał podkreślić pomocy Stanisława. Dodatkowo hrabina odradzała młodszej krewnej wyjazd do Paryża z Wokulskim, roztaczając przed nią wspaniałe perspektywy lata spędzonego na wsi z Kaziem. Minclowa bardzo kochała męża, poza swoim „Stasiulkiem”, nie widziała świata. Wydawało się mu, że jego lustrzane odbicie to prawdziwa osoba. Gdy Wokulski obsłużył już dziwnych gości (pułkownika oferującego oferty wykładu po Paryżu, pana Escabeau sprzedającego karabiny , a oprócz tego proszącą o pożyczkę baronową malującą portrety), ponownie wyszedł z hotelu podziwiać wspaniałą architekturę Paryża. W przypływie myśli na zagadnienie Łęckiej, wmawiał sobie, że Starski, Ochocki, Rossi to jej kochankowie. W liście od Rzeckiego bohater dowiedział się o poznanej poprzez subiekta pani Stawskiej. Wkrótce potem Stanisław też opuścił Zasławek. Dowiedział się, że przyjaciel sprzedał sklep Szlangbaumom oraz o tym, że kobiety i mężczyźni śmieją się ze Stacha, który według nich na siłę wpycha się do salonów. Z kolei główny bohater przeżywał kolejne rozterki miłosne – nie dostał zaproszenia na bal u księcia, jeszcze większą dezorientację wywołało w nim nadejście spóźnionego bileciku na dzień przed przyjęciem, co było wyrazem lekceważenia jego osoby. Po namowach starszego przyjaciela, wieczór spędził w towarzystwie pani Stawskiej. Na początku czerwca jego obowiązki i pozycję społeczną przejął Henryk Szlangbaum. Ta rozmowa dostarczyła Stanisławowi energii.Z migawkowych i urywkowych zapisów starego subiekta dowiadujemy się o śmierci Ludwika Napoleona w Afryce w 1873 roku, o wyjeździe do Astrachania jego ulubionego subiekta – Lisieckiego, o narastaniu wrogich nastrojów do przejmujących polski handel Żydów oraz o pogarszającym się stanie zdrowia i przygnębieniu autora pamiętnika.

[30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56] [57] [58] [59] [60] [61] [62] [63] [64] [65] [66] [67] [68] [69] [70] [71] [72] [73] [74] [75] [76] [77] [78] [79] [80] [81] [82] [83] [84]