Lalka dla odważnych
Siadał wówczas w kantorku przy oknie, gdzie mieściło się jego stanowisko pracy. Pan Domański proponował zabranie chłopca do spersonalizowanych biur (na stanowisko pomocnika woźnego). Też pan Raczek był gotów wziąć go do siebie. Rzecki dopiero po dłuższej chwili rozpoznał druha: „- Staś. Po obiedzie panna Łęcka otrzymała drugi list od ciotki (hrabina przepraszała za propozycję w sprawie sreber oraz dodatkowo donosiła, iż Wokulski zaofiarował kolejną sumę wspomagającą jej działalność dobroczynną – zobowiązał się pokryć koszty odrestaurowania i wystroju grobu w kościele). Oni potrafią łamać, usidlać, płaszczyć się, wszystko ryzykować, wręcz – cierpliwie czekać. Wspominał pierwsze spotkanie Łęckiej w warszawskim teatrze, będące impulsem do porzucenia naukowych badań przyrodniczych, i usilne zabiegi, żeby ją później ujrzeć: „Siedziała w loży z ojcem i panną Florentyną, ubrana w białą suknię. Po wylewnym podziękowaniu, Wokulski zawrócił. Mężczyzna po zakupie wielu towarów nakazał odesłanie ich do lokalu mieszkalnego. Wokulski uświadomił sobie, że widział go wcześniej w towarzystwie Izabeli. Razem pojechali obejrzeć nowy zakup posiadacza sklepu – klacz. Wokulski nie zgodził się. Przed paru laty Łęcka była w nim zakochana, zresztą może aktualnie też… Aktualnie przyjechał do Warszawy na występy i choć obiecał odwiedziny, czekały cztery godziny na próżno. Poinformowany o danych gościa wpadł we wściekłość, że służący odprawił Wokulskiego z kwitkiem.
Po powrocie do sądu zastał już tam tłum ludzi, częstokroć starozakonnych. Zapowiedziała jego jutrzejsze odwiedziny. Adresatka listu była wstrząśnięta jego tekstem. Ten potwierdził i zaproponował, że odsprzeda ją za tę samą sumę zawsze, na co panu Tomaszowi stanęły w oczach łzy. W trakcie drogi nie padło ani jedno słowo. Wokulski był wtedy młodzieńcem, pracującym u Hopfera od czterech lat.. Droga upływała mu na niespokojnych myślach, ogarnęła go melancholia. Gdy wysiedli, baron rozmową umilał czas nadzieja na konie. Natomiast znudzona i egoistyczna Izabela, nieświadoma jego wewnętrznej walki, wspominała ubiegłoroczną trzydziestoosobową majówkę, na co bohater odpowiedział, że rok temu o tej porze był w Bułgarii i myślał o niej. By przestać rozmyślać nad swym losem, jeszcze w dużej liczbie przypadków przesiadywał u pięknej Heleny. Na pytanie o prawdziwość plotki o oświadczynach Stanisława, Izabela odpowiedział wymijająco: „ma możliwość tak, ma możliwość nie”. Wysiadł w Skierniewicach (oświadczając Łęckiemu, że preferuje „powracać na lokomotywie, niż czekać parę godzin na pociąg do Warszawy” oraz dodatkowo Starskiemu, że ma możliwość żądać od niego satysfakcji, ponieważ do tej pory nie był świadomy, iż wchodzi do czyjegoś ogródka). Mając poczucie emocjonalnego wyniszczenia, upadając i powstając, usiłował popełnić samobójstwo i rzucił się pod koła pociągu. Na początku czerwca jego obowiązki i pozycję społeczną przejął Henryk Szlangbaum. Przybyli do jego domu na zawołanie służącego, doktor Szuman z Ochockim i Maruszewiczem dowiedzieli się od wynalazcy o zamiarze wstąpienia panny Izabeli do klasztoru.
[2068] [2069] [2070] [2071] [2072] [2073] [2074] [2075] [2076] [2077] [2078] [2079] [2080] [2081] [2082] [2083] [2084] [2085] [2086] [2087] [2088] [2089] [2090] [2091] [2092] [2093] [2094] [2095] [2096] [2097] [2098] [2099] [2100] [2101] [2102] [2103] [2104] [2105] [2106] [2107] [2108] [2109] [2110] [2111] [2112] [2113] [2114] [2115] [2116] [2117] [2118] [2119] [2120] [2121] [2122]