1050 formy

Lalka dla odważnych

Wokulski, położonego na Krakowskim Przedmieściu... Rzecki wspomina, iż sam również został ukarany dyscyplinką: „Franc odmierzył jakiejś kobiecie za dziesięć groszy rodzynków. O szóstej otwierałem główne drzwi tudzież okiennicę. Po niedługim czasie umarł w fotelu oparty o książkę handlową. Ma możliwość posiadać bardzo elegancką, niemniej jednak jaką?. Rozmyślania przerwało wejście panny Florentyny, niosącej list od hrabiny Karolowej, ciotki Łęckiej, która proponowała wykup srebra za trzy tysiące rubli: „(…) proponuję ci zatem, jeżeli zgodzisz się, trzy tysiące rubli kredyty na zastaw wspomnianego serwisu i sreber. Łęcka uświadomiła sobie, iż za każdym razem wzbudzali w niej odrazę inni ludzie żebrzący na ulicy, co jest dowodem braku współczucia dla biednych i wywodzących się spoza jej sfery. Wokulski dał mu dziesięć rubli i powiedział, że od jutra posiada przyjść do niego do pracy przy przewozach. Stamtąd z ukrycia obserwował Izabelę oraz dodatkowo krążących po kościele ludzi, jego wzrok przykuła młoda dziewczyna, klęcząca obok krzyża i rozdająca jałmużnę „dziadom”. Gdy wyszła z kaplicy, zaprosił ją do lokalu mieszkalnego Rzeckiego. W Wielką Niedzielę Stanisław pojechał do hrabiny, u której zastał wielu gości. Po pożegnaniu i powrocie ze spaceru, podczas którego nie spotkał obiektu swego uczucia, Wokulski znalazł w domu list od pani Meliton.

Parę dni przed wyścigiem koni Stanisława odwiedził angielski hrabia, poznany na sesji handlowej w książęcym pałacu. Potem odsprzedał zwierzę za osiemset rubli. Wydedukował sobie, że Wokulski ze 100% pewnością nie zrobiłby takiego głupstwa i nie stracił tylu pieniędzy w złym interesie. Przy pożegnaniu Izabela spytała Stanisława, czy będzie jutro przy pożegnaniu Rossiego. Marzyło mi się, że pan Leon mówi, jak zwykle, o potędze wiary, o upadku duchów i o potrzebie poświęcenia, czemu głośno wtórowali obecni. Minclowa też chodziła nie dobra. Pewnego dnia Staś całkowicie zniknął dwóch oczu niepokojącemu się subiektowi. W czasie pobytu w Paryżu ciągle towarzyszyły mu gorzkie wspomnienia. Nazajutrz rano, po liście wzywającym ją do Warszawy, Łęcka wyjechała. Pewnego dnia pojawił się u niego Maruszewicz i próbował wyłudzić od starego subiekta prowizje za pośrednictwo w sprzedaży kamienicy Łęckich. Zdenerwowała się natomiast zdaniem Zasławskiej, która negatywnie wypowiedziała się o traktowaniu przez nią Stanisława. Choć Stanisław miał o jego umiejętnościach i osobie bardzo niskie mniemanie (doniesiono mu, iż to bawidamek i kobieciarz), to jednak na listowną prośbę Izabeli zaangażował się w doprowadzenie do jej spotkania z włoskim muzykiem, do którego natomiast nie doszło (Wokulski nie był w stanie dalej brnąć w niezręczną sytuację). W myślach był na siebie zły za romantyczny idealizm, który spowodował ubóstwianie niegodnej tego kobiety. Oglądał reprodukcje malarstwa oraz dodatkowo rozważał ucieczkę do bezpiecznej przestrzeni pracowni profesora Geista. Nie miał siły poinformować o ty czekającą na wiadomości Helenę. Dowiedziawszy się, że jego zostały podwładny, a obecny posiadacz sklepu podejrzewa go o wynoszenie produktów – zdenerwowany pan Rzecki nagle zasłabł, a później zmarł.

[995] [996] [997] [998] [999] [1000] [1001] [1002] [1003] [1004] [1005] [1006] [1007] [1008] [1009] [1010] [1011] [1012] [1013] [1014] [1015] [1016] [1017] [1018] [1019] [1020] [1021] [1022] [1023] [1024] [1025] [1026] [1027] [1028] [1029] [1030] [1031] [1032] [1033] [1034] [1035] [1036] [1037] [1038] [1039] [1040] [1041] [1042] [1043] [1044] [1045] [1046] [1047] [1048] [1049]