Lalka dla odważnych
Siadał wówczas w kantorku przy oknie, gdzie mieściło się jego stanowisko pracy. Wracali mniej więcej czternastej, a wtedy na przerwę wychodzili Lisiecki z Mraczewskim. Na łożu śmierci pożegnał syna słowami: „Pamiętaj!.. To było powodem jego ciężkiej pracy i w konsekwencji poprawienia stanu osobistych funduszy: robił rachunki, odbierał towary… Ta praca była ucieczką przed samym sobą, przed zwariowaniem: „Ale gdym oderwał się od interesów, a wręcz gdym na chwilę złożył pióro, czułem ból, jakby mi - czy ty rozumiesz, Ignacy ? - jakby mi ziarno piasku wpadło do serca. Stanisław był zachwycony i zdziwiony widokiem, który ujrzał. Czekając na gospodarza nie nudził się, otaczały go bowiem rzeczy, które warto było oglądać. Tak było kiedyś… W obecnej chwili, gdy rozeszła się już wieść o bankructwie Łęckich, kobiety i mężczyźni przestali ich zapraszać, a dosłownie odwiedzać. Od czasu, gdy dowiedziała się od hrabiny Karolowej o złej sytuacji ojca, o jego bankructwie, długach wekslowych , a dodatkowo licytacji kamienicy była bardzo wystraszona. Gdyby nasze obowiązki zostały do spełnienia łatwe, nie istniałaby zasługa... Czuł jedynie, że stała się ona jakimś mistycznym punktem (…)”. Rozdział X Pamiętnik starego subiekta.
Wraz z powiększeniem sklepu grono subiektów zasilił zasymilowany Żyd Szlangbaum (nieustająco wytyka mu się jego pochodzenie). Po pożegnaniu ze zgromadzonymi nowo poznany młodzieniec zapytał kupca, czy może mu towarzyszyć w drodze powrotnej. Pożegnał dziękującą mu za wszystko Łęcką, po czym w idealnym humorze pojechał do doktora Szumana, prosząc, żeby był jego sekundantem podczas pojedynku. Nazajutrz poszedł do fryzjera, założył garnitur frakowy i pojechał do Łęckich. Z listu wynikało co więcej, że Wokulski kupuje kamienicę Łęckich, a Klejn dopowiedział, że robi to za pośrednictwem Szlangbauma. Po powrocie do sądu zastał już tam tłum osób, w ogromnej liczbie przypadków starozakonnych. Po opuszczeniu gmachu sądu pan Ignacy odrobinę się uspokoił, przekonując się w duchu, iż ktoś napisał łatwe plotki w anonimie. Przypomniały mu się czasy młodości, gdy w roku 1857, pracując w winiarni u Hopfera, 1szy raz spotkał się z przyjacielem. Pewnego razu kiper zaprosił Ignacego i Stacha do swej piwnicy. Zastali tam też pana Leona i parę innych ludzi: „Poszliśmy tam dobrze po dziewiątej i gdzież aby, jeżeli już nie do jego ulubionej piwnicy, w której przy migotaniu trzech łojowych świeczek zobaczyłem kilkanaście ludzi, a między nimi pana Leona.. Opowiadał o niedzielach, gdy do prezesowej zjeżdżało się bardzo dużo gości. Właśnie w takich chwilach był gotowy przeznaczyć dla niej życie… Wiele dni w późniejszym czasie całe towarzystwo wybrało się zwiedzać ruiny zasławskiego zamku, w okolicach którego, na prośbę prezesowej, miał stanąć nagrobek upamiętniający postać stryja Wokulskiego. Pewnego dnia, będąc z wizytą u poznanych kobiet, Rzecki dowiedział się o zamiarze dystrybucji sklepu przez Wokulskiego. Plany Rzeckiego natomiast się nie spełniły: przypadkiem ujrzał Stacha spacerującego pod oknami pałacu księcia, tęsknie spoglądającego w jego okna. Szuman wygłosił też pochwałę pieniądza, siły napędowej społeczeństwa (podziwiał finansowe zdolności Żydów).
[30477] [30478] [30479] [30480] [30481] [30482] [30483] [30484] [30485] [30486] [30487] [30488] [30489] [30490] [30491] [30492] [30493] [30494] [30495] [30496] [30497] [30498] [30499] [30500] [30501] [30502] [30503] [30504] [30505] [30506] [30507] [30508] [30509] [30510] [30511] [30512] [30513] [30514] [30515] [30516] [30517] [30518] [30519] [30520] [30521] [30522] [30523] [30524] [30525] [30526] [30527] [30528] [30529] [30530] [30531]