57 firma

Lalka dla odważnych

Razem z nim na przerwę wychodził Klejn. wszystko pamiętaj…”. Rzecki wspomina, iż sam również został ukarany dyscyplinką: „Franc odmierzył jakiejś kobiecie za dziesięć groszy rodzynków. Po niezbyt długim czasie umarł w fotelu oparty o książkę handlową.Rzecki powoli dostrzegał zmiany, które zaszły w „Stasiu” wskutek wojny: „- Boję się twojej trzeźwości, pod wpływem której gadasz jak wariat. Każde jej życzenie czy marzenie było spełniane od razu. Chyba pojadę na wystawę do Paryża, a potem w Alpy. Nie patrzyła na scenę, która właśnie skupiała uwagę wszystkich, niemniej jednak gdzieś przed siebie, nie wiadomo gdzie i na co. Uczuć swoich nie nazwałby miłością i w ogólności nie był bezdyskusyjny, czy dla oznaczenia ich istnieje w ludzkim języku odpowiedni wyraz. Wraz z pięcioma towarzyszami przebrał się w chłopskie odzienie i udał na tułaczkę w kierunku Turcji. Pojechali do pałacu księcia, w którym zastali arystokratycznych przedsiębiorców, samych osób „z tytułami”. Obecny na spotkaniu pan Łęcki, gorący zwolennik poczynań Stanisława, przedstawił mu młodzieńca ze swego rodu, Juliana Ochockiego. Wokulski poprosił adwokata o wzięcie w jego imieniu udziału w sprzedaży budynku. Wokulski, po otrzymaniu listu od Łęckigo, nie mógł usiedzieć w miejscu.

W końcu postanowił, że sam pójdzie do sądu w czasie licytacji i tam na osobiste oczy skonfrontuje pogłoski z prawdą. Potem przyjmowała osób, którzy pożyczali kiedyś jej ojcu pieniądze, a w tym momencie, dowiedziawszy się o sfinalizowanej dystrybucji majątku, przychodzili odzyskać swą własność. Mężczyźni uzgodnili ostatnie uwarunkowania kredyty i starszy z nich zapytał, czy to prawda, że Wokulski kupił jego kamienicę. - Zatem nawet jedna osoba?. Stach i po tym nieszczęściu milczał, ale osowiał jeszcze bardziej. Wówczas subiekt zaproponował mu wyjście do teatru, na co młodszy przyjaciel po pewnym czasie przystał: „Poszedł do teatru i. Z zewnątrz trzypiętrowy budynek nie prezentował się najlepiej. Po pożegnaniu i umówieniu się na godzinę szesnastą na sesję z kupcami, Suzin wyszedł, a Wokulskiego znowu dopadły omamy. Z powodu tych chorych koncepcji coraz w zdecydowanej większości przypadków smutki topił w alkoholu. Ponownie poddał się urokowi Izabeli, która podziękowała mu za ocalenie swej rodziny i przeprosiła za poprzednie zachowanie. Występują w nich rozważania na tematy polityczne, jak również analizy ówczesnych wydarzeń. Podczas poznawania mieszkańców budynku, jego uwagę zwróciła pani Helena. W przedziale Stanisław był świadkiem angielskojęzycznej rozmowy Izabeli i Starskiego, którzy nie podejrzewali, że Wokulski nauczył się tego języka u rodowitego Anglika – Collinsa. Dając dróżnikowi wiele sturublówek poradził, aby na drugi raz nie ściągał żadnego człowieka z torów. Subiekt obserwował, jak Żyd, czując się właścicielem w zypełnym tego słowa znaczenie, zachowywał się pogardliwie i arogancko wobec podwładnych, wyrzucił z pracy inkasenta za rzekomy brak właściwego szacunku. Podczas wizyty Węgiełka, zamierzającego założyć fabrykę, Stanisław dowiedział się o trudnej historii małżeństwa i urazie do żony w skutek jej wcześniejszej znajomości ze Starskim (wyznał, iż to on pierwszy ja „zbałamucił”).

[2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [45] [46] [47] [48] [49] [50] [51] [52] [53] [54] [55] [56]