Lalka dla odważnych
„Równie jak pokój, nie zmieniły się od ćwierć wieku zwyczaje pana Ignacego”: budził się o szóstej rano, ubierał, wypuszczał swego starego psa imieniem Ir na podwórze, aby pół godziny w przyszłości otworzyć tylne drzwi sklepu. U ojca z kolei to portrety Napoleona zdobiły szare wnętrze czterech ścian: „Był tam jeden Napoleon w Egipcie, drugi pod Wagram, trzeci pod Austerlitz, czwarty pod Moskwą, piąty w dniu koronacji, szósty w apoteozie”. Bywało, chodzę, jem, rozmawiam, myślę przytomnie, rozpatruję się w pięknej okolicy, wręcz śmieję się i jestem wesół, a mimo to czuję jakieś tępe ukłucie, jakiś drobny niepokój, jakąś nieskończenie małą obawę.Rzecki powoli dostrzegał zmiany, które zaszły w „Stasiu” wskutek wojny: „- Boję się twojej trzeźwości, pod wpływem której gadasz jak wariat. Zresztą, mój Boże, któż nam broni mieć na dnie duszy jakiś ideał, o którym pomysł osładza najcięższe chwile ? Na koniec, mogę cię zagwarantować, że położenie pięknej kobiety, mającej starego męża, nie należy do najgorszych. Po obiedzie panna Łęcka otrzymała drugi list od ciotki (hrabina przepraszała za propozycję w sprawie sreber oraz dodatkowo donosiła, iż Wokulski zaofiarował kolejną sumę wspomagającą jej działalność dobroczynną – zobowiązał się pokryć koszty odrestaurowania i wystroju grobu w kościele). W ich rękach stalowe szyny zwijają się jak wstążki. Oni dla prywatnych celów umieją poruszyć wszystkie siły ziemskie, jakich my dosłownie nie znamy. Wpatrzył się dużo lepiej w jej rozmarzone oczy i nie wiadomo skąd przypomniał sobie niezmierny spokój syberyjskich pustyń, gdzie bywa niekiedy tak cicho, że prawie słychać szelest duchów wracających ku zachodowi. W Wielki Piątek Rzecki zamknął sklep o godzinie czternastej a Wokulski wziął z kasy półimperiały na datek i poszedł do kościoła. Zaskoczona hrabina podziękowała wylewnie, a Łęcka podejrzewając, iż Wokulski nie zna angielskiego, zaczęła komentować jego zachowanie (właśnie bohater podjął decyzję o nauce tego języka). Panie analogicznie jak inni znajomi Wokulskiego wstawiły się za Mraczewskim w sprawie ponownego przyjęcia do pracy i to spowodowało, iż ten obiecał dać mu posadę w Moskwie. Gdy wyszła z kaplicy, zaprosił ją do lokalu Rzeckiego. Podczas wizyty poznał prezesową Zasławską, która przyznała się do uczucia żywionego niegdyś do jego stryja.
Potem od mecenasa dowiedział się o sumie, z jaką baronowa stanie do licytacji – sześćdziesiąt tysięcy rubli. W dzień wyścigów na Polach Mokotowskich Wokulski pojechał zobaczyć własną klacz. Łęcka zapytała o detale firmy, do której wszedł jej ojciec. Obserwujący oddalającą się parę, hrabina Karolowa i pan Tomasz, komentowali słabość kupca galanteryjnego do pięknej Izabeli. W drodze miał złudzenie, że wszyscy ludzie ze zdziwieniem mu się przyglądają i konstatują, co też takiego musiało się stać, że o tej porze nie jest w sklepie. Wydedukował sobie, że Wokulski na pewno nie zrobiłby takiego głupstwa i nie stracił tylu pieniędzy w złym interesie. Adresatka listu była wstrząśnięta jego treścią. Łęcki poprosił go o wypłacanie pięciu tysięcy procentu z góry, i poinformował, że nie będzie ich stać na planowany wyjazd do Paryża, wobec czego Wokulski zobowiązał się pokryć wszystkie koszty wspólnej podróży. Kasia, córka Hopfera, podkochiwała się w Stachu, dlatego również jej ojciec przymykał oko na fakt, iż młodzieniec kosztem edukacji zaniedbywał obowiązki. Zastali tam również pana Leona i parę innych ludzi: „Poszliśmy tam dobrze po dziewiątej i gdzież aby, jeżeli już nie do jego ulubionej piwnicy, w której przy migotaniu trzech łojowych świeczek zobaczyłem kilkanaście osób, a między nimi pana Leona. Bezsporne poruszenie wywołało w niej jednak zainteresowanie Stanisławem ze strony Wąsowskiej: „Nie był to już jakiś tam kupiec galanteryjny, ale człowiek, który wracał z Paryża, miał ogromny majątek i stosunki, którym zachwycał się baron, którego kokietowała Wąsowska”. Kazimiera opowiadała, jak przy łóżku chorej prezesowej czuwał Starski w nadziei na pierwsze miejsce w jej testamencie. To wszystko jednak pozwoliło kobiecie zdawać sobie sprawę uczucie, którym obdarzyła bohatera. Poprosił Wokulskiego o zgodę, którą ten natychmiast wyraził, przeznaczając równocześnie pieniądze na posag dziewczyny i prosząc, by przed ślubem kamieniarz go odwiedził. Rozdział XV Dusza w letargu. Gdy czyniła mu wymówki o metodę, w jaki potraktował Izabelę i podjęła próbę ich pogodzenia (przywiozła list, w którym Łęcka pisała o nudzie i samotności), ten uświadomił sobie urok zmysłowej negocjatorki.
[22761] [22762] [22763] [22764] [22765] [22766] [22767] [22768] [22769] [22770] [22771] [22772] [22773] [22774] [22775] [22776] [22777] [22778] [22779] [22780] [22781] [22782] [22783] [22784] [22785] [22786] [22787] [22788] [22789] [22790] [22791] [22792] [22793] [22794] [22795] [22796] [22797] [22798] [22799] [22800] [22801] [22802] [22803] [22804] [22805] [22806] [22807] [22808] [22809] [22810] [22811] [22812] [22813] [22814] [22815]