57660 godny

Lalka dla odważnych

Miesięcznym wynagrodzeniem młodego ucznia było dziesięć PLN, z których musiał się wyliczyć przed Niemcem, i powiedzieć, ile zaoszczędził. Zarazem widok przedmiotów, wyrobionych nie wczoraj i mogących służyć kilku pokoleniom, nastrajał go na jakiś ton uroczysty”. Właściwie każde jej życzenie czy marzenie było spełniane w tym samym momencie. Wspominał pierwsze spotkanie Łęckiej w warszawskim teatrze, będące impulsem do porzucenia naukowych badań przyrodniczych, i usilne zabiegi, ażeby ją w późniejszym czasie ujrzeć: „Siedziała w loży z ojcem i panną Florentyną, ubrana w białą suknię. W trakcie wizyty poznał prezesową Zasławską, która przyznała się do uczucia żywionego niegdyś do jego stryja. Miejscem, w którym pracował przed wyjazdem kierował wówczas już Jan Mincel, świeżo poślubiony małżonek Małgorzaty Pfeifer. Głowę zaprzątała mu tylko jedna koncepcja – nie zdąży na „przypadkowe spotkanie” z ukochaną. Wahała się między podziwem dla jego niespożytej energii, odwagi i zapału, a z drugiej strony pogardą dla jego kupieckiej profesji. Stanisław się zgodził i obiecał, że tamten zarobi na tej lokacie i że procenty od kapitału (szczególnie wysokie) będzie otrzymywał co pół roku. Ignacy Rzecki był zdziwiony zaniedbywaniem pracy poprzez Wokulskiego na rzecz nagłego zainteresowania teatrem (analogicznie prawa się przedstawiała, o ile chodzi o innych subiektów i pana Obermana, nieoczekiwanych wielbicieli sztuki, którzy co wieczór także chodzili na prezentowania). W końcu postanowił, że sam pójdzie do sądu w czasie licytacji i tam na indywidualne oczy skonfrontuje pogłoski z prawdą. Wydedukował sobie, że Wokulski ze stuprocentową pewnością nie zrobiłby takiego głupstwa i nie stracił tylu kasy w złym interesie. Podał się za plenipotenta pana Tomasza. Mężczyźni uzgodnili ostatnie warunki kredyty i starszy z nich zapytał, czy to prawda, że Wokulski kupił jego kamienicę.

Podczas drogi nie padło ani jedno słowo. Na stacji spotkali doktora Szumana, który oznajmił, że bankrut i próżniak Starski będzie podróżował tym samym pociągiem. Zastali tam także pana Leona i parę innych ludzi: „Poszliśmy tam dobrze po dziewiątej i gdzież ażeby, jeśli nie do jego ulubionej piwnicy, w której przy migotaniu trzech łojowych świeczek zobaczyłem kilkanaście ludzi, a między nimi pana Leona. Odbyło się nawet huczne wesele, w tydzień po którym młodszy małżonek zajął miejsce Mincla w sklepie i wziął się do roboty: nawiązał nowe kontakty z kupcami moskiewskimi, co potroiło obroty sklepu. Rzecki dowiedział się, że stróż siedzi w „kozie”, więc poszedł do lokalu rządcy jako dysponent pana Wokulskiego. Miała na pomysłu studentów, do których w nocy schodziły się praczki i wspólnie urządzali głośne harce, przeszkadzając jej w spokojnym śnie. Panie żyły skromnie, utrzymując się z lekcji udzielanych poprzez elegancką Stawską. W marzeniach widział Stacha przy boku Heleny. Tym samym Izabela nie mogła liczyć na oświadczyny Starskiego, który już kiedyś zapowiedział, że przenigdy nie poślubiłby „gołej panny”. Do Izabeli natomiast żadne argumenty nie docierały, dla niej za każdym razem kupiec był człowiekiem drugiej kategorii. Gdy inni ludzie poszli na sąsiednie wzgórze, a Wokulski wskazał kamień do napisu, Węgiełek opowiedział swemu dobroczyńcy i jego towarzyszce wzruszającą legendę o śpiącej królewnie. Kazimiera opowiadała, jak przy łóżku chorej prezesowej czuwał Starski w oczekiwań na pierwsze miejsce w jej testamencie. To wydarzenie spowodowało, ze bohater dostrzegł ślepy zachwyt Łęckiej podrzędnym skrzypkiem, do którego garnęły się wszystkie kobiety. Pomimo pragnie usłyszał prawdę o sobie: według ukochanej, choć był już stary, to jednakże na męża się nadawał… W trakcie rozmowy Wokulski dowiedział się o zgubieniu przez narzeczoną medalionu z próbką metalu z pracowni Geista (ofiarowując podarunek, bohater w imię miłości wyrzekał się sławy, ten dar miał wartość symboliczną) w niedwuznacznej sytuacji z kuzynem. Subiekt obserwował, jak Żyd, czując się posiadaczem w zypełnym tego wyrazu znaczenie, zachowywał się pogardliwie i arogancko wobec podwładnych, wyrzucił z pracy inkasenta za rzekomy brak właściwego szacunku. Na początku czerwca jego obowiązki i pozycję społeczną przejął Henryk Szlangbaum.

[57605] [57606] [57607] [57608] [57609] [57610] [57611] [57612] [57613] [57614] [57615] [57616] [57617] [57618] [57619] [57620] [57621] [57622] [57623] [57624] [57625] [57626] [57627] [57628] [57629] [57630] [57631] [57632] [57633] [57634] [57635] [57636] [57637] [57638] [57639] [57640] [57641] [57642] [57643] [57644] [57645] [57646] [57647] [57648] [57649] [57650] [57651] [57652] [57653] [57654] [57655] [57656] [57657] [57658] [57659]