Lalka dla odważnych
Najraniej przychodził do roboty, krajał mydło i ważył krochmal jak automat; jadł, co mu podano, w najciemniejszym kącie sklepu, prawie że wstydząc się tego, że doświadcza ludzkich potrzeb”. Momentalnie otworzyły się drzwi i stanął w nich Stanisław Wokulski.... Pan Tomasz utrzymywał już tylko kontakty z familią, a córka odwiedzała jedynie hrabinę Karolową. Zrobił wtedy na niej złe złudzenie swoimi bardzo czerwonymi dłońmi, których widok wywołał w niej obrzydzenie. To wszystko nie wzbudziło w Wokulskim takiego podniecenia, jakie odczuł w chwili, gdy dostrzegł Izabelę. W tym samym czasie Izabela wróciła do domu bardzo wzburzona i opowiadała Florentynie, jak to Wokulski, „łatwy kupiec”, oczarował wszystkich gości na przyjęciu. Choć nigdy nie powiedział wprost, to kobieta od dawna domyślała się gorących uczuć Wokulskiego do panny Izabeli. Była nauczycielka przewidywała, że gdyby Wokulski kupił i kamienicę, i klacz, to z pewnością wkradłby się w łaski Izabeli. Miał za ogromne plany związane z koniem…wierzył w zwycięstwo klaczy i od jej sukcesu uzależnił swoje powodzenie w miłości. Choć Oberman miał u niego kapitał wynoszący kilkaset rubli, to natomiast nie zamierzał go zagarnąć (pieniądze zostały przeznaczone na szkołę dla syna). Obserwujący oddalającą się parę, hrabina Karolowa i pan Tomasz, komentowali słabość kupca galanteryjnego do pięknej Izabeli.
Rozdział XVIII Zdumienia, przywidzenia i obserwacje starego subiekta. Rzecki był bardzo oszołomiony tą decyzją i następnego dnia po południu poprosił pana Lisieckiego o zastępstwo przy kasie, a sam udał się do sądu. Przypomniał sobie kupno powozu, wyścigi, ofiary na cele dobroczynne, kwiaty dla Rossiego. Po wejściu służącego, proszącego w imieniu pana do gabinetu, Wokulski opuścił roześmiane towarzystwo. Wówczas pierwszy raz usłyszałem w jego głosie jakiś twardy ton, który do aktualnie dnia robi mi przykre wrażenie. Matka lokatorki była smutna widząc, jak jej córka w oczekiwaniu na powrót męża, powoli traci życie. Wzruszony Rzecki w imieniu Wokulskiego umorzył im czynsz do października i na pożegnanie obiecał pani Stawskiej, że odszuka jej małżonka. Wokulski zgodził się na tę ofertę. Po krótkiej chwili przyszła do niej Zasławska, która zachwalała Stanisława, mówiąc, że to znakomity i zacny człowiek. Stanisław obiecał mu pracę w Katowicach pod warunkiem, że dobrze wykona dotychczasowe zlecenie. W trakcie poznawania mieszkańców budynku, jego uwagę zwróciła pani Helena. W procesie, do którego doszło i który został połączony z innym przeciwko studentom (baronowa wytoczyła im sprawę za niepłacenie czynszu, co zbytnio ich nie zmartwiło i nie ukróciło żartów), Stanisław udowodnił, że przedmiot sporu został zakupiony w jego sklepie. Dzięki temu wszystko wyjaśniło się na korzyść pani Stawskiej. Między bohaterem a inteligentną Stawską zawiązała się nić przyjaźni: u niej czuł się dobrze i bezpiecznie. By nie rozstawać się z ukochaną, nie wziął wręcz udziału w pogrzebie prezesowej Zasławskiej. Subiekt pisał również o wyjeździe Stacha do Moskwy w sprawie interesów z Suzinem , a dodatkowo o przyjęciu przez panią Stawską Mraczewskiego.
[769] [770] [771] [772] [773] [774] [775] [776] [777] [778] [779] [780] [781] [782] [783] [784] [785] [786] [787] [788] [789] [790] [791] [792] [793] [794] [795] [796] [797] [798] [799] [800] [801] [802] [803] [804] [805] [806] [807] [808] [809] [810] [811] [812] [813] [814] [815] [816] [817] [818] [819] [820] [821] [822] [823]