Lalka dla odważnych
Mincel i S.”. Radca opowiadał jak półtora roku temu, po czterech latach małżeństwa, Minclowa zmarła, zostawiając mężowi sklep i trzydzieści tysięcy rubli w gotówce (na tę sumę pracowały dwa pokolenia Minclów): „Ten jednakże, wariat, rzucił wszystko i pojechał robić interesa na wojnie. Milionów mu się zachciało czy kiego diabła!”. głupstwo całe życie, którego początku nie pamiętamy, a końca nie znamy. Stary Mincel był fanatykiem pracy: wręcz w niedzielę przesiadywał w sklepie. Rzecki dopiero po dłuższej chwili rozpoznał druha: „- Staś.Klepie go po wypukłej piersi, ściska za prawą i za lewą rękę, a nareszcie oparłszy na jego ostrzyżonej głowie własną dłoń wykonywa nią taki ruch, jakby mu chciał maść wetrzeć w okolicę ciemienia”." Choćby Izabela domyślała się trudnego położenia swej rodziny, to jej duma nie pozwalała pogodzić się z nową sytuacją. Przed godziną byłem pełen trucizny, a aktualnie jestem tak spokojny i - jakiś pusty, jakby uciekła ze mnie dusza i wnętrzności, a została wyłącznie skóra i odzież. Prawdopodobnie pojadę na wystawę do Paryża, a potem w Alpy. Odtąd niedużo pamiętał o sklepie i o spersonalizowanych książkach, lecz stale szukał okazji do widywania panny Izabeli w teatrze, na koncertach albo na odczytach. Gdy wrócił do sklepu, zastał baronową Krzeszowską, oglądającą neseserki. Donosiła mu o terminach i ulubionych miejscach jej spacerów, a wówczas on aranżował niby przypadkowe spotkania.
Autorka listu przewidywała dalszy bieg wydarzeń po odkupieniu budynku poprzez kobietę: żeby nie popaść w ruinę Izabela, dla genialna swego i ojca, będzie musiała wyjść za mąż za jakiegoś marszałka czy barona. Wiedział, iż te dwie sprawy musi załatwić anonimowo. O jedenastej przyszła do Wokulskiego Marianna, zmieniona nie do poznania. Rzecki w teatrze zauważył również Stanisława, a w loży Izabelę Łęcką, rozpromienioną w trakcie gry Rossiego. Z kolei Florentyna dała Izabeli list od baronowej Krzeszowskiej, która pisała, że ich kamienicę kupił Stanisław Wokulski poprzez lichwiarza Żyda, a przy tym podstawiając w sądzie fałszywych licytantów. Zdziwiona jego chłodem, pobiegła do ojca, lecz Łęcki nie był w stanie wyjaśnić jej przyczyn takiego zachowania bohatera. W pamięci utkwił mu szczególnie pewien epizod związany z poznaniem Stacha: gdy kiedyś, na zaproszenie kipera, zszedł do jego piwnicy, pierwszy raz ujrzał tam Wokulskiego z ojcem (wydającym wszystkie pieniądze na proces, twierdząc, że odzyska wspaniała po dziadku). Ignacy wspominał, jak w pół roku po śmierci Minclowej, Stach zmarniał w oczach. Twierdziła, że jej mąż posyła kwiaty pewnej pani z tego budynku, która się źle prowadzi. Po powrocie do kraju, Wokulski otrzymał listowne zaproszenie od prezesowej do odwiedzin jej majątku w Zasławku. Odnawiał dla niej swój lokal, skupywał zagraniczne meble, a dosłownie sporządził testament, w którym zapisał przyszłej małżonce wszystko, co posiadał. Dzięki wizycie w Zasławku, Wokulski na prywatne oczy widział przykład rozumnego gospodarowania. Zaprosił do siebie Ochockiego, opowiadając o wynalazku widzianym w Paryżu, który zaskoczy każdego. Pan Rzecki nie przestawał marzyć o ożenku Stacha z panią Heleną, aby nie być teoretykiem, podjął się swatania pary. Bohater jednak wciąż idealizował swą wybrankę, mimo iż cały czas nie otrzymał konkretnej odpowiedzi o jej zamiarach. Po doniesieniach przyjaciela o listownym szkalowaniu kobiety, Wokulski wysłał Rzeckiego z propozycją.
[32019] [32020] [32021] [32022] [32023] [32024] [32025] [32026] [32027] [32028] [32029] [32030] [32031] [32032] [32033] [32034] [32035] [32036] [32037] [32038] [32039] [32040] [32041] [32042] [32043] [32044] [32045] [32046] [32047] [32048] [32049] [32050] [32051] [32052] [32053] [32054] [32055] [32056] [32057] [32058] [32059] [32060] [32061] [32062] [32063] [32064] [32065] [32066] [32067] [32068] [32069] [32070] [32071] [32072] [32073]