1905 inni

Lalka dla odważnych

Wokulski, położonego na Krakowskim Przedmieściu.. Niejednokrotnie wręcz w nocy budził chłopca, każąc się gimnastykować: „Dobrze to pamiętam, gdyż ojciec komenderując: "Pół obrotu na prawo!" lub "Lewe ramię naprzód - marsz!. Do domu rodziny Rzeckich przychodziło w większości sytuacji dwóch kolegów głowy rodziny: pan Domański (też woźny) i pan Raczek (miał stragan z zieleniną): „Prości to byli kobiety i mężczyźni (dosłownie pan Domański odrobinę lubił anyżówkę), ale roztropni politycy”. Kupiec Mincel zgodził się przyjąć ucznia do siebie w zamian za wikt i opierunek.Rzecki oddawał się wspomnieniom swej pierwszej pracy: „Wstawałem rano o piątej, myłem się i zamiatałem sklep. Potem drzwiami od podwórka wbiegał stary Mincel mrucząc: Morgen!, poprawiał szlafmycę, dobywał z szuflady księgę, wciskał się w fotel i parę razy ciągnął za sznurek kozaka. Franca zwykle sprowadzano do sklepu (…)”. Przy tym opowiadał o trudach i cierpieniach przeżytych na wojnie, wśród których najtrudniejsza do zniesienia była samotność i tęsknota za ojczyzną: „- Nie masz pojęcia, co ja wycierpiałem, oddalony od wszystkich, niepewny, czy już kogo zobaczę, tak strasznie samotny. Słuchanie o jego dobroci bardzo ją oburzało, posądzała go o złe zamiary. Pan Ignacy otrzymał od Stacha mieszkanie przy nowym sklepie, w którym zainstalował zgromadzone przez lata przez subiekta bibeloty powiązane z francuskim rodem cesarskim. Choćby przenigdy nie powiedział bezpośrednio, to kobieta od dawna domyślała się gorących uczuć Wokulskiego do panny Izabeli. Po pożegnaniu ze zgromadzonymi nowo poznany młodzieniec zapytał kupca, czy ma możliwość mu towarzyszyć w drodze powrotnej. Nazajutrz, gdy przyszedł do niego pan Maruszewicz, w tym samym momencie dobili targu i klacz stała się jego własnością – zapłacił za nią osiemset rubli.

Stanisław poczuł się szczęśliwy… Rozdział XIV Dziewicze marzenie. Choć Rzecki był bardzo zły, Stanisław znalazł rozwiązanie. Ten potwierdził i zaproponował, że odsprzeda ją za tę samą sumę w każdej sytuacji, na co panu Tomaszowi stanęły w oczach łzy. Rzecki pisał, że dwa tygodnie temu Stach nagle wyjechał do Paryża, a przed podróżą wezwał go do siebie i polecił, ażeby już nie robił tajemnicy z faktu kupna kamienicy. Przypomniały mu się czasy młodości, gdy w roku 1857, pracując w winiarni u Hopfera, 1szy raz spotkał się z przyjacielem. Usiadłem więc z dala od uczty, w głębokiej framudze, i odurzony, w półśnie, półjawie, współbiesiadnikom. Odezwał się dopiero po dwóch latach pisząc, że jest w Irkucku. W efekcie żadna osoba nie chciał przyjąć go do pracy: „Kupcy nie dali mu roboty, gdyż był uczonym, a uczeni nie dali mu również, ponieważ był eks-subiektem”. Zdenerwowany wybiegł z pokoju i poszedł na spacer. W jednym z nich Suzin donosił o przełożeniu sesji na godzinę dwudziestą, i prosił o załatwienie czekających petentów. Dowiedziawszy się, że odwiedza ją Izabela, natychmiast wrócił do Warszawy. Pokazał Wokulskiemu cztery pudełka, w których były szafiry (w bransolecie, broszy, naszyjniku , a dodatkowo kolczykach) dla narzeczonej. Dalski był nieprawdopodobnie zakochany w dziewczynie. W trakcie poznawania mieszkańców budynku, jego uwagę zwróciła pani Helena. Zdenerwowała się jednak zdaniem Zasławskiej, która negatywnie wypowiedziała się o traktowaniu poprzez nią Stanisława. Małżeństwo się pogodziło.

[1850] [1851] [1852] [1853] [1854] [1855] [1856] [1857] [1858] [1859] [1860] [1861] [1862] [1863] [1864] [1865] [1866] [1867] [1868] [1869] [1870] [1871] [1872] [1873] [1874] [1875] [1876] [1877] [1878] [1879] [1880] [1881] [1882] [1883] [1884] [1885] [1886] [1887] [1888] [1889] [1890] [1891] [1892] [1893] [1894] [1895] [1896] [1897] [1898] [1899] [1900] [1901] [1902] [1903] [1904]