8831 inkasent

Lalka dla odważnych

Wokulski, położonego na Krakowskim Przedmieściu. Radca opowiadał jak półtora roku temu, po czterech latach małżeństwa, Minclowa zmarła, zostawiając mężowi sklep i trzydzieści tysięcy rubli w gotówce (na tę sumę pracowały dwa pokolenia Minclów): „Ten jednakże, wariat, rzucił wszystko i pojechał robić interesa na wojnie. „Równie jak pokój, nie zmieniły się od ćwierć wieku zwyczaje pana Ignacego”: budził się o szóstej rano, ubierał, wypuszczał swego starego psa imieniem Ir na podwórze, by pół godziny w późniejszym czasie otworzyć tylne drzwi sklepu. Pan Domański proponował zabranie chłopca do indywidualnych biur (na stanowisko pomocnika woźnego). O ósmej, wraz ze służącą, przychodziła do sklepu matka starego Mincla, przynosząc pracownikom kosz bułek i kawę. Poprzez wiele lat po śmierci stryja sklep prowadzili Minclowie.Klepie go po wypukłej piersi, ściska za prawą i za lewą rękę, a nareszcie oparłszy na jego ostrzyżonej głowie swoją dłoń wykonywa nią taki ruch, jakby mu chciał maść wetrzeć w okolicę ciemienia”. W końcu poinformowała Izabelę, że długi wekslowe jej ojca ktoś wykupił, o co panna Łęcka posądzała swą ciotkę, hrabinę Krzeszowską.. Chyba pojadę na wystawę do Paryża, a potem w Alpy. Nie patrzyła na scenę, która w tym momencie skupiała uwagę wszystkich, niemniej jednak gdzieś przed siebie, nie wiadomo gdzie i na co.. W drodze powrotnej znowu miał przywidzenia z przeszłości, ciągle bił się z dręczącymi go myślami. W 1851 roku przekraczając galicyjską granicę, znalazł się w Tomaszowie, a potem przebywał w więzieniu w Zamościu.

Pojechali do pałacu księcia, w którym zastali arystokratycznych przedsiębiorców, samych ludzi „z tytułami”. Na te słowa mężczyźnie wrócił cały zapał i siły. Doktor, zaskoczony udziałem przyjaciela w wyścigach, zgodził się. Przed paru laty Łęcka była w nim zakochana, zresztą ma możliwość w chwili obecnej również… W chwili obecnej przyjechał do Warszawy na występy i choćby obiecał odwiedziny, czekały cztery godziny na próżno. Po opuszczeniu towarzystwa poprzez pana Tomasza, Łęcka zaprosiła Wokulskiego do salonu. Na biurku ujrzał dwa listy, jeden od magdalenek chwalących skierowaną po Wielkanocy dziewczynę, a drugi od Marianny. Następnego dnia bohater odebrał dwa listy: jeden od pani Meliton, donoszący, jak zazwyczaj, o planach panny Łęckiej, a drugi od adwokata, zapraszającego go do siebie. Tymczasem z nowiną o powrocie z zagranicy Kazia Starskiego, byłego wielbiciela Izabeli, przyszła hrabina Joanna. Pewnego razu kiper zaprosił Ignacego i Stacha do swej piwnicy. Zastali tam też pana Leona i parę innych ludzi: „Poszliśmy tam dobrze po dziewiątej i gdzież aby, jeżeli nie do jego ulubionej piwnicy, w której przy migotaniu trzech łojowych świeczek zobaczyłem kilkanaście ludzi, a między nimi pana Leona. Zdał sklep pod opiekę Lisieckiego i Szlangbauma, a sam poszedł 1-szy raz spostrzec zakup przyjaciela. Od strony podwórka widok był jeszcze gorszy: sterta nieuprzątniętych śmieci i ścieki płynące rynsztokami. Odnawiał dla niej swój lokal mieszkalny, skupywał zagraniczne meble, a dosłownie sporządził testament, w którym zapisał przyszłej małżonce wszystko, co posiadał. To wszystko natomiast pozwoliło kobiecie uprzytamnić sobie uczucie, którym obdarzyła bohatera. Nie krył swojego obrzydzenia i poirytowany opuścił towarzystwo, co skomentowali Ochocki i Wąsowska. Rozdział XII Pogodzeni małżonkowie.

[8776] [8777] [8778] [8779] [8780] [8781] [8782] [8783] [8784] [8785] [8786] [8787] [8788] [8789] [8790] [8791] [8792] [8793] [8794] [8795] [8796] [8797] [8798] [8799] [8800] [8801] [8802] [8803] [8804] [8805] [8806] [8807] [8808] [8809] [8810] [8811] [8812] [8813] [8814] [8815] [8816] [8817] [8818] [8819] [8820] [8821] [8822] [8823] [8824] [8825] [8826] [8827] [8828] [8829] [8830]