Lalka dla odważnych
TOM I Rozdział I Jak wygląda firma J. głupstwo podróż do Turcji. Mniej więcej 1840 roku ojciec pana Ignacego zaczął opadać z sił i wkrótce umarł. wszystko pamiętaj…”. Rzecki wspomina, iż sam też został ukarany dyscyplinką: „Franc odmierzył jakiejś kobiecie za dziesięć groszy rodzynków. Po lekturze w Łęckiej zrodziła się pogarda i zniecierpliwienie dla poczynań tego człowieka.)A jak ona rozmawiała ze mną.. Z kolei, gdy ona wyszła, wrócił baron z zapytaniem, o co „ta dama” pytała i co mówiła. W 1846 udał się na Węgry (za zgodą wuja Raczka , a dodatkowo pojawiającego się we śnie ojca) wraz ze swym przyjacielem, Augustem Katzem, z którym uczestniczył w przyszłości w zwycięskiej bitwie na węgierskiej równinie (z tego miejsca obserwowali płonące wsie i unoszący się dym). Pani Meliton, w młodości nauczycielka, a współcześnie swatka, miała ciężkie życie. Słuchacze zadeklarowali się, że wchodzą z nim w korporację. Wokulski uświadomił sobie, że widział go uprzednio w towarzystwie Izabeli. Wrócił do lokalu mieszkalnego, w którym zastał czekającego Maruszewicza.
W pewnym czasie bohatera potrącił baron Krzeszowski. Gdy poszedł do mecenasa, zastał tam Żyda Szlangbauma. W końcu i Ignacy musiał pójść, ponieważ Wokulski go poprosił, ażeby w antrakcie spektaklu wręczył aktorowi Rossiemu album z widokami Warszawy. Milczenie. Minclowa bardzo kochała męża, poza swoim „Stasiulkiem”, nie widziała świata. Rzecki dowiedział się, że stróż siedzi w „kozie”, zatem poszedł do domu rządcy jako dysponent pana Wokulskiego. W kolejnym mieszkaniu, zajmowanym przez baronową Krzeszowską, spotkali pana Maruszewicza. W jednym z nich Suzin donosił o przełożeniu sesji na godzinę dwudziestą, i prosił o załatwienie czekających petentów. Nachodziły go koncepcji, by już nie wracać do Warszawy. Dał wynalazcy trzysta franków, obiecując, że kiedyś zjawi się u niego jako pracownik. Pobyt upływał na rozmowach, przejażdżkach i spacerach. Kobieta dostrzegła w galanteryjnym kupcu wartościowego i silnego mężczyznę, a on w niej anielskie serce. Dostawała szkalujące anonimy, w których obrzucano ją najgorszymi epitetami. Choć Stanisław miał o jego umiejętnościach i osobie bardzo niskie mniemanie (doniesiono mu, iż to bawidamek i kobieciarz), to natomiast na listowną prośbę Izabeli zaangażował się w doprowadzenie do jej spotkania z włoskim muzykiem, do którego jednakże nie doszło (Wokulski nie był w stanie dalej brnąć w niezręczną sytuację). Spod kół wyciągnął go dróżnik Wysocki, brat furmana, któremu kiedyś pomógł (na jego prośbę kolejarza przeniesiono z Częstochowy do Skierniewic). Do opowieści konkurenta o rękę Heleny odnosił się z dystansem i chłodem, wciąż bowiem marzył o małżeństwie Stacha z tą dobrą kobietą.
[25027] [25028] [25029] [25030] [25031] [25032] [25033] [25034] [25035] [25036] [25037] [25038] [25039] [25040] [25041] [25042] [25043] [25044] [25045] [25046] [25047] [25048] [25049] [25050] [25051] [25052] [25053] [25054] [25055] [25056] [25057] [25058] [25059] [25060] [25061] [25062] [25063] [25064] [25065] [25066] [25067] [25068] [25069] [25070] [25071] [25072] [25073] [25074] [25075] [25076] [25077] [25078] [25079] [25080] [25081]