1913 kasy

Lalka dla odważnych

TOM I Rozdział I Jak wygląda firma J. Radca opowiadał jak półtora roku temu, po czterech latach małżeństwa, Minclowa zmarła, zostawiając mężowi sklep i trzydzieści tysięcy rubli w gotówce (na tę sumę pracowały dwa pokolenia Minclów): „Ten jednakże, wariat, rzucił wszystko i pojechał robić interesa na wojnie. Musieli wrócić przed piętnastą.", ciągnął mnie w odpowiednim kierunku za ogon tego ubrania”. Prócz Ignacego pracowało tam dwóch krewnych posiadacza: trzydziestokilkuletni Franc Mincel („dostawał” od starego za palenie fajki w sklepie) , a ponadto Jan Mincel (ten z kolei obrywał za podkradanie kolorowego papieru, na którym pisał miłosne liściki do kobiet). - Grosz ten zarobiłem uczciwie, nawet ciężko, bardzo ciężko. Ignacy wziął klucze i obaj udali się do sklepu. Dla niej nie istniała wręcz siła ciężkości, gdyż krzesła jej podsuwano, talerze podawano, ją samą na ulicy wieziono, na schody wprowadzano, na góry wnoszono”. Po obiedzie panna Łęcka otrzymała drugi list od ciotki (hrabina przepraszała za ofertę w sprawie sreber , a ponadto donosiła, iż Wokulski zaofiarował kolejną sumę wspomagającą jej działalność dobroczynną – zobowiązał się pokryć koszty odrestaurowania i wystroju grobu w kościele)... W tym samym czasie Izabela wróciła do lokalu bardzo wzburzona i opowiadała Florentynie, jak to Wokulski, „intuicyjny kupiec”, oczarował wszystkich gości na przyjęciu. Pożegnał dziękującą mu za wszystko Łęcką, po czym w idealnym humorze pojechał do doktora Szumana, prosząc, aby był jego sekundantem w trakcie pojedynku. Nie potrafiła zrozumieć, jak potrafił zjednywać sobie ludzi.

Łęcka zapytała o szczegóły spółki, do której wszedł jej ojciec. Marianna bardzo mu dziękowała. Natychmiast udała się do ojca, również zdziwionego tą informacją, i po chwili oboje zaczęli kojarzyć i łączyć fakty. Wokulski był wówczas młodzieńcem, pracującym u Hopfera od czterech lat. Po uczcie w piwnicy Stach przez wiele dni nie pokazał się w mieszkaniu. To spowodowała nić sympatii, która zawiązała się między nimi (Rzecki obiecał nawet, że Stach umorzy dług Wirskiemu za komorne). Dowiedziawszy się, że odwiedza ją Izabela, natychmiast wrócił do Warszawy. Po powrocie do państwie, Wokulski otrzymał listowne zaproszenie od prezesowej do odwiedzin jej majątku w Zasławku. Wiedział już, że panienka wychodzi za Dalskiego z litości i wyrachowania, a tak realnie kocha tego drugiego. Poprzez parę następnych dni padało, a gdy się wypogodziło, pełne towarzystwo pojechało na wycieczkę. Pan Ignacy bardzo dużo czasu spędzał u pani Stawskiej i jej matki pani Misiewiczowej , a ponadto relacjonował w swoim dzienniku życie kamienicy, między innymi dowcipy niepłacących czynszu studentów oraz kłócącą się z nimi baronową. Pan Rzecki nie przestawał marzyć o ożenku Stacha z panią Heleną, by nie być teoretykiem, podjął się swatania pary. Była dumna z sposobów nieskrępowanego flirtowania i ze swej opinii salonowej lalki. Po powrocie do lokalu bohater, wskutek doznanego szoku i zdegustowania, popadł w apatię, ponownie nawiedzały go przywidzenia. Zamieszkał u niego Mraczewski, od którego dowiedział się, że pomagał pani Stawskiej urządzać sklep w Świętochowicach , a ponadto, że gdy wyznał jej miłość, ta wybuchła płaczem. Baronowa, której powierzył misję odszukania Ludwika Stawskiego donosiła, iż mężczyznanie żyje.

[1858] [1859] [1860] [1861] [1862] [1863] [1864] [1865] [1866] [1867] [1868] [1869] [1870] [1871] [1872] [1873] [1874] [1875] [1876] [1877] [1878] [1879] [1880] [1881] [1882] [1883] [1884] [1885] [1886] [1887] [1888] [1889] [1890] [1891] [1892] [1893] [1894] [1895] [1896] [1897] [1898] [1899] [1900] [1901] [1902] [1903] [1904] [1905] [1906] [1907] [1908] [1909] [1910] [1911] [1912]