1874 jednak

Lalka dla odważnych

TOM I Rozdział I Jak wygląda firma J. Kupcy warszawscy , a oprócz tego okoliczna inteligencja interesowali się przyszłością galanteryjnego sklepu pod spółką J. Mniej więcej trzynastej codziennie Rzecki zdawał kasę Lisieckiemu, ponieważ miał do niego pełne zaufanie i szedł do swego pokoju zjeść obiad przyniesiony z restauracji.. Miesięcznym wynagrodzeniem młodego ucznia było dziesięć PLN, z których musiał się wyliczyć przed Niemcem, i powiedzieć, jak dużo zaoszczędził. Bo widzisz, najgorszą samotnością nie jest ta, która otacza człowieka, niemniej jednak ta pustka w nim samym, kiedy z kraju nie wyniósł ani cieplejszego spojrzenia, ani serdecznego słówka, ani wręcz iskry nadziei. Nie zapomniał także o tym, iż mężczyzna wraz ze swą córką miał w ich sklepie otwarty kredyt. Pan Tomasz utrzymywał już jedynie kontakty z rodziną, a córka odwiedzała tylko hrabinę Karolową. Doszła do wniosku, że mężczyzna ją osacza i że usiłuje wkraść się, poprzez planowane z nią małżeństwo, do sfery arystokracji. Oni dla prywatnych celów umieją poruszyć wszystkie siły ziemskie, jakich my nawet nie znamy... W drodze Ochocki opowiedział odrobinę o sobie. Był przyrodnikiem, chemikiem oraz wynalazcą pasjonatem, zakochanym w swoich naukowych i technicznych odkryciach, marzącym o budowie maszyny latającej.

Izabela cieszyła się z jego wygranej w pojedynku z baronem, którego nie lubiła po niegdysiejszych umizgach, a który w kilka dni po przegranym pojedynku przysłał jej list z przeprosinami i pochwałami bohatera. Łęcka rozprawiała o Rossim, niedocenianym przez Warszawiaków wielkim artyście. Ignacy przed sądem zobaczył Łęckiego rozmawiającego ze swoim adwokatem, a w budynku dostrzegł baronową Krzeszowską (także z mecenasem). Wystraszona, przewidywała, że będzie ją chciał wyrzucić z lokalu mieszkalnego i prosiła o wstawiennictwo w sprawie niskiego czynszu. Gdy do ojca Izabeli przyszli lekarze na konsylium, ona w przedpokoju czekała na wybawiciela ich rodziny z oburzoną miną. Usłyszała, że w nocy wyjeżdża do Paryża. Na inne uczucia mogła liczyć Małgorzata Mincell, która najczęściej zapraszała najpierw Ignacego i Stacha do siebie na herbatę, ażeby po pewnym czasie ograniczyć zaproszenie wyłącznie dla tego drugiego. Zastali tam również pana Leona i parę innych osób: „Poszliśmy tam dobrze po dziewiątej i gdzież żeby, jeśli nie do jego ulubionej piwnicy, w której przy migotaniu trzech łojowych świeczek zobaczyłem kilkanaście ludzi, a między nimi pana Leona.. Nie mógł zrozumieć, dlaczego ukochana przedstawiła go Starskiemu jako plenipotenta ojca, dlaczego wyrażała się o nim z ogromną pogardą (nauki angielskiego się opłaciły, ponieważ tamci rozmawiali w tym języku). Pan Ignacy bardzo dużo czasu spędzał u pani Stawskiej i jej matki pani Misiewiczowej , a oprócz tego relacjonował w swoim dzienniku życie kamienicy, między innymi dowcipy niepłacących czynszu studentów , a ponadto kłócącą się z nimi baronową. W tym okresie czasu wykonał kilka dobroczynnych gestów, między innymi swoim byłym subiektom, Lisieckiemu i Klejnowi, zapisał po cztery tysiące rubli tytułem zadośćuczynienia szkodom, jakich doznali, gdy sprzedał sklep Szlangbaumowi. Ta bolesna wiadomość sprawił, że Wokulski doznał szoku, czuł, że „coś w nim pękło, coś go oświeciło i coś się skończyło”. Po opuszczeniu pociągu błądził po nasypie wzdłuż stacji. W myślach był na siebie zły za romantyczny idealizm, który spowodował ubóstwianie niegodnej tego kobiety. Z namiętnością czytał książki z lat młodzieńczych, w szczególności zaś „Don Kichota” – powieść o błędach idealizmu.

[1819] [1820] [1821] [1822] [1823] [1824] [1825] [1826] [1827] [1828] [1829] [1830] [1831] [1832] [1833] [1834] [1835] [1836] [1837] [1838] [1839] [1840] [1841] [1842] [1843] [1844] [1845] [1846] [1847] [1848] [1849] [1850] [1851] [1852] [1853] [1854] [1855] [1856] [1857] [1858] [1859] [1860] [1861] [1862] [1863] [1864] [1865] [1866] [1867] [1868] [1869] [1870] [1871] [1872] [1873]