6847 gorzej

Lalka dla odważnych

Rzecki podliczał wówczas dzienny utarg i robił plany na następny dzień pracy. Rozmyślania przerwał mu nagły szmer dochodzący z sieni. Rozumiesz mnie, Stasiu?. Stanisław był zachwycony i zdziwiony widokiem, który ujrzał. Każdy, kto ich odwiedzał, zachwycał się subtelnością wystroju mieszkania: „Kto tu wszedł, miał swobodę ruchu; nie potrzebował lękać się, że mu coś zastąpi drogę albo że on coś zepsuje. Wokulski nie mogąc wysłuchiwać ciągłych plotek subiekta, jego uwag o socjalistach i Żydach - zwolnił subiekta z pracy. Mimo wstawiennictwa Rzeckiego, Wokulski był nieugięty i na wolne miejsce przyjął pana Ziębę. Gościem był też doktor Szuman, który w rozmowie z Rzeckim rozwodził się nad dwoistością natury Stacha. Wokulski nie zgodził się. Poszedł na spacer nad Wisłę, gdzie rozważał sens prywatnej miłości, zastanawiał się nad powodami zaproszenia na obiad , a dodatkowo jak ma się zachować i w co ubrać. Na te wyrazu podniecona dama również nabrała preferencje do zagranicznego wojażu. Podczas obiadu gość celowo używał noża do ryb, czym poruszył ukochaną. Wokulski po przeczytaniu kartek, wpadł na myśl rozwiązania sytuacji. Mężczyźni ustalali zasady licytacji kamienicy , a ponadto jej cenę - dziewięćdziesiąt tysięcy rubli.

Gość wszedł bardzo wzburzony i zdenerwowany faktem, że Żyd kupił jego kamienicę za kwotę dużo niższą, niż była warta. Izabela dowiedziała się nowych informacji o życiu dawnego konkurenta: był bardzo zadłużony, ale miał nadzieję na spadek po ciotce Hortensji oraz dodatkowo na nieduży kapitał pana Tomasza. Subiekt zaproponował Szumanowi spacer. Zastali tam też pana Leona i parę innych osób: „Poszliśmy tam dobrze po dziewiątej i gdzież aby, o ile nie do jego ulubionej piwnicy, w której przy migotaniu trzech łojowych świeczek zobaczyłem kilkanaście ludzi, a między nimi pana Leona. Musiałem być bardzo nietrzeźwy, skoro przywidziało mi się, że pan Leon proponuje, aby kto z obecnych skoczył z Nowego Zjazdu na bruk idącej pod nim ulicy, i że na to wszyscy umilkli jak jeden mąż, a wielu pochowało się za beczki. Pół roku po śmierci Jana Mincla Stach ożenił się z wdową (Rzecki nie potrafił wyjaśnić, jak do tego doszło). Na dzień obecny w majątku przebywała jego narzeczona, Julian Ochocki, Kazimierz Starski (zalecający się do wdowy Wąsowskiej, właścicielki ogromnego majątku), a odwiedzał go w wielu sytuacjach pan Łęcki z córką. Okazało się, że Starski to tonący w długach bankrut, widzący jedyne wybawienie w bogatej narzeczonej. Ponownie poddał się urokowi Izabeli, która podziękowała mu za ocalenie swej rodziny i przeprosiła za poprzednie zachowanie. Była zdziwiona i zmieszana. Przez kilka następnych dni Wokulski dużo czasu spędzał na spacerach i rozmowach z Łęcką. Rozdział XIV Pamiętnik starego subiekta. W końcu postanowił zrealizować indywidualne długoletnie marzenie i wyjechać na wieś, nie doszło jednakże do tego, ponieważ, pomimo kupna biletu i spakowania bagaży, z pociągu wyskoczył po trzecim dzwonku. Bohater przypominał sobie, w jaki metodę dostał się ze Skierniewic do Warszawy. Pomimo tak niekorzystnego obrotu wydarzeń, Rzecki nie przestawał wierzyć w politykę i niespodziewany powrót Stacha. Przybyli do jego domu na zawołanie służącego, doktor Szuman z Ochockim i Maruszewiczem dowiedzieli się od wynalazcy o zamiarze wstąpienia panny Izabeli do klasztoru.

[6792] [6793] [6794] [6795] [6796] [6797] [6798] [6799] [6800] [6801] [6802] [6803] [6804] [6805] [6806] [6807] [6808] [6809] [6810] [6811] [6812] [6813] [6814] [6815] [6816] [6817] [6818] [6819] [6820] [6821] [6822] [6823] [6824] [6825] [6826] [6827] [6828] [6829] [6830] [6831] [6832] [6833] [6834] [6835] [6836] [6837] [6838] [6839] [6840] [6841] [6842] [6843] [6844] [6845] [6846]