Lalka dla odważnych
. Wszyscy ludzie zgodzili się na tę propozycję, uradzając oprócz tego, iż ciotka poślubi pana Raczka. Dalszym pracownikiem sklepu był August Katz, który obsługiwał stanowisko mydlarskie: „Mizerny ten człeczyna odznaczał się niezwykłą punktualnością. Także ją musieli całować w rękę... Tomasz wygadał się jeszcze, iż wygrywa w karty z kupcem, co wzbudziło w pannie zapewnienie, że Wokulski specjalnie daje się ogrywać. Rozdział VIII Medytacje Aby ochłonąć i zastanowić się nad Wam, Wokulski wyszedł na spacer. Izabela cieszyła się z jego wygranej w pojedynku z baronem, którego nie lubiła po niegdysiejszych umizgach, a który w kilka dni po przegranym pojedynku przysłał jej list z przeprosinami i pochwałami bohatera. U Karolowej miał pojawić się Rossi – tragik i artysta włoski, którego obie panie poznały dosyć dawno podczas pobytu w Paryżu. Pan Rzecki po powrocie do sklepu zastał czekającego Mraczewskiego, rozprawiającego o tym, jak to można Wokulski straci kilkadziesiąt tysięcy rubli, nie wchodząc w interes z Suzinem. Twierdził, że został nędzarzem, ponieważ po zabraniu poprzez komorników należnych im kwot pozostało mu jedynie trzydzieści tysięcy. Podczas drogi nie padło ani jedno słowo. Kiper cieszył się, że choć jeden subiekt byłby uczony.
. - Ja - odpowiedział jakiś niemal obcy mi głos. Odezwał się dopiero po dwóch latach pisząc, że jest w Irkucku. na drugi dzień nie mogłem go poznać: w starcu ocknął się mój Stach Wokulski: Wyprostował się, oko nabrało blasku, głos siły.”. Baronowa z wielką pretensją oznajmiła, że nie będzie już płaciła siedmiuset rubli miesięcznie, gdyż w kamienicy mieszkają niemoralni kobiety i mężczyźni. Rosjanin, szczęśliwy z przyjazdu wspólnika, zabrał zmęczonego Stanisława do hotelu, gdzie objaśnił elementy ich przyszłego interesu (Wokulski miał zarobić pięćdziesiąt tysięcy rubli). Gdy Wokulski obsłużył już dziwnych gości (pułkownika oferującego oferty kursu po Paryżu, pana Escabeau sprzedającego karabiny , a dodatkowo proszącą o pożyczkę baronową malującą portrety), ponownie wyszedł z hotelu podziwiać wspaniałą architekturę Paryża. Aby spełnić prośbę przyjaciela i odszukać zaginionego męża kobiety, pojechał do poznanej baronowej, niegdyś interesantki w sprawie pożyczki i zlecił jej odszukanie Stawskiego (płacąc cztery tysiące franków). Gdy Stanisław znalazł proboszcza, który zgodził się na lokalizacja pamiątkowego napisu na zamkowym kamieniu i polecił człowieka, który go wykona, bohater poznał miejscowego rzemieślnika – Węgiełka. W trakcie trwającego karnawału triumfy w salonach święciła znowu panna Izabela. Kobietaprzyjęła dowód miłości i poinformowała o tym panią Wąsowską, chłodno nastawioną do ich związku. Dlatego także porzucił prowadzenie sklepu, poświęcając się spółce do handlu ze Wschodem. Jakby tego było mało, zatroszczył się o finansową przyszłe dni pani Heleny Stawskiej, z powodu której miał wyrzuty sumienia Nieustająco analizował imię „Izabela”: zamierzał dosłownie kupić mały folwark pod Warszawą i nazwać go „Izabelinem”. W trakcie tej rozmowy Stanisław zaproponował wspólny wypad do Paryża, do pracowni profesora Geista. Gdy sklep został przejęty przez Henryka Szlangbauma, pan Rzecki nie widział już dla siebie miejsca w gronie nowych subiektów.
[16749] [16750] [16751] [16752] [16753] [16754] [16755] [16756] [16757] [16758] [16759] [16760] [16761] [16762] [16763] [16764] [16765] [16766] [16767] [16768] [16769] [16770] [16771] [16772] [16773] [16774] [16775] [16776] [16777] [16778] [16779] [16780] [16781] [16782] [16783] [16784] [16785] [16786] [16787] [16788] [16789] [16790] [16791] [16792] [16793] [16794] [16795] [16796] [16797] [16798] [16799] [16800] [16801] [16802] [16803]