45841 gdzie

Lalka dla odważnych

Czas upływał im na rozmowie o Wokulskim. Znał go od 1860 roku, gdy Stanisław był subiektem u Hopfera i miał wtedy nieco ponad dwadzieścia lat. głupstwo eskapadę do Turcji. O ósmej, wraz ze służącą, przychodziła do sklepu mamunia starego Mincla, przynosząc pracownikom kosz bułek i kawę.. Drzewo znajomej formy, jakiś obdarty pagórek, kolor obłoku, przelot ptaka, nawet powiew wiatru bez żadnego zresztą powodu budził we mnie tak szaloną rozpacz, że uciekałem od osób.Rzecki powoli dostrzegał zmiany, które zaszły w „Stasiu” wskutek wojny: „- Boję się twojej trzeźwości, pod wpływem której gadasz jak wariat. W ich rękach stalowe szyny zwijają się jak wstążki. Obok starego budynku był budowany nowy, dużo większy i Łęcka pomyślała, że to dla niej Wokulski go buduje, że pragnie ją tym zakupić. Gdy już nalazł się w kaplicy, podszedł do panny Łęckiej i hrabiny Karolowej, kwestujących na rzecz ochronki sierot, i złożył na ich tacy ofiarę w postaci rulonu imperiałów wartości sztuki złota. Słuchacze zadeklarowali się, że wchodzą z nim w spółkę. Wyczyny Stanisława systematycznie ją zaskakiwały. Rzecki udał się do działu tkanin, gdzie pracował Henryk (syn starego Żyda Śzlangbauma), ale pomimo licznych pytań dotyczących jego ojca, nie dowiedział się szczegółów. Pan Rzecki po powrocie do sklepu zastał czekającego Mraczewskiego, rozprawiającego o tym, jak to Wokulski straci kilkadziesiąt tysięcy rubli, nie wchodząc w interes z Suzinem.

W pamięci utkwił mu w szczególności pewien epizod związany z poznaniem Stacha: gdy kiedyś, na zaproszenie kipera, zszedł do jego piwnicy, 1szy raz ujrzał tam Wokulskiego z ojcem (wydającym wszystkie pieniądze na proces, twierdząc, że odzyska genialna po dziadku). Minclowa bardzo kochała męża, oprócz swoim „Stasiulkiem”, nie widziała świata. Stach i po tym nieszczęściu milczał, niemniej jednak osowiał jeszcze bardziej. Co więcej dowiedział się, że przecieka dach oraz dodatkowo, że ani jedna osoba nie wywozi śmieci. Po powrocie do kraju, Wokulski otrzymał listowne zaproszenie od prezesowej do odwiedzin jej majątku w Zasławku. W pociągu jadącym do Zasławka spotkał barona Dalskiego, starszego mężczyznę również jadącego do majątku. Dowiedział się, że przyjaciel sprzedał sklep Szlangbaumom , a ponadto o tym, że wszyscy śmieją się ze Stacha, który według nich na siłę wpycha się do salonów. Nie poddając się, cały czas planował związek głównego bohatera z córką pani Misiewiczowej. Zdenerwowała się natomiast zdaniem Zasławskiej, która negatywnie wypowiedziała się o traktowaniu przez nią Stanisława. Dostawała szkalujące anonimy, w których obrzucano ją najgorszymi epitetami. Po doniesieniach przyjaciela o listownym szkalowaniu kobiety, Wokulski wysłał Rzeckiego z propozycją. Zaczął szantażować byłego szefa, iż jeżeli zamierza wtrącić go do więzienia, to on popełni samobójstwo. Fakt przyjęcia oświadczyn przez Izabelę wywołał w bohaterze „dziwną rzewność i współczucie”, poczuł „niepokonaną potrzebę robienia znakomita innym”. Gdy czyniła mu wymówki o sposób, w jaki potraktował Izabelę i podjęła próbę ich pogodzenia (przywiozła list, w którym Łęcka pisała o nudzie i samotności), ten uświadomił sobie urok zmysłowej negocjatorki. Stanął po stronie Dalskiego i poparł jego rozwodową decyzję, co wywołało w rozmówczyni oburzenie (uważała, że żona ma możliwość romansować, a mąż nie ma prawa sprzeciwu, twierdząc, że w ich środowisku wychodzi się za mąż dla pieniędzy, a nie z miłości). Przybyli do jego domu na zawołanie służącego, doktor Szuman z Ochockim i Maruszewiczem dowiedzieli się od wynalazcy o zamiarze wstąpienia panny Izabeli do klasztoru.

[45786] [45787] [45788] [45789] [45790] [45791] [45792] [45793] [45794] [45795] [45796] [45797] [45798] [45799] [45800] [45801] [45802] [45803] [45804] [45805] [45806] [45807] [45808] [45809] [45810] [45811] [45812] [45813] [45814] [45815] [45816] [45817] [45818] [45819] [45820] [45821] [45822] [45823] [45824] [45825] [45826] [45827] [45828] [45829] [45830] [45831] [45832] [45833] [45834] [45835] [45836] [45837] [45838] [45839] [45840]