Lalka dla odważnych
”. O szóstej trzydzieści wraz ze służącym Piotrem, do obowiązków którego należało zamiatanie podłogi, wchodził do własnego miejsca pracy. Tego dnia 1-wszy przyszedł pan Klejn (mizerny, o posiniałych ustach), pracujący na stanowisku przy sprzedaży porcelany.. Po kilku miesiącach od tej bolesnej straty koledzy ojca wraz z siostrą nieboszczyka radzili się nad losem autora pamiętnika. Też ją musieli całować w rękę. Nie zapomniał też o tym, iż mężczyzna wraz ze swą córką miał w ich sklepie otwarty kredyt. Obok starego budynku był budowany nowy, dużo większy i Łęcka pomyślała, że to dla niej Wokulski go buduje, że preferuje ją tym kupić.. Przez całą tę scenę małżeństwo nie zamieniło ze sobą ani słowa. Mraczewski skomentował wyjście barona informacją o trwającej przeszło rok wojnie małżeństwa, której powodem jest kamienica Łęckiego (kłócili się, kto ma ją kupić), w której mieszkała baronowa. Pomimo wstawiennictwa Rzeckiego, Wokulski był nieugięty i na wolne miejsce przyjął pana Ziębę. Potem odsprzedał zwierzę za osiemset rubli. Rozważała, ze gdyby posiadał dobra ziemskie, a nie był parweniuszem, wtedy ma możliwość i miałby u niej szanse.
Nazajutrz poszedł do fryzjera, założył garnitur frakowy i pojechał do Łęckich. Rzecki był bardzo oszołomiony tą decyzją i następnego dnia po południu poprosił pana Lisieckiego o zastępstwo przy kasie, a sam udał się do sądu. W drodze miał wrażenie, że inni ludzie ze zdziwieniem mu się przyglądają i rozważają, co także takiego musiało się stać, że o tej porze nie jest w sklepie. Po powrocie do sądu zastał już tam tłum ludzi, zazwyczaj starozakonnych. Podał się za plenipotenta pana Tomasza. Gdy do ojca Izabeli przyszli lekarze na konsylium, ona w przedpokoju czekała na wybawiciela ich rodziny z oburzoną miną. Po wejściu służącego, proszącego w imieniu pana do gabinetu, Wokulski opuścił roześmiane towarzystwo. Zdziwiona jego chłodem, pobiegła do ojca, lecz Łęcki nie był w stanie wyjaśnić jej przyczyn takiego zachowania bohatera. Rozdział XX Pamiętnik starego subiekta. Mężczyznaten wmawiał synowi, ażeby nie wydawał na książki, lecz dokładał mu na kontynuację sprawy. Kiper cieszył się, że choćby jeden subiekt byłby uczony. Usiadłem zatem z dala od uczty, w głębokiej framudze, i odurzony, w półśnie, półjawie, współbiesiadnikom. Zdał sklep pod opiekę Lisieckiego i Szlangbauma, a sam poszedł 1-szy raz ujrzeć zakup przyjaciela. Wokulski zgodził się na tę ofertę. Dzięki temu wszystko wyjaśniło się na korzyść pani Stawskiej. To wydarzenie spowodowało, ze bohater dostrzegł ślepy zachwyt Łęckiej podrzędnym skrzypkiem, do którego garnęły się wszelkie kobiety.
[38418] [38419] [38420] [38421] [38422] [38423] [38424] [38425] [38426] [38427] [38428] [38429] [38430] [38431] [38432] [38433] [38434] [38435] [38436] [38437] [38438] [38439] [38440] [38441] [38442] [38443] [38444] [38445] [38446] [38447] [38448] [38449] [38450] [38451] [38452] [38453] [38454] [38455] [38456] [38457] [38458] [38459] [38460] [38461] [38462] [38463] [38464] [38465] [38466] [38467] [38468] [38469] [38470] [38471] [38472]