Lalka dla odważnych
Razem z nim na przerwę wychodził Klejn. Musieli wrócić przed piętnastą. Powoli zbudziła się w nim głucha tęsknota do tych krajobrazów, więc postanowił, natychmiast po powrocie Wokulskiego, wyjechać gdzieś na całe lato”. Na łożu śmierci pożegnał syna słowami: „Pamiętaj!. Rzecki wspomina, iż sam również został ukarany dyscyplinką: „Franc odmierzył jakiejś kobiecie za dziesięć groszy rodzynków. Po południu przychodzili kontrahenci dużo lepiej ubrani i bardziej zamożni. Jak gracz, któremu dziesięć razy z rzędu wychodzi ten sam numer w rulecie. Od czasu, gdy dowiedziała się od hrabiny Karolowej o złej sytuacji ojca, o jego bankructwie, długach wekslowych , a oprócz tego licytacji kamienicy była bardzo wystraszona... Zdawało mu się, że już kiedyś ją widział i że ją dobrze zna. Wpatrzył się nie gorzej w jej rozmarzone oczy i nie wiadomo skąd przypomniał sobie niezmierny spokój syberyjskich pustyń, gdzie bywa niekiedy tak cicho, że niemal słychać szelest duchów wracających ku zachodowi. W Wielki Piątek Rzecki zamknął sklep o godzinie czternastej a Wokulski wziął z kasiorki półimperiały na datek i poszedł do kościoła. Panie bardzo podobnie jak równieżnni znajomi Wokulskiego wstawiły się za Mraczewskim w sprawie ponownego przyjęcia do pracy i to spowodowało, iż ten obiecał dać mu posadę w Moskwie.
Wraz z powiększeniem sklepu grono subiektów zasilił zasymilowany Żyd Szlangbaum (cały czas wytyka mu się jego pochodzenie). Słuchacze zadeklarowali się, że wchodzą z nim w spółkę. Przed zobaczeniem zwierzęcia Wokulski uregulował jeszcze dług barona u dyrektora stajni za opiekę i schronienie dla konia, prosząc jednocześnie, by na wyścigi wyprowadzano go bezimiennie. Panna Łęcka dużo rozmyślała o Wokulskim, który wciąż ją zaskakiwał. Z kolei Florentyna dała Izabeli list od baronowej Krzeszowskiej, która pisała, że ich kamienicę kupił Stanisław Wokulski poprzez lichwiarza Żyda, a dodatkowo podstawiając w sądzie fałszywych licytantów. Co się tam działo, dobrze nie wiem, bo najdziksze fantazje przebiegały mi po głowie.. 5 lat po ślubie, aby się odmłodzić, pani Małgorzata zaczęła się malować. W czasie pobytu w Paryżu bez przerwy towarzyszyły mu gorzkie wspomnienia. Okazało się, że Starski to tonący w długach bankrut, widzący jedyne wybawienie w bogatej narzeczonej. Zdziwiona nieobecnością swego galanteryjnego amanta przy powitaniu, Łęcka udała się na odpoczynek. Po przyjeździe do lasu piękna Wąsowska, świadoma uczuć Stanisława do Łęckiej, połączyła ich w parę w czasie wyszukiwania grzybów, a sama zniknęła z Kaziem za wzgórzem. Wokulski po raz 1-szy został z ukochaną w rzeczywistości sam na sam. Wąsowska powtórzyła opinię starszej pani, według której Izabela nie zasługiwała na Wokulskiego, ponieważ był za bardzo dobry dla niej - rozpieszczonej panny. Co ciekawe, dopiero wtedy wydał się Izabeli godny zainteresowania. Spotkał się jeszcze dwa razy z Wąsowską, adwokatem i rejentem, a po uregulowaniu wszystkich spraw wyjechał, a jego majątek (sprzęty, konie, powóz i inne rzeczy) wykupił Henryk Szlangbaum.
[52128] [52129] [52130] [52131] [52132] [52133] [52134] [52135] [52136] [52137] [52138] [52139] [52140] [52141] [52142] [52143] [52144] [52145] [52146] [52147] [52148] [52149] [52150] [52151] [52152] [52153] [52154] [52155] [52156] [52157] [52158] [52159] [52160] [52161] [52162] [52163] [52164] [52165] [52166] [52167] [52168] [52169] [52170] [52171] [52172] [52173] [52174] [52175] [52176] [52177] [52178] [52179] [52180] [52181] [52182]