Lalka dla odważnych
Milionów mu się zachciało czy kiego diabła!”. Rozdział II Rządy starego subiekta Ignacy Rzecki od dwudziestu pięciu lat mieszkał w pokoiku przy sklepie, który poprzez ten czas kilkukrotnie zmieniał właścicieli. Tego dnia 1-wszy przyszedł pan Klejn (mizerny, o posiniałych ustach), pracujący na stanowisku przy dystrybucji porcelany. Razem z nim na przerwę wychodził Klejn... Widząc, że jedno ziarno upadło na kontuar (stary miał w tym momencie oczy zamknięte), podniosłem je nieznacznie i zjadłem... Bo widzisz, najgorszą samotnością nie jest ta, która otacza człowieka, ale ta pustka w nim samym, kiedy z kraju nie wyniósł ani cieplejszego spojrzenia, ani serdecznego słówka, ani nawet iskry oczekiwań.. Rozumiesz mnie, Stasiu?. Gardziła nim, pomimo iż prócz kilkusekundowego spotkania, nie znała go całkiem dobrze: „- Nic znasz tych ludzi [pokroju Wokulskiego], a ja widziałam ich przy pracy. Wzbudziło to w nim nadzieję spotkania ukochanej.
Przed zobaczeniem zwierzęcia Wokulski uregulował jeszcze dług barona u dyrektora stajni za opiekę i schronienie dla konia, prosząc jednocześnie, ażeby na wyścigi wyprowadzano go bezimiennie. Kupił program wyścigów , a ponadto obstawił zakłady na konia. W swej relacji nie zapomniał podkreślić pomocy Stanisława. Gość zapytał, czy ma możliwość się zatrzymać u przyjaciela na tydzień, na co ten ochoczo się zgodził. W piwnicy zrobiło się pusto. Chciał zakupić statki z galanterią, a Polak miał być jego tłumaczem. Pewnego dnia pośród interesantów, w salonie przyjęć odwiedził Wokulskiego uczony o tajemniczym niemieckim nazwisku Geist (słyszał, że Polak latał kiedyś balonem i interesował się naukowymi odkryciami). W chwili, gdy Wokulski z panią Wąsowską galopowali konno do majątku, do Zasławka przyjechała panna Izabela Łęcka (wiedziała, kogo tu zastanie - ciotka poinformowała ją o przyjeździe Stanisława w liście). Przez parę następnych dni padało, a gdy się wypogodziło, całe towarzystwo pojechało na wycieczkę. Właśnie w takich chwilach był gotowy przeznaczyć dla niej życie… Wiele dni później całe towarzystwo wybrało się zwiedzać ruiny zasławskiego zamku, w okolicach którego, na prośbę prezesowej, miał stanąć nagrobek upamiętniający postać stryja Wokulskiego. Występują w nich rozważania na tematy polityczne, jak również analizy ówczesnych wydarzeń. Od tamtej chwili dziewczynka zapragnęła mieć podobną. Kazimiera opowiadała, jak przy łóżku chorej prezesowej czuwał Starski w oczekiwań na pierwsze miejsce w jej testamencie. Co ciekawe, dopiero wtedy wydał się Izabeli godny zainteresowania. Do opowieści konkurenta o rękę Heleny odnosił się z dystansem i chłodem, wciąż bowiem marzył o małżeństwie Stacha z tą dobrą kobietą. Na pytanie Szumana, kto zostanie w Warszawie, jednogłośnie odpowiedzieli: Henryk Szlangbaum, żydowski lichwiarz, i Maruszewicz, polski malwersant.
[42479] [42480] [42481] [42482] [42483] [42484] [42485] [42486] [42487] [42488] [42489] [42490] [42491] [42492] [42493] [42494] [42495] [42496] [42497] [42498] [42499] [42500] [42501] [42502] [42503] [42504] [42505] [42506] [42507] [42508] [42509] [42510] [42511] [42512] [42513] [42514] [42515] [42516] [42517] [42518] [42519] [42520] [42521] [42522] [42523] [42524] [42525] [42526] [42527] [42528] [42529] [42530] [42531] [42532] [42533]