Lalka dla odważnych
Po tych czynnościach Rzecki zapisywał w notesie zamysł dnia. Przeglądał produkty w gablotach (spinki, rękawiczki, albumy i tym podobne przedmioty), ażeby punktualnie o godzinie ósmej otworzyć drzwi wejściowe sklepu. W lewym znowu oknie, napełnionym okazami krawatów, rękawiczek, kaloszy i perfum, miejsce środkowe zajmowały zabawki, w większości sytuacji poruszające się”. głupstwo całe życie, którego początku nie pamiętamy, a końca nie znamy. Rzecki dopiero po dłuższej chwili rozpoznał druha: „- Staś. Łęcka uświadomiła sobie, iż zawsze wzbudzali w niej odrazę Ci żebrzący na ulicy, co jest dowodem braku współczucia dla biednych i wywodzących się spoza jej sfery. Drugim tematem, o którym czytał Wokulski, była klacz Krzeszowskich, którą baronowa odkupiła od męża i wystawiła do wyścigu. Kupił program wyścigów , a ponadto obstawił zakłady na konia. Przywitał się i zapewnił o wygranej klaczy Sułtanki, żeby nie stało się zadość zakładowi damy. Łęcki zaproponował, że odda resztę kasy pozostałych po spłaceniu długów, ze sprzedaży kamienicy (dwadzieścia %) Wokulskiemu na procent. Podczas rozmowy woźny zapowiedział pana Tomasza Łęckiego, zatem Ignacy opuścił pokój. Zapytała, czy to prawda, że kupił ich kamienicę i skupuje ich rzeczy. Mężczyźni uzgodnili ostatnie uwarunkowania pożyczki i starszy z nich zapytał, czy to prawda, że Wokulski kupił jego kamienicę. Stach odjechał, nie podając terminu powrotu.
Subiekt zaproponował Szumanowi spacer. W pamięci utkwił mu priorytetowo pewien epizod związany z poznaniem Stacha: gdy kiedyś, na zaproszenie kipera, zszedł do jego piwnicy, 1-wszy raz ujrzał tam Wokulskiego z ojcem (wydającym wszelkie pieniądze na proces, twierdząc, że odzyska wspaniała po dziadku). Mężczyznaten wmawiał synowi, aby nie wydawał na książki, lecz dokładał mu na kontynuację sprawy. Po uczcie w piwnicy Stach poprzez wiele dni nie pokazał się w mieszkaniu. Uprzednio zapytał pana Klejna, wynajmującego tam dom, o drogę. W marzeniach widział Stacha przy boku Heleny. Chciał zakupić statki z galanterią, a Polak miał być jego tłumaczem. Gdy Stanisław dowiedział się o przyjeździe kobiety, był tak przejęty, iż nerwy odmawiały mu posłuszeństwa. Ignacy Rzecki relacjonował opinie i sądy krążące po Bydgoszczy o Stanisławie Wokulskim, którego jedni uważali za nieuczciwego hochsztaplera (plotki traktowały o zamiarze sprzedania sklepu i ożenku z panną Łęcką), inni posądzali o rozchwianie umysłu. Kazimiera opowiadała, jak przy łóżku chorej prezesowej czuwał Starski w nadziei na pierwsze miejsce w jej testamencie. W rozmowie z Wąsowską kapryśna Izabela szczyciła się faktem, iż owinięty dookoła jej palca Wokulski gotowy był rzucić do jej stóp cały swój zgromadzony majątek. Szuman wygłosił też pochwałę pieniądza, siły napędowej społeczeństwa (podziwiał finansowe zdolności Żydów). Gdy Krzeszowski przyszedł do Rzeckiego, chcąc odebrać zaległe pieniądze ze dystrybucji klaczy Wokulskiemu, na jaw wyszły malwersacje Maruszewicza przy pośredniczeniu w kupnie zwierzęcia (zawłaszczył dwieście rubli i sfałszował podpis barona). W myślach był na siebie zły za romantyczny idealizm, który sprawił ubóstwianie niegodnej tego kobiety. Zamknął się w mieszkaniu na całe tygodnie, pragnąc jedynie zapaść się pod ziemię, co wyznał odwiedzającemu go doktorowi Szumanowi. Gdy do subiekta przyszedł list od Węgiełka, pan Ignacy dowiedział się o wybuchu w zasławskim zamku, z czego doktor Szuman wysnuł hipotezę o śmierci Wokulskiego w ruinach.
[42455] [42456] [42457] [42458] [42459] [42460] [42461] [42462] [42463] [42464] [42465] [42466] [42467] [42468] [42469] [42470] [42471] [42472] [42473] [42474] [42475] [42476] [42477] [42478] [42479] [42480] [42481] [42482] [42483] [42484] [42485] [42486] [42487] [42488] [42489] [42490] [42491] [42492] [42493] [42494] [42495] [42496] [42497] [42498] [42499] [42500] [42501] [42502] [42503] [42504] [42505] [42506] [42507] [42508] [42509]